fot. twitter.com/KancelariaSejmu

Trwają przesłuchania ws. Amber Gold. Dziś przed komisją dwaj dyrektorzy departamentów spółki

Kolejni świadkowie zeznają dziś przed sejmową komisją śledczą ds. Amber Gold. Komisja wezwała na świadków: Krzysztofa Kuśmierczyka, b. dyrektora biura bezpieczeństwa Amber Gold oraz Piotra Pisarka, b. dyrektora departamentu technicznego Amber Gold.

Przewodnicząca komisji śledczej ds. Amber Gold Małgorzata Wasserman powiedziała, że ciekawy dla sprawy jest zwłaszcza pierwszy świadek, bo odpowiadał on za bezpieczeństwo w spółce.

– Nie tylko z tego faktu, że pełnił tę rolę, ale też przewija się przez materiał zarówno jawny, jak i niejawny. Pracowników i dyrektorów było bardzo wielu, więc musieliśmy dokonać jakichś selekcji. Być może będziemy wzywać kolejnych. To jest kwestia ich świadomości, na czym ta firma polegała, jak ona funkcjonowała, do czego oni mieli dostęp. Oczywiście, dzisiaj można powiedzieć, że nikt nic nie wiedział, tylko zadajmy sobie pytanie, czy to jest wiarygodne tłumaczenie. Zgadzam się z Marcinem P., który na przesłuchaniu w sądzie mówił, że wszyscy przychodzą po pięciu latach i nikt nic nie wiedział, a tylko on siedzi na ławie oskarżonych. Zgadzam się z nim, że to było w praktyce niemożliwe – podkreśla Małgorzata Wassermann.

Wczoraj komisja przesłuchała Andrzeja Korytkowskiego (b. prezesa Finroyal – parabanku), działającego w czasie funkcjonowania Amber Gold. Korytkowski zeznał, że Marcin P., choć bał się działań ABW, miał być spokojny, gdy pracował dla niego syn Donalda Tuska.

Drugi świadek (teściowa Marcina P.) – Danuta Jacuk-Plichta, były pracownik spółki, odmówiła odpowiedzi na większość pytań, zasłaniając się troską o dobro swoje lub bliskich.

Amber Gold kusiła klientów wysokim oprocentowaniem inwestycji w złoto i inne kruszce. W latach 2009-2012 oszukała w sumie prawie 19 tys. klientów na blisko 851 mln zł.

RIRM

drukuj