[Jestem w Kościele] Nigdy człowiek nie jest tak wielki, jak wtedy, gdy klęczy przed Bogiem
Kardynał Kościoła zakazuje klękania podczas przyjmowania Komunii Świętej. Niestety nie jest to fejk ani manipulacja. Metropolita Chicago, ks. kard. Blaise Cupich, na łamach archidiecezjalnego dwutygodnika surowo skrytykował wiernych przyjmujących Ciało Pańskie na kolanach i zachęcił katolików do robienia tego w postawie stojącej. Klękanie sprowadził do gestu, który zakłóca procesję i zwraca na siebie uwagę, a w dodatku jest rzekomo sprzeczny z normami i tradycją Kościoła. Jest rzeczą niepojętą i skandaliczną, że takie słowa wyszły spod ręki katolickiego biskupa i kardynała.
Zatrzymajmy się na moment przy przedstawionej w tym tekście argumentacji, gdyż jest ona absurdalna na kilku poziomach. Na początku ksiądz kardynał nawiązuje do Soboru Watykańskiego II, co w ogóle nie dziwi, gdyż jest zabiegiem stosowanym notorycznie dla uwiarygodnienia różnych co bardziej postępowych postulatów. Oczywiście stanowi to nadużycie, gdyż sugeruje, jakoby ojcowie soborowi mieli coś przeciwko postawie klęczącej podczas przyjmowania Komunii lub nawet zdecydowali o jej porzuceniu, co oczywiście nie miało miejsca. Skądinąd autorem słów będących tytułem niniejszego felietonu jest św. Jan XXIII, a więc Papież, który zwołał Sobor Watykański II.
Dalej metropolita Chicago posuwa się do kolejnego kłamstwa (chciałbym wierzyć, że to tylko niedopatrzenie, ale trudno przyjąć takie założenie), iż normą dla Kościoła powszechnego jest postawa stojąca – otóż nie jest. Rację ma ksiądz kardynał, że taka norma obowiązuje w amerykańskich diecezjach, ale nawet to nie odbiera prawa wiernego do przyjęcia Komunii na klęcząco, co jasno potwierdza choćby instrukcja „Redemptionis Sacramentum”.
Trudno pojąć również, jak przyjmowanie Komunii na kolanach miałoby zakłócać procesję. Ks. kard. Cupich sam przyznaje w rzeczonym tekście, że można, a wręcz należy wykonać gest czci przed przyjęciem Ciała Pańskiego. Tu nasuwa się pytanie – dlaczego ukłon nie zakłóca procesji do Komunii, a uklęknięcie już tak? Równie naciągany jest zarzut, że postawa klęcząca zwraca na siebie uwagę. Owszem, można sobie wyobrazić człowieka, który ostentacyjnie klęka w takim właśnie celu, ale przyjmowanie Komunii Świętej na kolanach jest przede wszystkim naturalnym gestem czci wobec realnie obecnego w tym sakramencie Chrystusa i to na Niego kieruje uwagę.
Jednak chyba najbardziej skandaliczna jest insynuacja, jakoby postawa klęcząca była sprzeczna z tradycją. Doprawdy trzeba wielkiej ignorancji, aby zaprzeczyć głębokiemu zakorzenieniu tego gestu zarówno w tradycji, jak i w Piśmie Świętym. Metropolicie Chicago chciałbym zadedykować słowa ks. kard. Josepha Ratzingera: „(…) upadnięcie na kolana w wierze jest prawidłowym i płynącym z wnętrza, koniecznym gestem. Kto uczy się wierzyć, ten uczy się także klękać, a wiara lub liturgia, które zarzuciłyby modlitewne klęczenie, byłyby wewnętrznie skażone. Tam, gdzie owa postawa zanikła, tam ponownie trzeba nauczyć się klękać, abyśmy modląc się, pozostawali we wspólnocie Apostołów i męczenników, we wspólnocie całego kosmosu, w jedności z samym Jezusem Chrystusem”.
Późniejszy Papież Benedykt XVI idzie jednak jeszcze dalej i nawiązuje do starożytnego wyobrażenia diabła jako postaci bez kolan, obecnego chociażby w refleksji Ojców Pustyni. „Niezdolność klęczenia okazuje się zatem istotą elementu diabolicznego” – kwituje najwybitniejszy teolog naszych czasów. Zamiast więc iść na wojnę z tą najbardziej oczywistą postawą człowieka względem swojego Stwórcy, ks. kard. Cupich (i wszyscy mu podobni, bo nie oszukujmy się, że jest on osamotniony w swoich poglądach) powinien raczej zastanowić się nad prawdziwymi powodami kryzysu wiary w realną obecność Chrystusa w Eucharystii.
Wojciech Grzywacz



