fot. Mateusz Szablewski

[TYLKO U NAS] Prof. J. Talar: Problem chorych w śpiączce mózgowej jest niezwykle trudny albo traktowany tak, żeby go nie nagłaśniać

Problem chorych w śpiączce mózgowej jest niezwykle trudny albo tak traktowany, żeby go nie nagłaśniać. To wszystko jest za sprawą naszych władz medycznych: ministrów zdrowia, konsultantów krajowych dziedzin medycyny, specjalistów krajowych dziedzin medycyny, wielu specjalistów medycyny, którzy na co dzień zajmują się chorymi w śpiączce, ale ten problem został sprowadzony poza wszelkie granice medycyny – mówił prof. Jan Talar, chirurg, specjalista rehabilitacji medycznej, w czwartkowym programie „Rozmowy niedokończone” w TV Trwam.

Prof. Jan Talar zwrócił uwagę na złożoność problemu, jakim jest śpiączka mózgowa.

– Problem chorych w śpiączce mózgowej jest niezwykle trudny albo traktowany tak, żeby go nie nagłaśniać. To wszystko jest za sprawą naszych władz medycznych: ministrów zdrowia, konsultantów krajowych dziedzin medycyny, specjalistów krajowych dziedzin medycyny, wielu specjalistów medycyny, którzy na co dzień zajmują się chorymi w śpiączce, ale ten problem został sprowadzony poza wszelkie granice medycyny. Dlaczego? Dlatego, że medycyna to jest nic innego jak sztuka lekarska, nauka oparta na doświadczeniu, które pozwala leczyć człowieka – wskazał gość TV Trwam.

Leczenie to nic innego jak postępowanie lekarskie, którego celem jest przywrócenie zdrowia i życia. Dziś medycyna opiera się na faktach, czyli dowodach naukowych według aktualnej medycyny – zaznaczył lekarz.

– To jest korzystanie w postępowaniu klinicznym z wiarygodnych dowodów. Aż trudno zrozumieć, skoro mamy takie piękne dokumenty źródłowe do tego, żeby pełnić – tak jak księża wykonują posługę kapłańską – tak lekarze powinni wykonywać posługę, służąc chorym (…). Jeżeli składamy przysięgę czy przyrzeczenie, to znaczy, że mamy służyć choremu. Jeżeli mówimy o medycynie, to medycyna tylko i wyłącznie służy zdrowiu i życiu chorych. Medycyna wkroczyła w zakres tanatologii – kierowania umysłami medyków, ażeby rozpoznawać śmierć mózgu – powiedział specjalista rehabilitacji medycznej.

Są proste metody opisane na świecie, opisane w moich książkach, prezentowane w moich wywiadach i wykładach, że każde życie powinno się leczyć skutecznie i do końca – akcentował gość „Rozmów niedokończonych”.

– Jeżeli ja byłem chirurgiem, to nie było do przyjęcia, że można odpuścić, że ten człowiek może nie żyć. Ten człowiek musi żyć, skoro dostał się do szpitala i jest w rękach lekarzy. Tutaj doszło do pewnego wynaturzenia, które nie mieści się w kategoriach przyrzeczenia lekarskiego, ale nie mieści się także w kategoriach kodeksu etyki lekarskiej, a ten kodeks jest niczym innym, jak konstytucja dla Polaków. Powołaniem lekarza jest ochrona życia i zdrowia. To jak można w medycynie mówić o rozpoznawaniu śmierci mózgu? Nie można. Mamy dawać dowody, jak się leczy – wskazał lekarz.

Od 1976 roku nie podaje się metod leczenia chorych w śpiączce, podaje się, jak pozbawiać ich życia. Daje się kryteria rozpoznawania śmierci mózgu. Te kryteria są niewłaściwe, mówiąc najdelikatniej, a powstały z raportu harvardzkiego, gdzie nie było mowy o leczeniu – podkreślił prof. Jan Talar.

– Rozpoznawało się nieodwracalną śpiączkę. Jeżeli chory jest w śpiączce, to żyje. Jak można rozpoznać nieodwracalną śpiączkę w ciągu 24 godzin? Te treści zostały skopiowane do naszych dokumentów. Jeżeli w kodeksie etyki lekarskiej mówi się, że lekarz nie może posługiwać się wiedzą i umiejętnością lekarską w działaniach sprzecznych z tym powołaniem, to już nie powinno się mówić o śmierci mózgu. My mamy mówić o leczeniu, przywracaniu życia – tłumaczył specjalista rehabilitacji medycznej.

Od ponad 40 lat zmagam się z niskim poziomem wiedzy medycznej w zakresie leczenia chorych w śpiączce – zaakcentował gość TV Trwam.

– Przez kilkadziesiąt lat prowadziłem wykłady ze studentami. Napisałem kilka dokumentów do polskich władz państwowych i medycznych m.in. „Nota do ludzi dobrej woli”. Wysyłałem najwyższym urzędnikom państwowym i po linii służby zdrowia moje książki. Można było przeczytać, zorientować się, cofnąć przed tymi decyzjami. Okazuje się, że nic z tego nie wyszło. Wszystko idzie w jednym kierunku – żeby nie dopuścić do wyjaśnienia sprawy. Jeżeli dzisiaj się spotykamy, to po to, żeby uświadomić społeczeństwu. Jeżeli nie możemy zmienić postaw specjalistów medycyny, to może przez społeczeństwo uzyskamy efekt – podsumował prof. Jan Talar.

radiomaryja.pl

drukuj