Homilia papieża Benedykta XVI wygłoszona podczas Mszy Św. we wspomnienie liturgiczne Matki Bożej z Lourdes, podczas 18 Światowego Dnia Chorego.

Księża Kardynałowie,
Czcigodni bracia w biskupstwie,
Drodzy bracia i siostry!

Ewangelie, w syntetycznych opisach krótkiego, ale intensywnego publicznego życia Jezusa, zaświadczają, że głosi On Słowo i uzdrawia chorych, a to jest znakiem w pełnym tego słowa znaczeniu bliskości Królestwa Bożego. Mateusz, na przykład, pisze: „Jezus obchodził całą Galileę, nauczając w tamtejszych synagogach, głosząc Ewangelię o królestwie i lecząc wszystkie choroby i wszelkie słabości wśród ludu”
(Mt 4,23;9,35). Kościół, któremu zostało powierzone zadanie przedłużania w czasie i przestrzeni misji Chrystusa, nie może lekceważyć tych dwóch podstawowych zadań: ewangelizacji i troski o chorych na ciele i duszy. Bóg bowiem chce uleczyć całego człowieka i w Ewangelii uzdrowienie ciała jest znakiem głębszego uleczenia, którym jest odpuszczenie grzechów
(Mk 2,1-12). Nie dziwi zatem, że Maryja, Matka i wzór Kościoła, bywa wzywana i czczona jako
„Salus infirmorum", „Uzdrowienie chorych”. Jako pierwsza i doskonała uczennica swojego Syna, zawsze okazywała, towarzysząc drodze Kościoła, specjalną troskę o cierpiących. Dają temu świadectwo tysiące osób, które udają się do maryjnych sanktuariów, by upraszać Matkę Chrystusa i znajdują u niej siłę i ulgę w cierpieniu. Opowiadanie ewangeliczne o Nawiedzeniu
(Łk 1,39-56) ukazuje nam jak Maryja Dziewica, po zwiastowaniu Anioła, nie zatrzymuje dla siebie otrzymanego daru, lecz natychmiast wyrusza w drogę, by pomóc swojej starszej kuzynce Elżbiecie, która od sześciu miesięcy nosiła w swym łonie Jana. We wsparciu ofiarowanym przez Maryję wobec krewnej, która żyje w zaawansowanym wieku, w sytuacji bardzo delikatnej, jaką jest ciąża, dostrzegamy zapowiedź całej działalność Kościoła ofiarującego wsparcie życiu będącemu w potrzebie troski.

Papieska Rada Duszpasterstwa Służby Zdrowia, ustanowiona 25 lat temu przez Czcigodnego Sługę Bożego Jana Pawła II, jest bez wątpienia uprzywilejowanym wyrazem tej troski. Z uznaniem wspominam kardynała Fiorenzo Angelini, pierwszego przewodniczącego tego dykasteriom, od zawsze zapalonego animatora tej dziedziny działalności Kościoła; jak też kardynała Javier Lozano Barragan, który do niedawnych miesięcy kontynuował i rozwijał tę posługę. Z prawdziwą serdecznością kieruję moje pozdrowienie do obecnego przewodniczącego arcybiskupa Zygmunta Zimowskiego, który przejął to znaczące i ważne dziedzictwo, obejmując tym pozdrowieniem wszystkich urzędników i pracowników, którzy w ciągu tych 25 lat współpracowali w sposób godny pochwały w tym urzędzie Stolicy Apostolskiej. Pragnę ponadto pozdrowić stowarzyszenia i organizacje, które troszczą się o organizowanie Światowego Dnia Chorego, w sposób szczególny stowarzyszenie L’Unitalsi i Rzymską Organizację Pielgrzymkową. Najserdeczniejsze słowa powitania kieruję naturalnie do was, drodzy chorzy. Dziękuję za wasze przybycie i przede wszystkim za waszą modlitwę, ubogaconą przez ofiarowanie waszych trudów i cierpień. Moje pozdrowienia kieruję również do chorych i wolontariuszy, którzy łączą się z nami w Lourdes, Fatimie, Częstochowie i innych sanktuariach maryjnych, oraz do tych, którzy śledzą naszą celebrację przez radio i telewizję, szczególnie w domach opieki czy we własnych mieszkaniach. Pan Bóg, który stale czuwa nad swoimi dziećmi, niech obdarzy wszystkich wsparciem i pociechą.

