[TYLKO U NAS] J. Kanthak: TSUE już w 2008 roku stwierdził, że UE nie ma nic do tego, jak kraje członkowskie urządzają porządek prawny u siebie

TSUE już w 2008 roku wypowiadał się na temat kwestii regulowania przepisów wewnętrznych, czyli państwa członkowskiego w kwestii wymiaru sprawiedliwości. (…) Stwierdził, że Unia Europejska nie ma nic do tego, jak państwa urządzają sobie ten porządek we własnym państwie, ponieważ ani Traktat o Funkcjonowaniu Unii Europejskiej, ani Traktat o Unii Europejskiej nie mówi nic o kwestii sądów. To jest kompetencja wyłącznie państwa członkowskiego – mówił we wtorkowym programie „Polski punkt widzenia” na antenie TV Trwam rzecznik Ministerstwa Sprawiedliwości Jan Kanthak.

Jan Kanthak odniósł się do decyzji Komisji Europejskiej o skierowaniu skargi do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej przeciwko Polsce w związku z nowelizacją ustawy o Sądzie Najwyższym. Przypomniał, że KE jest organem stricte politycznym.

– To nie jest ciało niezależne, składające się z jakiś urzędników europejskich, którzy dokonują merytorycznej oceny na podstawie faktów, informacji, które spływają do Brukseli czy Strasburga. Mówimy tu o ciele typowo politycznym, w skład którego wchodzi m.in. Elżbieta Bieńkowska, była wicepremier rządu PO-PSL – wyjaśnił.

Należy zauważyć, że wniosek do TSUE dotyczy 11 sędziów SN, tymczasem obniżenie wieku emerytalnego dotyczy sędziów w sądach wszystkich szczebli – zwrócił uwagę rzecznik Ministerstwa Sprawiedliwości.   

– Warto wspomnieć, że ten wniosek to Trybunału Sprawiedliwości wraz z próbą zabezpieczenia, czyli zablokowania stosowania przepisów dotyczy wyłącznie kwestii wieku emerytalnego sędziów, czyli 11 sędziów Sądu Najwyższego. Przypomnę Państwu, że ustawy wprowadzające wiek emerytalny na wysokości 65 roku życia nie dotyczą tylko Sądu Najwyższego. Dotyczą wszystkich sądów w Polsce: sądów rejonowych, okręgowych, apelacyjnych, wreszcie administracyjnych, aż do Sądu Najwyższego. Widzimy, że Komisja Europejska uważa, iż tylko i wyłącznie ci sędziowie, ta garstka 11 sędziów, że ich niezależność jest zagrożona w opinii KE, ciała stricte politycznego – wskazał gość „Polskiego punktu widzenia”.

Jan Kanthak zauważył, że 10 lat temu TSUE orzekł, iż kwestia regulowania porządku prawnego w krajach członkowskich UE jest wyłączną kompetencją tych państw.    

– TSUE już w 2008 roku wypowiadał się na temat kwestii regulowania przepisów wewnętrznych, czyli państwa członkowskiego w kwestii wymiaru sprawiedliwości; tego, jak państwo członkowskie ten wymiar sprawiedliwości kształtuje. Wtedy TSUE stwierdził, że on nie jest do tego, by oceniać to, jak państwo członkowskie reguluje te sprawy na swoim gruncie. Jednym słowem stwierdził, że Unia Europejska nie ma nic do tego, jak państwa urządzają sobie ten porządek we własnym państwie, ponieważ ani Traktat o Funkcjonowaniu Unii Europejskie, ani Traktat o Unii Europejskiej nie mówi nic o kwestii sądów. To jest kompetencja wyłącznie państwa członkowskiego i to do nas należy to, jak będziemy to regulować – akcentował rzecznik Ministerstwa Sprawiedliwości.

Gość TV Trwam odniósł się również do wypowiedzi oraz działalności sędziów takich jak Igor Tuleya czy Waldemar Żurek, co do których apolityczności pojawiają się spore wątpliwości.

– Zasady etyki mówią, że sędziowie w swoim postępowaniu nie powinni nawet dawać poczucia nierespektowania porządku prawnego, ale widzimy doskonale wypowiedzi, zachowania, polityczne manifestacje [sędziów –red.] – doniesienie jednego z mediów publicznych, że sędzia Igor Tuleya i sędzia Waldemar Żurek biorą udział w politycznym spotkaniu, które jest finansowane z komitetu wyborczego Koalicji Obywatelskiej Platformy Obywatelskiej i Nowoczesnej. Pamiętamy również spotkanie sędziów Żurka, Gersdorf, Rzeplińskiego, którzy zostali nakryci przez jednego z obywateli, który to nakręcił, gdy wychodzili z siedziby Platformy Obywatelskiej ramię w ramię np. z byłym ministrem sprawiedliwości Borysem Budką. Tego typu działania pokazują, że faktycznie jest problem braku apolityczności sędziów w Polsce, ale ten brak apolityczności jest po tej stronie, która tak krzyczy i woła o niezawisłość, niezależność sędziów – zaznaczył.

Rzecznik Ministerstwa Sprawiedliwości skomentował również uzasadnienie wyroku sędziego poznańskiego Sądu Okręgowego, który uniewinnił żonę prezydenta Poznania Jaśkowiaka, oskarżoną o używanie wulgarnego słownictwa w obecności dzieci podczas demonstracji 8 marca 2017 roku.

„Obwiniona użyła słów wulgarnych, które były słyszane przez dzieci, co jest oczywistym złem. Ale znacznie większym złem jest to, co dzieje się w Polsce. Mamy ciąg naruszeń konstytucji w związku z ograniczaniem wolności zgromadzeń, przejmowaniem instytucji konstytucyjnych, czyli Trybunału Konstytucyjnego, Krajowej Rady Sądownictwa, w chwili obecnej Sądu Najwyższego, naruszaniem zasady trójpodziału władzy i odmową publikowania orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego” – czytamy w uzasadnieniu wyroku.

– To jest niebezpieczny precedens. Trzeba pamiętać, że sędziowie są od tego, by oceniać uczynki i rzeczy, które zostały dokonane przez osoby, a nie do tego, by w sposób publicystyczny i polityczny komentować otaczającą rzeczywistość. Odpowiedzialność polityczną politycy ponoszą przed wyborcami. To oni są od tego, by oceniać działania rządzących. Jeśli chodzi o ocenę konstytucyjności, to panu sędziemu pomyliły się role, bo zdaje się, że nie jest sędzią Trybunału Konstytucyjnego, który jest organem powołanym do tego, aby oceniać, co jest konstytucyjne, a co nie. Jest to kuriozalna wypowiedź – ocenił Jan Kanthak.

RIRM

drukuj