fot. PAP/Leszek Szymański

El. MŚ 2018: Polacy bliżej mundialu

Piłkarska reprezentacja Polski wykonała kolejny krok w stronę awansu do mistrzostw świata w Rosji. W pełnym dramaturgii spotkaniu na Stadionie Narodowym w Warszawie podopieczni Adama Nawałki pokonali Armenię 2:1. Gola na wagę wygranej zdobył Robert Lewandowski w ostatniej minucie meczu.


Robert Lewandowski na ustach całej piłkarskiej Polski. Jeszcze w 94. minucie Ormianie stanęli przed olbrzymią szansą na zdobycie zwycięskiego gola. Chwilę później dośrodkowanie Jakuba Błaszczykowskiego z rzutu wolnego na bramkę zamienił Robert Lewandowski. Snajper Bayernu Monachium – podobnie jak w starciu z Danią – zapewnił biało-czerwonym komplet punktów.

Wiedziałem, że jest to ostatnia szansa na wygraną. Była ostatnia minuta, należało podjąć ryzyko i na szczęście udało się strzelić gola. Nie ma co ukrywać, że to spotkanie kosztowało dużo nerwów nie tylko kibiców, ale i nas samych – stwierdził Robert Lewandowski.

Po pierwszej bezbramkowej połowie, wynik meczu otworzył samobójczym trafieniem Hrajr Mkojan. Polacy z prowadzenia nie cieszyli się jednak zbyt długo. W 51. minucie do remisu doprowadzili bowiem goście, a konkretnie Marcos Pizzelli. Potem długimi fragmentami podopieczni Adama Nawałki bili głową w mur. Szczęście uśmiechnęło się do nich w doliczonym czasie gry.

Najważniejsza jest wygrana, także całokształt możemy ocenić jako pozytyw. Na pewno jednak było sporo elementów, które dziś nie do końca nam wychodziły i być może pewne rzeczy powinniśmy lepiej rozwiązać – zauważył obrońca reprezentacji Kamil Glik.

Było to wymęczone zwycięstwo. Mogliśmy zdobyć kilka goli więcej, ale też i kilka stracić. Zdajemy sobie sprawę, że jeszcze wiele pracy przed nami. Kluczowy jest jednak komplet punktów w dwóch ostatnich pojedynkach – podkreślał pomocnik polskiego zespołu Grzegorz Krychowiak.

Duży wpływ na późniejszy przebieg spotkania miała miejsce sytuacja w 30. minucie. Po ostrym faulu na Łukaszu Teodorczyku drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę otrzymał stoper drużyny gości – Gael Andonian.

Wydawało się, że grając w przewadze będzie nam łatwiej, ale było zupełnie inaczej. Ormianie byli jeszcze bardziej zwarci w obronie, a dodatkowo pozwalając sobie na atakowanie bramki rywala większą liczbą zawodników, narażaliśmy się na kontry, które wyglądały z ich strony niebezpiecznie – zaznaczył bramkarz biało-czerwonych Łukasz Fabiański.

Dzięki wygranej Polacy awansowali na drugą pozycję w tabeli grupy E. Stawce przewodzi Czarnogóra, która po niespodziewanej wygranej w Kopenhadze z Danią 1:0 wyprzedza drużynę Adama Nawałki jedynie lepszym bilansem bramkowym. Kolejne spotkanie o stawkę biało-czerwoni rozegrają 11 listopada. Wówczas zmierzą się na wyjeździe z Rumunią.


TV Trwam News/Sport.RIRM

drukuj