fot. PAP/Jakub Kaczmarczyk

Liga Europy. Wymęczone zwycięstwo Lecha, cenna wygrana Jagielloni, jednobramkowa porażka Górnika

Dwa zwycięstwa i porażka – to bilans polskich klubów w pierwszych meczach III rundy kwalifikacyjnych do Ligi Europy. Dużo problemów miał Lech Poznań, ale ostatecznie 1:0 pokonał KI Klaksvik z Wysp Owczych. Jagiellonia przed własną publicznością pokonała 2:1 zespół o uznanej marce – szkockie Rangers FC. Swój mecz przegrał natomiast Górnik Zabrze, ulegając w Budapeszcie Ferencvarosowi 0:1.


Lech Poznań – KI Klaksvik 1:0 (0:0)

Yannick Agnero 81′

Mecz Lecha z Klaksvik to pierwsze w historii starcie zespołów z Polski i Wysp Owczych w europejskich pucharach. Kolejorz przystępował do tego spotkania z myślą o rehabilitacji przed własną publicznością za kompromitujący występ w II rundzie kwalifikacyjnej Ligi Mistrzów przeciwko GF Aarhus, kiedy to mistrzowie Polski ulegli 1:4 mistrzowi Danii, przegrywając również serię rzutów karnych.

W pierwszej połowie Poznaniacy stworzyli sobie kilka dogodnych okazji bramkowych, jednak brakowało skuteczności. W 9. minucie tuż nad poprzeczką z rzutu wolnego sprzed pola karnego uderzył Patrik Walemark. W 16. minucie po centrze Joela Pereiry z prawej strony boiska z ok. sześciu metrów strzelał Allahyar Sayyadmanesh, jednak Irańczyk trafił prosto w bramkarza gości. Chwilę później po próbie centry w wykonaniu Sayyadmanesha i rykoszecie piłka trafiła w poprzeczkę bramki KI Klaksvik, a jeszcze w tej samej akcji technicznie uderzał Walemark i tym razem świetnie interweniował golkiper zespołu z Wysp Owczych. W 22. minucie po zagraniu Pereiry w pole karne strzelał Antoni Kozubal, jednak bramkarz gości obronił.

Kilka minut po wznowieniu gry po przerwie kolejną świetną okazję zmarnował Lech. Tym razem po dwójkowej akcji Walemarka z Pablo Rodriguezem z siedmiu metrów uderzał ten drugi, jednak minimalnie chybił. W 68. minucie blisko gola byli z kolei gracze z Wysp Owczych, kiedy to bezpośrednim uderzeniu z rzutu rożnego Arniego Frederiksberga futbolówka odbiła się od poprzeczki i wyszła w pole. W 79. minucie niewiele z kilku metrów pomylił się Mikael Ishak, jednak Szwed i tak w tej sytuacji znajdował się na pozycji spalonej. Kilkdziesiąt sekund później Ishak zagrał na czystą pozycję do Yannicka Angero, Iworyjczyk przebiegł z piłką od środka boiska aż do pola karnego rywala, po czym strzelił lewą nogą obok bramkarza gości, który w tej sytuacji jeszcze się poślizgnął i Kolejorz mógł cieszyć się ze zdobytej bramki. Kilka minut później Farerzy mogli doprowadzić do wyrównania, jednak Mateusz Lis skutecznie interweniował do główce Palla Klettskarda z kilku metrów. W odpowiedzi przed kolejną szansą w tym spotkaniu, po sprytnym zagraniu Ishaka, znalazł się Walemark, jednak szwedzki skrzydłowy przegrał pojedynek sam na sam z bramkarzem gości. W doliczonym czasie gry z bardzo bliskiej odległości niecelnie główkował Ishak. Lech jedną bramką pokonał Klaksvik, jednak swoją grą Poznaniacy nie przekonali i wcale nie są pewni awansu do kolejnej rundy eliminacyjnej LE.

***

Jagiellonia Białystok – Rangers FC 2:1 (2:1)

Kajetan Szmyt 13′, 21′ – Guilherme Montoia (s.) 4′

Jagiellonia jako jedyny polski pucharowicz zmagania w tym sezonie rozpoczynała od trzeciej rundy kwalifikacyjnej. Podopiecznym Adriana Siemieńca przyszło się mierzyć z zespołem niezwykle utytułowanym na swoim podwórku, czyli szkockim Rangers FC.

Mecz w Białymstoku rozpoczął się znakomicie dla drużyny gości, która już w czwartej minucie objęła prowadzenie. Po akcji lewą stroną boiska Tuur Rommens zagrał płasko wzdłuż linii pola bramkowego, a próbujący interweniować Guilherme Montoia wpakował futbolówkę do swojej bramki. Samobój nie zraził jednak graczy z Podlasia. W 13. minucie na indywidualną akcję zdecydował się Kajetan Szmyt. Skrzydłowy spod bocznej linii zbiegł w stronę narożnika pola karnego i zagrał płasko w stronę bramki Rangersów. Piłkę lekko musnął jeden z obrońców zespołu ze Szkocji, bramkarz nie zareagował i piłka wtoczyła się do siatki. W 21. minucie Białostoczanie wyszli na prowadzenie po szybkim kontrataku. Nik Prelec z bocznej linii pola karnego zagrał w kierunku Jesusa Imaza, próbujący interweniować obrońca się poślizgnął, Hiszpan z ok. 10 metrów uderzył prosto w bramkarza, jednak do dobitki najszybciej ruszył Kajetan Szmyt i w ten sposób skompletował dublet. W 37. minucie Jaga zmarnowała świetną okazję na podwyższenie prowadzenia. Rodrigo Conceicao ruszył przez nikogo nieatakowany prawą stroną boiska, wbiegł w pole karne zespołu z Glasgow, jednak zamiast podać do jednego z dwóch dobrze ustawionych kolegów, uderzył jedynie w boczną siatkę.

