fot. Marek Borawski/Nasz Dziennik

Pielęgniarki czują się oszukane. „Oczekujemy zmian systemowych”

Pielęgniarki czują się oszukane i obawiają się o swój dalszy los. Okazuje się, że obiecane przez ministra zdrowia trzysta złotych podwyżki, to kwota brutto, a pielęgniarki zatrudnione w przychodniach w ogólne nie mają gwarancji otrzymania wyższego wynagrodzenia. 

Obawy są tym większe, że pielęgniarskie szeregi topnieją z roku na rok coraz szybciej, gdyż przy takich zarobkach chętnych do kształcenia w zawodzie jest jak na lekarstwo.

12 miliardów złotych – tyle jest do wydania w ciągu najbliższych kilku lat na inwestycje w służbie zdrowia. Plan wydatków został zatwierdzony w Brukseli i środki są współfinansowane z funduszy unijnych.

Te zapisy, które brzmią drętwo – „perspektywa”, „ewaluacja”, „innowacja” – trzeba przełożyć na konkretną poprawę jakości życia, która będzie zachodziła na poziomie pacjentów, relacji między placówkami i pacjentami – zwraca uwagę Tadeusz Jędrzejczyk, prezes NFZ.

Słowem – wszystko po to, żeby pacjent miał lepiej. Pierwsze strumienie pieniędzy popłyną już w najbliższych tygodniach. Przeznaczone będą choćby na profilaktykę, promocję zdrowia, wsparcie seniorów czy szkolenie personelu.

Również na kształcenie kadr medycznych np. lekarzy, pielęgniarek. Myślę, że to ważny projekt, bo będzie można stworzyć silne wsparcie dla osób, które będą chciały kształcić się na kierunku pielęgniarstwo i położnictwo – mówi Michał Kępowicz, dyrektor Departamentu Funduszy Europejskich w Ministerstwie Zdrowia.

Ale pielęgniarstwo i położnictwo nie jest już atrakcyjnym zawodem. Zaledwie dwa procent młodych kobiet wybiera ten kierunek kształcenia. Średnia wieku w zawodzie to już 48 lat. Kadry topnieją, a pracy przybywa, dlatego związki chcą podwyżek.

Oczekiwania związku zawodowego to 1500 zł brutto podwyżki dla każdej pielęgniarki i ta podwyżka miałaby zabezpieczyć system ochrony zdrowia w kadrę pielęgniarską – wyjaśnia Lucyna Dargiewicz przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych.

By załagodzić protest pielęgniarek w Wyszkowie, minister zdrowia Marian Zembala, który brał udział w negocjacjach, zagwarantował 300-złotowe podwyżki dla pielęgniarek w całej Polsce, od września. W tym zapewnieniu jest jednak pewien haczyk.

300 zł brutto, czyli brutto dla pracodawcy i pracownika, czyli dokładniej ok. 172 zł na etat – zauważa Halina Kalandyk, przewodnicząca regionu podkarpackiego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych.

Dotyczy to jednak tylko etatu szpitalnego. Dopiero po burzliwych negocjacjach podwyżką udało się objąć pielęgniarki z hospicjów, zakładów opiekuńczo-leczniczych i poradni specjalistycznych. Pielęgniarki zatrudnione w przychodniach musza poczekać.

Od przyszłego roku mają też dostać podwyżkę pielęgniarki z POZ, ponieważ od stycznia 2016 ma wzrosnąć stawka kawitacyjna – wskazuje Halina Kalandyk, przewodnicząca regionu podkarpackiego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych.

Czyli kwota pieniędzy, jaką ośrodek otrzymuje na opiekę nad pacjentem. Tu jednak brak gwarancji, że pula ta trafi bezpośrednio do pielęgniarek.

Świadczeniodawca – czasem to jest duża przychodnia, w której są zatrudnione pielęgniarki na etat – decyduje o tej polityce kadrowej i placowej, więc to nie jest tak, że to są pieniądze znaczone na podwyżki – podkreśla Andrzej Zapaśnik ekspert z „Porozumienia Zielonogórskiego”.

Minister zdrowia wydaje się wszystkie te problemy rozumieć, ale – jak mówi – na razie rząd stać jedynie na tyle.

Chcemy zachęcić kierując się fachowością, kompetencjami i doświadczeniem. Poruszamy się razem w kategoriach kwoty bezpiecznej, która – jak w każdej rodzinie, my dobrze wiemy na ile nas stać i ta średnia, i tak znacząca, w tym roku wynosi ok. 300 zł. Zachęcamy pielęgniarki, aby już od września z tej znaczącej możliwości skorzystać – mówi prof. Marian Zembala.

Taki system zachęt może się jednak okazać mało skuteczny. Środowisko pielęgniarskie jest zawiedzione.

Oczekujemy zmian systemowych, a nie doraźnego rozwiązania systemu płacowego – podkreśla Lilianna Pietrowska z Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych w regionie dolnośląskim.

Polskie pielęgniarki są cenione w całej Europie, dlatego wiele z nich, jeśli ma możliwość, wyjeżdża i pracuje w przeliczeniu za kilkanaście tysięcy złotych. W kraju średnia pensja to 2 000 zł.

TV Trwam News/RIRM

drukuj