fot. twitter.com/EpiskopatNews

[TYLKO U NAS] Ks. bp T. Bronakowski: W naszej ojczyźnie ciężko chora jest opinia publiczna, która lekceważy problem nietrzeźwości. Chore jest prawo pozwalające na promowanie pijackiego stylu życia

W naszej ojczyźnie ciężko chora jest opinia publiczna, która lekceważy problem nietrzeźwości. Chore są zwyczaje narodowe i rodzinne, które kultywują używanie alkoholu. Traktują go jako niezastąpione źródło dobrego świętowania i udanej zabawy. Chore jest prawo pozwalające na promowanie pijackiego stylu życia i ułatwiające pijaństwo – powiedział w środowym felietonie „Myśląc Ojczyzna” na antenie TV Trwam przewodniczący Zespołu KEP ds. Apostolstwa Trzeźwości ks. bp Tadeusz Bronakowski.

Kto z Polaków nie zna jakiegoś przysłowia związanego z pochwałą pijaństwa? Kto nie słyszał przyśpiewki zachęcającej do picia w trakcie biesiady? Kto nie widział uśmiechu pobłażania na twarzach obserwujących wyczyny podpitych znajomych? Komu zwycięstwa polskich sportowców nie kojarzą się z piciem piwa przez kibiców? Niestety, czy tego chcemy czy nie, jesteśmy narażeni na nieustanne działanie promujące pijacki styl życia.

Wielu z nas już zobojętniało na wołanie o trzeźwość. Pogodziło się z sytuacją powszechnego przyzwolenia na pijaństwo, bo przecież jak mówią: „Polacy tak mają, że muszą wypić”. Czy rzeczywiście muszą? Czy słowo „Polak” ma nadal funkcjonować prawie jak synonim słowa „pijak”? Niedawno obchodziliśmy 101. rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości. Na wielu polskich domach powiewały biało-czerwone flagi. Wielu z nas uczestniczyło we Mszach świętych w intencji ojczyzny, w różnych nabożeństwach, aby dziękować Bogu za wolność. Słuchaliśmy homilii, przemówień rocznicowych – i słusznie, bo tak trzeba. Trzeba modlić się za naszą ojczyznę, trzeba stale dziękować za to, że żyjemy w niepodległej Polsce, trzeba pielęgnować pamięć o historii, o Polakach, którzy nie wahali się oddać swojego życia za wolność. Tak trzeba!

Jednak te nasze słuszne działania, te nasze świętowanie niepodległości powinniśmy wzmocnić, wesprzeć na mocnym fundamencie, a jest nim trzeźwość. W niedawnym dokumencie społecznym pt. „Chrześcijański kształt patriotyzmu”, przygotowanym przez Episkopat Polski przypomniano, że miłość własnej ojczyzny wyraża się przede wszystkim przez postawę służby oraz troski
i odpowiedzialności za potrzeby i los konkretnych ludzi, których Pan Bóg postawił na naszej drodze. Podkreślono również, że egzamin z patriotyzmu zdaje się również w czasie wolności i pokoju, a prawdziwa miłość ojczyzny to nie tyle piękne, uroczyste deklaracje, ile praktyczna postawa, solidna troska
i praca dla wspólnego dobra.

Jeśli patriotyzm to troska i odpowiedzialność za potrzeby i los konkretnych osób z którymi żyjemy w naszej ojczyźnie, to czy możemy pomijać tak ważną sprawę, jaką jest sprawa trzeźwości naszego narodu? Narodu tak mocno naznaczonego plagą pijaństwa, alkoholizmu i wielu innych groźnych uzależnień. Czy możemy się godzić na rozpijanie młodego pokolenia? Czy wreszcie sami możemy dawać zły przykład?

Musimy zdawać sobie sprawę, że nietrzeźwość wywiera głębokie znamię na życie poszczególnych osób. Rodzin, wspólnot, całych społeczeństw i narodów. Jeśli mówimy o tych problemach w szerszym kontekście, to nigdy nie możemy zapomnieć, że to znamię boleśnie rani twarze konkretnych bliźnich, za których
i my jesteśmy odpowiedzialni. Zrozumiał to wiele lat temu jeden z wielkich apostołów trzeźwości, śląski kapłan Jan Kapica żyjący na przełomie XIX i XX wieku. W jednym ze swoich kazań mówił o spotkaniu z małym chłopcem, które dogłębnie nim wstrząsnęło. Kiedy zapytał chłopca, jak się nazywa, ten odpowiedział mu pytaniem: „to ksiądz proboszcz mnie nie zna? Przecież jestem synem pijaczki.” Temu dziecku określenie „syn pijaczki” przysłoniło imię
i nazwisko.

To właśnie ksiądz Jan Kapica podkreślał, że alkoholizmu nie da się pokonać bez propagowania i praktykowania przez wielu abstynencji. Zwracał też uwagę, że plaga alkoholizmu nie jest problemem samego alkoholu i samych pijaków, ale jest to cały system alkoholowy, system poglądów i pojęć
o wartości alkoholu, system urządzeń służących produkcji i handlowi, system społecznych zwyczajów oraz suma indywidualnych i społecznych skutków jego używania.

My dzisiaj musimy jasno powiedzieć, że w naszej ojczyźnie ciężko chora jest opinia publiczna, która lekceważy problem nietrzeźwości. Chore są zwyczaje narodowe i rodzinne, które kultywują używanie alkoholu. Traktują go jako niezastąpione źródło dobrego świętowania i udanej zabawy. Chore jest prawo pozwalające na promowanie pijackiego stylu życia i ułatwiające pijaństwo. Jeśli tego nie zrozumiemy, jeśli temu odważnie się nie przeciwstawimy, wtedy pod wielkim znakiem zapytania możemy postawić jakość naszego współczesnego patriotyzmu. Bo trzeźwość, trzeźwość jest polską racją stanu!

 

radiomaryja.pl

drukuj