[TYLKO U NAS] Prof. n. med. J. Talar: Czy trzeba czekać, aż media będą pokazywały brutalną i rozłożoną w czasie śmierć kolejnego chorego? Musimy zrobić wszystko, by ratować ludzkie życie

Jeżeli dołożymy wszelkich starań, to praktycznie większość chorych można uratować. Jeżeli dzisiaj nie zrobimy wszystkiego, żeby ratować życie ludzkie, to nie wiem, kiedy będzie następna okazja. Czy trzeba czekać, aż media będą pokazywały brutalną, tragiczną, rozłożoną w czasie śmierć kolejnego chorego? Sprawa Polaka w Anglii najbardziej dotyczy Polaków. To przynajmniej my powinniśmy w tym względzie dokonać powrotu do normalności, do ludzkiego traktowania chorych – przekonywał prof. n. med. Jan Talar, chirurg, specjalista neurorehabilitacji, w czwartkowych „Rozmowach niedokończonych” na antenie TV Trwam.

We wtorek zmarł pan Sławomir, Polak, który od listopada ubiegłego roku przebywał w szpitalu w Plymouth w Wielkiej Brytanii. Pomimo wielu interwencji o możliwość jego dalszego leczenia, decyzją brytyjskiego sądu mężczyzna został odłączony od aparatury dostarczającej mu pożywienie i wodę, wskutek czego zmarł poprzez zagłodzenie. Prof. n. med. Jan Talar, który wybudził już ze śpiączki kilkaset osób, podkreślał na antenie TV Trwam, że życie ludzkie stanowi największą wartość i bezapelacyjnie należy je ratować.

– W społeczeństwie dokonuje się zmiana systemu wartości. Od dawien dawna największą wartość stanowił człowiek i jego życie. W tej chwili, po tylu wojnach światowych, podczas których mordowano miliony ludzi, zaczęto patrzeć już nie z tak wielkim przerażeniem, że giną ludzie, bo – według nowego podejścia – ludzie umierają. Istotą życia ludzi mądrych i oświeconych jest ratowanie tego życia. Na przeszkodzie wartości życia stanęła m.in. nauka. W 1906 roku Ramón y Cajal powiedział, że mózg rozwija się do roku, półtora, a potem zaczyna ginąć, wszystko ulega degradacji, a jeżeli mózg jest uszkodzony, to on już nigdy nie wróci do stanu normalnego – to już jest trwałe uszkodzenie mózgu. Jeżeli ktoś powiedział w 1906 roku, że dochodzi do nieodwracalnych zmian w mózgu, to na przestrzeni czasu zaczęło to nabierać zupełnie realnego kształtu, że taki człowiek nie wymaga już leczenia i opieki, bo on, przez fakt uszkodzenia mózgu, stał się już innym, może mniej wartościowym człowiekiem. To jest wielka nieprawda – akcentował specjalista neurorehabilitacji.

Chirurg zaznaczył, że coraz częściej mamy do czynienia z wykorzystywaniem ludzi do innych celów. Dodał, że musimy obserwować, jak na oczach świata umierają ludzie, którzy nie zasłużyli sobie na śmierć.

– Ludzie giną w sposób niezwykle brutalny. W sposób, który jest niewyobrażalny dla normalnego człowieka. Jeżeli to staje się normalne, to w tej chwili można robić wszystko. Czy nie nastał zatem czas, aby jeszcze raz przyjrzeć się wszystkim koncepcjom, tezom nauki; czy nie warto zweryfikować poglądów, które od kilkudziesięciu lat dominują w naszym życiu, w naszej nauce? Musimy mieć świadomość, że jeżeli źle traktujemy chorych, to kiedyś my staniemy się chorymi i nie będzie żadnej taryfy ulgowej, tylko takie samo traktowanie – zwracał uwagę prof. n. med. Jan Talar.

Gość TV Trwam zastanawiał się, czy w społeczeństwie nastąpiło już takie zobojętnienie do problemów chorób, do problemów życia ludzkiego, że nie próbuje się leczyć chorego za wszelką cenę.

– Chyba nie, bo przecież wśród chorych mogą być nasi bliscy, nasi znajomi czy sami możemy się stać chorymi. Jeżeli publicznie dokonuje się już brutalnych zamachów na życie ludzkie, to najwyższy czas dokonać korekty wszystkich ustaleń medycyny, która odbiegła od zasad Hipokratesa. To już jest jakaś nowa medycyna, nie wiadomo skąd wzięta. W 1975 roku miałem pierwszy raz chorego, który według aktualnej wiedzy medycznej nie żył, a on żyje do dziś. To mnie skłoniło do poszukiwania wytłumaczenia, czy (…) inni chorzy mają prawo tak samo żyć. Okazało się, że jeżeli dołożymy wszelkich starań, to praktycznie większość chorych można uratować – przekonywał chirurg.

Pomimo wielu dowodów naukowych – dzieje się jednak inaczej.

– A co jest? Jeżeli mamy udowodnione zmiany w mózgu, to ten człowiek jest już w odstawce, już są różne propozycje, które nie powinny mieć miejsca. Co powinno być? Powinno się bezgranicznie leczyć chorych, bez względu na uszkodzenie. Podam najprostszy przykład. Jeżeli kość jest złamana, to ona się goi i człowiek wykorzystuje kończynę górną czy dolną. Jeżeli jest zraniona skóra, to ona się goi. Jeżeli wykonujemy operację, jest to bardzo ostra ingerencja, ale już po kilku, kilkunastu dniach przechodzi ona do historii, bo nastąpił zrost. Dlaczego traktuje się mózg jako rzecz nie poprawiającą się, nie regenerującą się? – zastanawiał się profesor nauk medycznych.

– Już w 1948 roku prof. Jerzy Konorski napisał w Anglii książkę, w której przedstawił zjawisko plastyczności mózgu. Mózg podlega procesom naprawczym pod warunkiem, że jest stymulowany, że są stosowane określone bodźce. Minęły dziesiątki lat, a nie wraca się do tej wspaniałej myśli Polaka, profesora Konorskiego. Jeżeli się tego nie robi, to są opłakane efekty. Jeżeli wykonujemy rehabilitację, stymulację wielopłaszczyznową, to chorzy odzyskują świadomość – kontynuował.

Prof. n. med. Jan Talar oznajmił „w największym przekonaniu”, że musimy zrobić wszystko, by ratować ludzkie życie, bo to ono jest najwyższą wartością.

– Jeżeli dzisiaj nie zrobimy wszystkiego, żeby ratować życie ludzkie, to nie wiem, kiedy będzie następna okazja. Czy trzeba czekać, aż media będą pokazywały brutalną, tragiczną, rozłożoną w czasie śmierć kolejnego chorego? Sprawa Polaka w Anglii najbardziej dotyczy Polaków. To przynajmniej my powinniśmy w tym względzie dokonać powrotu do normalności, do ludzkiego traktowania chorych – apelował gość TV Trwam.

Tymczasem po raz kolejny na ulicach polskich miast mamy do czynienia z protestami tzw. strajku kobiet. Zwolennicy zabijania nienarodzonych dzieci domagają się takiego prawa, nie szanując jednocześnie wartości życia ludzkiego. Uważają, że kobiety mają prawo zabić własne dziecko ze względu na podejrzenie u niego choroby czy niepełnosprawności. [czytaj więcej] 

radiomaryja.pl

drukuj