fot. wikipedia.org

„Nasz Dziennik”: Czerwony terror

24 września w majątku Husynne bagnetami zakłuto ponad 20 żołnierzy. W ten sam sposób zamordowano także kilkudziesięciu żołnierzy polskich pod Tyszowcami. Jeszcze większym okrucieństwem charakteryzował się mord dokonany przez czerwonoarmiejców i ich kolaborantów na rannych żołnierzach WP i zajmujących się nimi lekarzach w Grabowcu. Niemal dantejskie sceny zgotowali Sowieci polskim żołnierzom po bitwie pod Wytycznem, zamykając wszystkich rannych w Domu Ludowym, aby konali bez jakiejkolwiek pomocy.

Armia Czerwona, realizując podpisany 23 sierpnia 1939 r. pakt Ribbentrop–Mołotow, zaatakowała 17 września 1939 r. II Rzeczpospolitą. Stalin, opóźniając inwazję na Polskę tak długo, jak było to możliwe bez szkody dla Związku Sowieckiego, propagandowo chciał wystąpić nie jako agresor, ale jako wyzwoliciel. Zgodnie z tajnym protokołem o rozgraniczeniu wzajemnych stref wpływów terytorium Polski zostało podzielone linią rzek: Pisa, Narew, Wisła, San, na dwie okupacyjne części. Ostateczną linię podziału obaj agresorzy uzgodnili 28 września 1939 r.

Dla zajęcia obszarów II RP władze sowieckie zmobilizowały ponad 450 tys. żołnierzy oraz około 5500 pancernych wozów bojowych i ponad tysiąc samolotów. Państwo polskie, zaangażowane w działania obronne przeciwko Niemcom, mogło przeciwstawić kolejnemu najeźdźcy oprócz niepełnych 17 batalionów i 6 szwadronów Korpusu Ochrony Pogranicza także Dziśnieńską Półbrygadę Obrony Narodowej (w połowie nieuzbrojoną), zorganizowaną na Polesiu przez gen. Franciszka Kleeberga Samodzielną Grupę Operacyjną „Polesie” oraz pomniejsze nierozbite jeszcze jednostki.

W tej sytuacji na niezajętym przez wojska niemieckie obszarze o głębokości od 170 do 200 km i szerokości około 700 km (po wyłączeniu Wileńszczyzny) Wojsko Polskie liczyło jeszcze blisko połowę stanu mobilizacyjnego. Z tego około 200 tys. żołnierzy znajdowało się lub prowadziło walki na wschód od Wisły, a kolejne 200 tys. przebywało w ośrodkach zapasowych lub szpitalach położonych na zapleczu działań wojennych. Co ciekawe, choć w wyniku walk prowadzonych prawie wyłącznie z Niemcami armia polska straciła niemal 200 tys. rannych lub zabitych żołnierzy, to główną część strat osobowych, szczególnie wśród kadry oficerskiej, spowodowali Sowieci.

Antypolska dywersja

Uderzenie regularnych oddziałów Armii Czerwonej poprzedziły działania sowieckich pograniczników oraz grup sabotażowo-dywersyjnych, które działały na całym wschodnim terytorium II Rzeczypospolitej. Postawę prosowiecką na zajmowanych obszarach wykazywała wówczas duża część ludności białoruskiej, ukraińskiej i żydowskiej, ale także polscy komuniści. Uzbrojone grupy i oddziały prosowieckie, działające czy to z pobudek ideologicznych, czy to tych czysto rabunkowych, stały się szczególnie niebezpieczne dla osłabionej polskiej administracji państwowej, posterunków policji, nielicznych oddziałów Wojska Polskiego oraz ludności cywilnej. Już po wkroczeniu Sowietów oddziały takie, korzystając z niemal nieograniczonej władzy, przeprowadzały operację „oczyszczania terenu z elementów uznawanych za antysowieckie”.

Sowietyzacja rozpoczęta na zajmowanych obszarach Rzeczypospolitej już w 1939 r. miała wykorzenić z nich polskość i zaprowadzić system bolszewicki. Na przykład tylko w pierwszych dniach okupacji sowieckiej wymordowano co najmniej 200 ziemian. Do najgroźniejszych wystąpień antypolskich doszło 18 września 1939 r. w Skidlu na Grodzieńszczyźnie, a największe natężenie takich działań miało miejsce w powiatach: Brześć nad Bugiem, Kobryń, Pińsk, Łuck czy Grodno i Wołkowysk.

