fot. PAP/Bartłomiej Zborowski

Chaos w polskim Sejmie

34. posiedzenie Sejmu miało rozpocząć się o godz. 12.00, a ostatecznie rozpoczęło się o godz. 19.00. Trwało zaledwie cztery minuty. Marszałek Sejmu tuż po otwarciu zebrania oddał hołd ostatnio zmarłym byłym posłom. Uczczono ich pamięć minutą ciszy i odmówiono krótką modlitwę. Po czym marszałek ogłosił przerwę do jutra, do 10.00 rano.

W tym czasie posłowie Platformy Obywatelskiej cały czas blokowali mównicę i robią to nadal. Mimo zapewnień Ryszarda Petru, że jego ugrupowanie nie będzie blokować mównicy, to wśród przeszkadzających w obradach Sejmu był poseł Nowoczesnej Krzysztof Mieszkowski.

Początkowo Platforma chciała przełożenia posiedzenia o tydzień.

– To jest szansa. Jeżeli z niej nie skorzystają, my będziemy też wiedzieli, co mamy robić – wskazywał Sławomir Neumann z PO.

Prawo i Sprawiedliwość zgodziło się na propozycję pod warunkiem, że protestujący opuszczą salę plenarną.  Ale takie rozwiązanie partia Grzegorza Schetyny odrzuciła.

– My nie zmieniamy decyzji. Zostajemy na sali plenarnej Sejmu – oznajmił przewodniczący Platformy.

 Następnie Prawo i Sprawiedliwość przedstawiło projekt uchwały dotyczącej okoliczności przyjęcia w grudniu budżetu, jednak i to spotkało się ze sprzeciwem.

Opozycja dopuszcza się obstrukcji prac, Polacy mają już tego dosyć – mówił poseł PiS Wojciech Skurkiewicz.

To, co wyprawia w tej chwili w Sejmie Platforma Obywatelska – naprawdę godzi w powagę Sejmu i w powagę mandatu posła Rzeczypospolitej Polskiej – zwrócił uwagę parlamentarzysta.

Jednak Platforma twierdzi, że tylko jej propozycje mogą załagodzić sytuację. Wspólnie z Nowoczesną chcą ponownego głosowania ustawy budżetowej, ale Prawo i Sprawiedliwość mówi jasno: budżet 16 grudnia został przyjęty legalnie.

Dziś senatorowie bez poprawek zaakceptowali ustawą budżetową. Teraz trafi ona do prezydenta.

Poseł Waldemar Buda z Prawa i Sprawiedliwości dodał, że ustawa budżetowa to tylko pretekst dla opozycji, której zaczyna brakować paliwa politycznego.

– Proszę zwrócić uwagę, że nawet Platforma z Nowoczesną dzisiaj już nie mówi o tym, że nie było kworum. Oni mówią ewentualnie o tym, że mieli utrudniony dostęp, niewygodnie na sali, nie mieli gdzie usiąść, albo że zostali wpuszczeni później – podkreślił poseł PiS.

 Zaistniała w parlamencie sytuacja stała się dla Ryszarda Petru pretekstem do domagania się skrócenia kadencji Sejmu. O tym szef Nowoczesnej planuje rozmawiać z Platformą Obywatelską.

– Cieszę się, że Grzegorz Schetyna chce dialogu – powiedział lider Nowoczesnej.

 Według ugrupowania Pawła Kukiza, cały kryzys został wykreowany sztucznie i żadnej ze strony nie zależy tak naprawdę na jego rozwiązaniu.

Poseł Agnieszka Ścigaj ocenia, że zarówno Prawo i Sprawiedliwość, jak i opozycja totalna – żywią się tą sytuacją.

– Brak tego porozumienia i brak umiejętności dyskutowania skutkuje tym, że na końcu są obywatele, którzy właściwie nie mogą doczekać się prawdziwej pracy parlamentarnej na rzecz ich problemów. Wydaje mi się, że w tej całej sytuacji przede wszystkim nie ma woli – akcentowała Agnieszka Ścigaj.

 Jednocześnie ugrupowanie Kukiz’15 postuluje kary finansowe dla posłów blokujących salę plenarną. Takie prawo przysługuje marszałkowi.

Nie boimy się żadnych kar i żadne kary nie sprawią, że odpuścimy – odpowiada poseł Sławomir Nitras.

My jesteśmy na wszystko gotowi. Na znacznie poważniejsze rzeczy niż kary finansowe. Jeżeli ktoś myśli, że złamie nas karami finansowymi, to raczy żartować – powiedział Sławomir Nitras.

 Posłowie  PO twierdzą, że ich działania mają przywrócić w parlamencie praworządność. Ale radca prawny Wanda Moszczyńska wskazuje, że protest poselski jest niezgodny z prawem.

– Ustawa o wykonywaniu mandatu posła i senatora nie przewiduje dla posłów prawa do strajku. Obejmując swój mandat, posłowie przyrzekali rzetelnie i sumiennie pracować dla dobra narodu. Jeśli nie chcą pracować, to powinni zrzec się swojego mandatu i zwrócić swoje wynagrodzenie za okres strajku – podkreśliła Wanda Moszczyńska.

Totalna opozycja poprzez kontunuowanie protestu dąży do konfrontacji, czyli sprowokowania użycia siły przez straż marszałkowską. Dziś przed Sejmem ponownie zebrali się zwolennicy tzw. Komitetu Obrony Demokracji.

TV Trwam News/RIRM