fot. PAP/Radek Pietruszka

Sławomir Broniarz grozi uczniom wstrzymaniem promocji do następnych klas

Szef Związku Nauczycielstwa Polskiego zagroził, że jeśli postulaty jego związku nie zostaną spełnione, to nauczyciele mogą nawet wstrzymać promocję uczniów do następnych klas. Za te słowa Sławomir Broniarz jest mocno krytykowany. Pojawiają się też apele, aby podał się do dymisji.

W rozmowie z Radiem Zet Sławomir Broniarz powiedział, że nauczyciele mają w ręku „potężny oręż, jakim jest promocja uczniów”.

– Jeżeli skorzystam także z tego oręża, to będziemy mieli w edukacji totalny kataklizm związany z rekrutacją albo zakończeniem kolejnych cykli edukacyjnych przez dzieci, uczniów polskich szkół – mówił Sławomir Broniarz.

Do słów szefa ZNP odniosło się Ministerstwo Edukacji Narodowej.

„Groźba ZNP utrudnienia promocji dla wszystkich uczniów, których jest w Polsce 4,5 miliona oraz próba paraliżu systemu polskiej oświaty jest działaniem wyjątkowo nieodpowiedzialnym, dla którego nie ma usprawiedliwienia” – wskazał resort edukacji.

Nie znam nauczyciela, który chciałby zrobić krzywdę swojemu uczniowi – zaznaczyła Barbara Nowak, Małopolski Kurator Oświaty.

– Jestem ogromnie przerażona, że człowiek, który mówi o sobie, że jest nauczycielem – a teraz już bardzo wątpię – potrafi powiedzieć, że chce skrzywdzić dzieci i to tak beztrosko. To raczej insynuacja, że jest nauczycielem. Powinien natychmiast podać się do dymisji – podkreśliła Barbara Nowak.

Zapowiedzi Sławomira Broniarza zbagatelizował Bartosz Arłukowicz z PO.

– Ja się obawiam, że za chwilę, po pierwsze, nie będzie nauczycieli, bo ich zabraknie. Po drugie, obawiam się tego, co się będzie działo w szkołach, kiedy zdublują się dwa roczniki. Obawiam się też źle opłacanych nauczycieli, którzy będą odchodzić ze swojej pracy – powiedział Bartosz Arłukowicz.

Jarosław Kalinowski z PSL przyznał, że szef ZNP nie powinien grozić zatrzymaniem promocji uczniów do następnych klas. Podkreślił jednak, że za kryzys odpowiedzialny jest obecny rząd.

– Trzeba jak najszybciej usiąść do stołu negocjacyjnego i poważnie rozmawiać. Pani Zalewska straciła absolutne zaufanie, nie ma wiarygodności, więc musi to zrobić pan premier – zwrócił uwagę Jarosław Kalinowski.

Deklarację prezesa ZNP skrytykował wiceszef kancelarii prezydenta, minister Paweł Mucha.

Praca nauczyciela powinna być godnie wynagradzana. Trzeba podejmować działania takie, żeby wynagrodzenia nauczycieli rosły. Natomiast niewątpliwie nieakceptowalne są tego rodzaju formy protestu. Nie wierzę, że środowisko nauczycielskie będzie popierało tego rodzaju formę protestu, który godzi wprost w dobro dzieci i w dobro ucznia – wskazał Paweł Mucha.

Poseł Marcin Horała z Prawa i Sprawiedliwości zaapelował do ZNP, aby wybrało taką formę protestu, która nie będzie szkodzić uczniom.

– Szanując trud pracy nauczycieli i to, że nauczyciele za mało zarabiają i to, że nawet te podwyżki, które po wielu latach, kiedy za II kadencji rządu PO nie było żadnych podwyżek, to my je wprowadzamy, ale zdaniem nauczycieli zbyt niskie, to co w tym wszystkim zawiniły dzieci? Co w tym wszystkim zawinili uczniowie? Czemu to uczniowie mają być tymi, którzy poniosą szkodę w wyniku protestu nauczycieli? – zaznaczył Marcin Horała.

TV Trwam News/RIRM

drukuj