Lubelskie w ogniu

Wśród województw ówczesnej Polski obszarem, który przyjął największy, a zarazem najbardziej długotrwały ciężar walk toczonych zarówno z Niemcami, jak i z Sowietami, było województwo lubelskie. We wrześniu 1939 r. na ten teren wkroczyły jednostki operacyjne Armii Czerwonej wchodzące w skład frontów Białoruskiego i Ukraińskiego. Już 22 września Niemcy przekazali Sowietom Brześć, organizując przy tej okazji wspólną defiladę. Po tej uroczystości sowieckie dywizje wchodzące w skład Frontu Białoruskiego przekroczyły Bug i dotarły w rejon Włodawy, Wytyczna czy Łukowa. 23 września także jednostki Frontu Ukraińskiego dotarły na linię rzeki Bug, by w kolejnych dniach kontynuować marsz w kierunku Zamościa i Janowa Lubelskiego, zajmując następnie Chełm, Hrubieszów, Zamość, Krasnystaw, Biłgoraj i Tomaszów Lubelski.

Do 4 października 1939 r. Armia Czerwona dotarła do linii, która na Lubelszczyźnie w dużym uproszczeniu przebiegała przez Frampol, Wysokie, Łęczną, Parczew, Radzyń i Stoczek. W ręce Sowietów miał dostać się także Lublin, choć jego przynależność okupacyjną zmieniły wrześniowe ustalenia między agresorami. Zgodnie z przyjętym w końcu września porozumieniem od rana 5 października armie Frontu Ukraińskiego rozpoczęły wycofywanie się na wyznaczoną granicę wzdłuż rzeki Bug.

Wśród największych bitew stoczonych przez jednostki polskie z Sowietami na terenie Lubelszczyzny należy wymienić chociażby walki pod Husynnem, Rogalinem czy Tyszowcami. 24 września w rejonie Trzeszczany – Hrubieszów – Terebin jednostki sowieckie toczyły walki z pozostałościami polskiej 1., 5. i 41. Dywizji Piechoty. Tylko w walkach pod Grabowcem i Danczypolem oraz Zubowcami i Komarowem Sowieci wzięli do niewoli ponad 2500 polskich jeńców.

1 października doszło do bitwy jednostek KOP dowodzonych przez gen. Wilhelma Orlika-Rückemanna pod Wytycznem. Nie sposób również pominąć zwycięskich walk stoczonych 29 września przez SGO „Polesie” gen. Franciszka Kleeberga pod Puchową Górą i Jabłoniem czy bojów, jakie toczyła grupa płk. Tadeusza Zieleniewskiego w okolicach Janowa Lubelskiego.

Zbrodnie Armii Czerwonej

Dla większości mieszkańców Lubelszczyzny widok wkraczającej Armii Czerwonej był nie tylko smutny i przygnębiający, ale wręcz zaskakujący, gdy chodzi o mizerny wygląd czerwonoarmistów. Przygnębienie oraz bezsilność potęgowały doniesienia o masowych zbrodniach popełnianych przez Sowietów i współpracujące z nimi mniejszości narodowe.

24 września w majątku Husynne bagnetami zakłuto ponad 20 żołnierzy. W ten sam sposób zamordowano także kilkudziesięciu żołnierzy polskich pod Tyszowcami. Jeszcze większym okrucieństwem charakteryzował się mord dokonany przez czerwonoarmiejców i ich kolaborantów na rannych żołnierzach WP i zajmujących się nimi lekarzach w Grabowcu. Niemal dantejskie sceny zgotowali Sowieci polskim żołnierzom po bitwie pod Wytycznem, zamykając wszystkich rannych w Domu Ludowym, aby konali bez jakiejkolwiek pomocy. W Komarowie, który 19 lat wcześniej był świadkiem klęski 1. Armii Konnej Siemiona Budionnego, Sowieci wraz z miejscowymi komunizującymi Żydami spalili na rynku polskie książki, następnie zamalowali w miejscowym kościele niedawno odsłonięty obraz „Rozgromienie konnej armii Budionnego przez kawalerię polską” oraz zamordowali na pobliskim cmentarzu dwóch polskich oficerów (kapitana i porucznika).

Dr hab. Jacek Romanek, IPN Lublin/”Nasz Dziennik”

drukuj