Bezpieczeństwo energetyczne Polski pod kontrolą?
Europa Środkowo–Wschodnia zmaga się z rekordowymi upałami. Rumunia, Serbia i Węgry stoją przed realnym zagrożeniem braku w dostawach energii. W Polsce rząd zwołał prewencyjne posiedzenie sztabu kryzysowego poświęcone bezpieczeństwu energetycznemu. Sytuacja ma być pod kontrolą.
Fale gorąca i susza obniżyły poziom rzek w wielu częściach Europy. Pojawiły się poważne obawy o zaopatrzenia w wodę czy produkcję energii. Krytyczna sytuacja panuje wzdłuż koryta rzeki Dunaj. Rumuńska armia wysadza skały, żeby zmienić bieg Dunaju i przekierować przepływ w stronę chłodzenia jedynej rumuńskiej elektrowni jądrowej w Czernawodzie, produkującej 1/5 energii w kraju. W Budapeszcie widoczne jest już praktycznie wyschnięte koryto. Węgrzy ratują się prądem z importu. Chłodzona wodą z Dunaju elektrownia jądrowa w węgierskim Pakszu już pracuję na 50 proc. swojej mocy. Milimetry dzielą nas od kryzysu energetycznego – wskazuje premier Peter Magyar.
– Nie wiemy, kiedy będziemy mogli ponownie uruchomić reaktory. Wiemy natomiast, że w najbliższych dniach Węgry czeka najpotężniejsza fala upałów od dawna – zaznaczył premier Węgier.
Elektrownia w Paks odpowiada za 40 proc. produkcji energii na Węgrzech – wskazał ekspert ds. energetyki, Daniel Czyżewski.
– Węgrzy mają tylko jedną elektrownię, która od razu sprawia, że bardzo duża część państwa jest zagrożona – wyjaśnił analityk ds. energii.
Tymczasem w Polsce najbardziej zagrożone sytuacją hydrologiczną są stare elektrownie węglowe należące do Enei – Połaniec i Kozienice. Oba obiekty chłodzone są wodą z Wisły, której poziom obniża się z dnia na dzień. Obie siłownie odpowiadają za ok. 15 proc. krajowej produkcji energii. I choć nie jest to tak poważna sytuacja, jak na Węgrzech, to we wtorek konieczne było przywołanie rezerw na rynku mocy. Dzisiaj sytuacja już się unormowała – mówił premier.
– Nie będzie potrzeby przywoływania tych, którzy są w rezerwie, w zapasie jakby do uruchomienia produkcji energii, bo sytuacja jest pod kontrolą – podkreślił Donald Tusk.
W lepszej sytuacji są nowocześniejsze elektrownie, m.in. te należące do Tauronu. Niemniej co roku w okresie letnim powtarzany jest ten sam schemat. Hydrologiczne susze stawiają w stan podwyższonego ryzyka pracę wielu polskich elektrowni. W ocenie premiera Donalda Tuska rozwiązaniem byłyby jeszcze większe inwestycje w OZE.
– Nie ulega wątpliwości, że w bilansie energetycznym Polski najbardziej potrzebne byłyby dodatkowe wiatraki na lądzie – stwierdził premier.
Stan na środę pokazuje, że zagrożenie blackout’em istnieje, ale jest ono niskie. Mimo to krajowy system elektroenergetyczny wymaga ciągłych inwestycji – wskazał Wojciech Jakóbik z Ośrodka Bezpieczeństwa Energetycznego.
– Same źródła odnawialne nie wystarczą, ale energetyka konwencjonalna też ma swoje słabości i właśnie w upały zobaczyliśmy ten problem, dlatego mądre rozwiązanie to zróżnicowana energetyka i tutaj te źródła będą się ze sobą uzupełniać, pomagać sobie – dodał ekspert.
Na wciąż niedoskonały i w danym stopniu przestarzały system energetyczny w Polsce lekarstwem będzie elektrownia atomowa w nadmorskiej gminie Choczewo. Tam woda do chłodzenia reaktorów będzie pochodziła z Bałtyku. Jednak rząd przesunął termin ukończenia budowy, na razie z 2033 na 2036 rok. Nie ma jeszcze podpisanej z Amerykanami ostatecznej umowy na budowę siłowni.
TV Trwam News