Dzisiejsza liturgia słowa przybliża nam dwa zasadnicze tematy: pierwszy ma charakter maryjny i łączy razem Ewangelię i pierwsze czytanie, wyjęte z ostatniego rozdziału Księgi Izajasza, jak też psalm responsoryjny, zaczerpnięty z pieśni pochwalnej Judyty. Drugi temat, który znajdujemy we fragmencie Listu św. Jakuba, to temat modlitwy Kościoła za chorych, a w szczególności sprawa sakramentu namaszczenia chorych. We wspomnienie objawień z Lourdes, miejsca wybranego przez Maryję, aby objawić jej macierzyńską troskę o chorych, w liturgii pobrzmiewa Magnificat, kantyk Dziewicy, która wychwala wielki dzieła Boże w historii zbawienia: pokorni i tubylcy, jak też wszyscy, którzy boją się Boga, doświadczają Jego miłosierdzia, które przemienia ziemskie losy i ukazuje w ten sposób świętość Stwórcy i Odkupiciela. Magnificat nie jest pieśnią tych, którym sprzyja szczęście, którzy mają zawsze „sprzyjający wiatr”; jest ona nade wszystko podziękowaniem ze strony tego, który zna dramaty życiowe, ale ufa w dzieło odkupieńcze Boga. Jest to pieśń, która wyraża wypróbowaną wiarę pokoleń mężczyzn i kobiet, którzy w Bogu pokładali swoją nadzieję i sami poświęcili się tak jak Maryja, aby służyć pomocą braciom znajdującym się w potrzebie. W Magnificat słyszymy głos wielu świętych, którzy pełnili posługę miłości, myślę w sposób szczególny o tych, którzy przeżyli swe życie pośród chorych i cierpiących, jak Kamil de Lellis i Jan Boży, Damian de Veuster i Benedykt Menni. Kto przez dłuższy czas przebywa blisko ludzi chorych, zna lęk i łzy, ale także cud radości, która jest owocem miłości.

Macierzyństwo Kościoła jest odzwierciedleniem czułej miłości Boga, o której mówi prorok Izajasz: „Jak matka pociesza swe dziecko, tak i ja was pocieszę; w Jerozolimie doznacie pocieszenia” (Iz 66, 13). Macierzyństwo, które mówi bez słów, które wzbudza w sercach pociechę, głęboką radość, radość, która w paradoksalny sposób współistnieje razem z bólem, z cierpieniem. Kościół, jak Maryja, strzeże w swoim wnętrzu ludzkie dramaty i Bożą pociechę, niesie je razem, pielgrzymując poprzez dzieje. W ciągu wieków, Kościół ukazuje znaki Bożej miłości, który ciągle dokonuje wielkich rzeczy w osobach prostych i pokornych. Czyż cierpienie zaakceptowane i ofiarowane, współdzielone w sposób szczery i bezinteresowny, nie jest cudem miłości? Odwaga stawiania czoła złu, choć samemu jest się bezbronnym, jak Judyta, mając do dyspozycji jedynie siłę wiary i ufności w Pana, czyż nie jest to cud łaski, jaką Bóg nieustannie wzbudza w tylu osobach, które ofiarują swój czas i siły aby pomóc cierpiącemu człowiekowi? To wszystko są powody, dla których odczuwamy wielką radość, które nie tylko nie zapomina o cierpieniu ale wręcz je ogarnia. W ten sposób osoby chore i wszyscy cierpiący są w Kościele nie tylko tymi, o których należy się troszczyć, ale przede wszystkim są podmiotami uczestniczącymi w pielgrzymce wiary i nadziei, świadkami cudów miłości, radości paschalnej, która rozkwita z Krzyża i Zmartwychwstania Chrystusa.

