fot. wikipedia

Dr M. Szołucha: Spekulanci nienaturalnie podwyższali ceny jaj i masła

Spekulanci zarabiają na skokowym wzroście cen żywności. Koszt podstawowych produktów żywnościowych jest obecnie najwyższy od pięciu lat, podobnie jak w wielu krajach europejskich. O sprawie napisał dzisiejszy „Nasz Dziennik”.

Ceny wzrosły w tym roku kilkakrotnie więcej niż poziom inflacji. W listopadzie żywność w Polsce była średnio o 6,5 proc. droższa niż rok wcześniej – podał GUS.

Powodów takiej sytuacji w sektorze spożywczym jest kilka. Z jednej strony są to mniejsze niż ubiegłoroczne zbiory, a z drugiej spadek zapasów danego produktu np. masła lub afera z jajami – co mogło windować ceny. Nastąpił nawet 4,5-krotny wzrost cen kostki masła na większości europejskich rynków.

Zamieszanie mogli wykorzystać spekulanci zwłaszcza w okresie świątecznym, kiedy popyt na wybrane produkty wzrasta.

Dzieje się to w sytuacji, gdy poziom inflacji wynosi nieco ponad 2 proc., a ceny surowców rolnych maleją – wskazał dr Marian Szołucha, ekonomista z Akademii Finansów i Biznesu Vistula.

– Efekt spekulacji w cenach żywności widzieliśmy ostatnio przy okazji masła lub jajek. Zwykle działania spekulantów pojawiają się tam, gdzie pojawia się okazja do tych działań. Musi pojawić się jakieś zjawisko wyjątkowe, takie jak afera w kilku krajach zachodnioeuropejskich związana z odkryciem niedozwolonych środków chemicznych w jajkach, które opuszczały tamtejsze fermy. Z tego powodu podaż jajek na rynku się zmniejszyła. Z drugiej strony mamy okres przedświąteczny. W rezultacie podaż spadła, popyt wzrósł. Tę okazję spekulanci wykorzystali i zaczęli nakręcać nienaturalnie ceny – powiedział dr Marian Szołucha.

Według ekonomisty źródłem kłopotów z cenami żywności i działaniem spekulantów jest nadmierna interwencja poszczególnych państw, w tym UE w rynek produktów żywnościowych.

– UE chce bezwzględnie ten rynek regulować – podkreślił dr Marian Szołucha.

RIRM

drukuj