fot. PAP/Grzegorz Michałowski

Beata Szydło odwiedza kolejne zakłady zbrojeniowe w Polsce

Premier Beata Szydło odwiedzi dziś kolejne zakłady zbrojeniowe na terenie naszego kraju. Szefowa polskiego rządu uda się do Łodzi, gdzie miały być montowane francuskie śmigłowce Caracal.

50 śmigłowców wielozadaniowych za 13,5 mld zł – tyle miał wynosić kontrakt na Caracale. Negocjacje zakończyły się fiaskiem, gdyż Airbus Helicopters miał problemy z zagwarantowaniem offsetu. Zagrożony był także termin dostawy pierwszych maszyn wyznaczony na 2017 rok.

– Nie mogliśmy pozwolić sobie na negocjacje dwu- czy trzyletnie negocjacje. W naszej ocenie decyzja, żeby zakończyć negocjacje byłą w najlepszym z możliwych terminów. Przypomnę, że negocjowaliśmy już blisko rok – zaznaczał Bartosz Kownacki, wiceminister obrony narodowej.

Dziś premier Beata Szydło będzie musiała wytłumaczyć pracownikom wojskowych zakładów lotniczych nr 1 w Łodzi, dlaczego polska armia nie będzie miała Caracali, które miały być montowane właśnie w tym zakładzie. Wczoraj Prezes Rady Ministrów mówiła o tym w Świdniku.

– W interesie polskiego państwa jest to, abyśmy mieli dobre, nowoczesne uzbrojenie polskiej armii – by Polska była bezpieczna. W interesie polskiego państwa jest również to, żeby sprzęt, który będzie produkowany i kupowany przez polskie państwo – w rachunku ekonomicznym był jak najkorzystniejszy oraz, by sprzęt dla polskiej armii był produkowany w Polsce przez polskich pracowników – akcentowała Beata Szydło.

PZL-Świdnik to firma, która ma zagranicznego właściciela, ale prowadzi rozsądną politykę – podkreśla wojewoda lubelski prof. Przemysław Czarnek.

– To jest firma, która nie ma niepolskiego właściciela, natomiast zatrudnia wyłączni polskich pracowników i płaci olbrzymie podatki do polskiego budżetu, a jednocześnie tutaj w Świdniku produkuje helikoptery od podstaw – wskazywał Przemysław Czarnek.

Zarówno zakłady w Świdniku, jak i w Mielcu produkujące śmigłowce wielozadaniowe wystartują do ponownego przetargu na dostawy maszyn dla polskiej armii.

Produkcja umiejscowiona w Polsce to nie tylko interes ekonomiczny, ale także szybki dostęp do części. Na pierwszym miejscu powinien stać nasz interes strategiczny – mówi Krzysztof Krystowski, prezes PZL-Świdnik.

– Mamy rząd, który prawidłowo definiuje interes strategiczny Polski. Bylibyśmy dziwnym krajem, gdyby – mając na swoim terenie zakład, który od 60-ciu lat produkuje śmigłowce – kupował śmigłowce z importu – zwracał uwagę Krzysztof Krystowski prezes PZL-Świdnik.

Wielu ekspertów wskazuje, że zakup tych samych helikopterów wielozadaniowych dla wojsk lądowych i morskich nie jest dla polskiej armii korzystny. Chodzi o zupełnie inne wymogi wyposażenia. W pierwszej kolejności trzeba jednak wyposażyć wojsko w śmigłowce uderzeniowe, gdyż te które mamy nadają się właściwie do muzeum.

TV Trwam News/RIRM

drukuj