We fragmencie Listu św. Jakuba, który przed chwilą został odczytamy, Apostoł zaprasza do ufnego oczekiwania bliskiego już nadejścia Pana, zwraca się ze szczególną zachętą do chorych. To umiejscowienie jest bardzo interesujące, ponieważ ukazuje działanie Jezusa, który uzdrawiając chorych, ukazywał bliskość Królestwa Bożego. Choroba jest postrzegana w perspektywie czasów ostatecznych, z typowo chrześcijańskim realizmem nadziei. „Jeśli ktoś wśród was jest chory, niech się modli, kto się raduje, niech wyśpiewuje hymny pochwalne” (Jk 5, 13). Zdaje się nam, iż słyszymy podobne słowa św. Pawła, kiedy zaprasza, aby każdą rzecz przeżywać w odniesieniu do radykalnej nowości Chrystusa, do jego śmierci i zmartwychwstania (por. 1 Kor 7, 29 – 31). „Kto jest chory, niech wezwie do siebie kapłanów Kościoła, aby modlili się nad nim, namaszczając go olejem w imię Pana. Modlitwa zanoszona z wiarą wybawi chorego (Jk 5, 14 – 15). W sposób jasny ukazuje się tu przedłużanie misji Chrystusa poprzez Kościół: to Chrystus działa poprzez swoich kapłanów, to Jego Duch działa poprzez sakramentalny znak namaszczenia, to ku Niemu kieruje się wiara wyrażona w modlitwie; i – jak zdarzało się osobom uzdrowionym przez Jezusa – każdemu choremu można powiedzieć: twoja wiara, umocniona przez wiarę twoich braci i sióstr, ocaliła cię.
Ten tekst, który zawiera podstawę i (sposób sprawowania) procedurę sakramentu Namaszczenia chorych, wskazuje równocześnie na rolę (znaczenie) osób chorych w Kościele. Rola aktywna – można by tak powiedzieć – „prowokująca” modlitwę, zanoszoną z wiarą. Ten, kto choruje, niech „sprowadzi kapłana.”. W tym Roku Kapłańskim, chciałbym podkreślić łączność jaka istnieje między chorymi i kapłanami, coś w rodzaju ewangelicznego „współudziału” . Obaj – chory i kapłan – mają zadanie: chory powinien „sprowadzić” prezbitera, a prezbiterzy powinni odpowiedzieć, aby „wprowadzić” w doświadczenie choroby obecność i działanie Zmartwychwstałego i jego Ducha. Tutaj możemy zobaczyć wagę duszpasterstwa chorych, którego wartość jest naprawdę ogromna, najpierw ze względu na dobro jakiego doświadcza chory, a także ze względu na samego kapłana , również członków rodziny, znajomych, wspólnotę i, – przez drogi nieznane i tajemne, jest to dobro całego Kościoła i świata.
Rzeczywiście, kiedy Słowo Boże mówi o uzdrowieniu, o zbawieniu, o zdrowiu chorego, rozumie te pojęcia w sensie całkowitym (kompletnym), nie oddzielając nigdy duszy i ciała: chory uzdrowiony przez modlitwę Chrystusa, za pośrednictwem Kościoła, jest radością na ziemi i w niebie, jest pierwociną życia wiecznego.

Kochani przyjaciele, jak napisałem w Encyklice Spe salvi : „Zasadniczo miarę człowieczeństwa określa się w odniesieniu do cierpienia i do cierpiącego. Ma to zastosowanie zarówno w przypadku jednostki, jak i społeczeństwa” (n.38) . Ustanawiając Resort poświęcony duszpasterstwu chorych, Stolica Apostolska chciała dać własny wkład w tworzenie świata bardziej zdolnego przyjąć chorego jako osobę i zdolnego do troski o chorych. Stolica Apostolska chce rzeczywiście pomóc im przeżywać doświadczenie choroby w sposób ludzki, nie negując tego doświadczenia, ale nadając mu sens.

Chciałbym skończyć te rozważania słowami Czcigodnego Jana Pawła II, o których on sam dał świadectwo swoim własnym życiem. W Liście apostolskim
Salvifici doloris napisał:  „Chrystus nauczył człowieka równocześnie
świadczyć dobro cierpieniem – oraz świadczyć dobro cierpiącemu. W tym podwójnym aspekcie odsłonił sens cierpienia do samego końca. (n. 30).

Niech Dziewica Maryja pomaga nam przeżywać tę misję w całej pełni.

drukuj