W drugiej połowie więcej groźnych akcji zaczęli tworzyć sobie goście. W 61. Minucie do wstrzelonej piłki w pole karne doszedł Findlay Curtis, jednak naciskany przez obrońcę Jagi z kilku metrów chybił. Kilkadziesiąt sekund później sprzed pola karnego uderzał Cameron Devlin, jednak Sławomir Abramowicz odbił futbolówkę na rzut rożny. W 81. minucie dobić do bramki po strzale kolegi próbował Ross McCrorie, jednak na linii lotu piłki stanął Yuki Kobayashi, odbijając ją głową. W doliczonym czasie gry bramkarz gospodarzy miał również sporo szczęścia, gdy po mocnym uderzeniu z kilkunastu metrów w wykonaniu jednego z graczy Rangers FC futbolówka odbiła się od słupka. Zespół z Podlasia wygrał ostatecznie 2:1 i za tydzień będzie bronił tej przewagi w meczu w Glasgow.

***

Ferencvarosi TC – Górnik Zabrze 1:0 (0:0)

Marius Corbu 62′

Górnik po odpadnięciu z gry o Ligę Mistrzów po przegranej w dwumeczu z Fenerbahce w trzeciej rundzie eliminacji Ligi Europy mierzył się z Ferencvarosem Budapeszt. Pierwsze spotkanie dobywało się na Węgrzech, które akurat w tym czasie mierzą się z falą upałów, która z pewnością nie ułatwiała zadania piłkarzom obu zespołów.

Gospodarze po raz pierwszy mocno zagrozili bramce Górnika w 11 minucie. Po nietypowym rozegraniu rzutu wolnego do piłki zagranej w kierunku dalszego słupka doszedł Dele, jednak jego strzał z bardzo ostrego kąta z bliskiej odległości okazał się niecelny. W 17. minucie, po błędzie w ustawieniu Erika Janzy, ponownie okazję mieli gracze Ferencvarosu, jednak z kilkunastu metrów pomylił się Gabi Kanichowsky. Kilka minut później Węgrzy powinni prowadzić, jednak zamykający akcję na dalszym słupku Lenny Joseph w sobie tylko znany sposób przestrzelił z najbliższej odległości. W 30. minucie swoją szansę w końcu mieli Zabrzanie. Z szybką kontrą ruszył Taofeek Ismaheel, wbiegł w pole karne, zwiódł rywala i zagrał płasko na drugą stronę do Yvana Ikia Dimiego, jednak Francuz chybił, uderzając piłkę bez przyjęcia. Chwilę później, po przejęciu piłki na swojej połowie, Górnik przeprowadził szybką akcję, którą strzałem ponad poprzeczką zwieńczył Kacper Urbański. W 38. minucie kolejny szybki wypad przeprowadzili goście. Eik Prekop poszedł sam na kilku rywali, wpadł w pole karne, zszedł do lewej nogi i uderzył, jednak został zablokowany przez defensora węgierskiej drużyny. Kilka chwil później indywidualną akcję w polu karnym gospodarzy przeprowadził Urbański, jednak jego strzał również został zablokowany.

W drugiej połowie Zabrzanie również mieli swoje szanse. Technicznie lewą nogą zza pola karnego próbował zaskoczyć bramkarza rywala Ismaheel, jednak nie trafił w bramkę. Lepszą skuteczność zaprezentował Ferencvaros w 62. minucie. Cadu, będąc z lewej strony boiska, zagrał przed pole karne gości do Marius Corbu, który ustawił się do uderzenia prawą nogą i precyzyjnym, technicznym strzałem pokonał bramkarza zespołu wicemistrzów Polski. W odpowiedzi po raz kolejny uderzenia zza pola karnego próbował Urbański, jednak bez powodzenia. W 82. minucie zza szesnastki Zabrzan strzelał Kanichowsky, jednak mimo rykoszetu skutecznie interweniował Philipp Schulze. W ostatnich sekundach regulaminowego czasu gry ponownie blisko bramki byli gracze Górnika, a konkretnie Peter Federico, który przebiegł z piłką przy nodze niemal pół boiska, zszedł z prawego skrzydła w kierunku środka i będąc na 18. metrze kopnął w kierunku bramki Węgrów, jednak zrobił to minimalnie niecelnie. W doliczonym czasie gry ponownie próbował Federico – tym razem już będąc w polu karnym rywala – jednak uderzył zbyt lekko, by sprawić kłopoty golkiperowi Ferencvarosu. Zabrzanie przegrali w Budapeszcie 0:1, jednak rewanż rozegrają na swoim terenie, co z pewnością powinno być ich wielkim atutem.

Sport.RIRM

 

drukuj