Lumen Ecclesiae

Doktoraty honoris causa ks. kard. Josepha
Ratzingera w Polsce

Referat księdza profesora Czesława S. Bartnika wygłoszony podczas Międzynarodowego
Sympozjum nt. Cooperatores Veritatis – Joseph Ratzinger/Benedykt XVI, Radom,
20 maja 2006 r., UKSW

I. Nadanie doktoratów
W Polsce ks. kard. Joseph Ratzinger otrzymał dwa doktoraty honoris causa: jeden
na Wydziale Teologicznym (dziś: Teologii) Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego
(dziś: im. Jana Pawła II), drugi na Papieskim Fakultecie Teologicznym we
Wrocławiu.
1. Na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim Rada Wydziału Teologicznego uchwaliła
wniosek o nadanie doktoratu h.c. 25 lutego 1988 roku – brałem udział w tym
głosowaniu tajnym (przy dwóch głosach sprzeciwu i jednym wstrzymującym się).
Wniosek zatwierdził Senat KUL 28 lutego tegoż roku jednogłośnie. Jednak nadanie
doktoratu odbyło się dopiero 23 października 1988 roku podczas inauguracji
roku akademickiego. Były pewne trudności z otrzymaniem wizy. Laudację wygłosił
ks. bp prof. dr hab. Alfons Nossol pt. "W służbie mądrości Boga i mądrości
świata". Laureat poprowadził wykład na temat: "Człowiek – Reprodukcja
czy stworzenie? Teologiczne pytania dotyczące początku życia ludzkiego".
Autor opowiedział się, oczywiście, za stworzeniem człowieka w łonie świata
biologicznego. Człowiek to nie tylko nowa kombinacja informacji fizyczno-biologicznej
lub coś reprodukowanego w probówce w laboratorium, lecz stworzenie Boże. Cud
stworzenia jednak dokonuje się nie obok, ale wewnątrz procesów żyjącego bytu,
właśnie wewnątrz "niezmiennej reprodukcji". Dziś na miejsce: "zrodzić" pojawiło
się słowo "reprodukcja" – na zasadzie kodu genetycznego, dającego
informację dwojga nosicieli genów (J. Monod, J. Léjeune i inni). Ale nie mówi
się i nie bada, jak powstaje osoba, nie tylko osobnik. Gdy tymczasem między
osobą ludzką a światem materialno-biologicznym zachodzi misteryjna "nierozłączalność".
Początek idei reprodukcji człowieka dała żydowska kabała w Księdze Jezira (ok.
500 r. po n.Chr.), ucząca, że "golem" (homunculus, człowieczek, człowieczyna)
powstaje z twórczej mocy liczb i liter i odpowiednio uporządkowanego recytowania
liter. Język jest kodem stwarzania bytów. W XIII w. kabała dodała, że przez
układ liter można zmieniać byty. Oto hebrajskie słowo "emeth" (przez
alef) odniesione do Boga oznacza: "Bóg jest prawdą", ale kiedy się
usunie ze słowa "emeth" pierwszą literę alef, to w odniesieniu do
Boga będzie znaczyło: "Bóg umarł". Prostą zaś konsekwencją tego będzie
stwierdzenie, że "człowiek jest Bogiem". Z kolei ideę produkowanego "homunculusa" podjął
J.W. Goethe. Dzisiaj zaś podobnie rozumieją człowieka: matematyka, chemia,
numerologia i technika, wszystkiemu temu towarzyszy wiara, że człowiek może
wszystko uczynić z rzeczywistością i wszystko wytworzyć. Aldous Huxley (+1963)
założył w swojej utopii z 1932 roku, że ludzie w przyszłości będą się rodzili
tylko w laboratorium (Brave New World, London 1932; tłum. pol. Nowy wspaniały
świat, Warszawa 1933). I tak dziś w rozumieniu człowieka nie dostrzega się
ani wolności, ani osoby.
Tymczasem Biblia przyjmuje, że człowiek jest stworzeniem osobowym z woli osobowego
Boga, który go stwarza w łonie świata: "wtedy Jahwe Bóg ulepił człowieka
z prochu ziemi i tchnął w niego życie" (Rdz 2, 7). I tak już za każdym
razem człowiek rodzi się z człowieka, z kobiety i mężczyzny, a jednocześnie
z Boga (Rdz 4, 1; Rdz 2, 24; Ps 119, 73; Ps 139, 13-15; Hi 10, 8-10 i inne).
Każdy człowiek jest Adamem. Szkło probówki zabija to, co człowiecze i osobowe,
a wolność badań i techniki w tym względzie, wyzwolona z etyki, jest negacją
człowieka i samej siebie. Człowiek to nie tylko ciało i fizjologia, lecz przez
ciało i fizjologię przeziera Bóg immanentny w stworzeniu. Natura jest ukierunkowana
na człowieka i osoba ludzka stanowi coś niewymiernie bardziej realnego niż
biologia. Cały świat jest przeniknięty Logosem, Słowem Bożym.
2. Na Papieskim Fakultecie Teologicznym we Wrocławiu nadanie doktoratu miało
miejsce 12 lat później, mianowicie 27 października 2000 roku. Laudację wygłosił
ks. prof. dr hab. Ignacy Dec, ówczesny rektor, dziś biskup świdnicki, ja zaś
miałem zaszczyt pisać recenzję, 12 maja 2000 roku. Dostojny laureat poprowadził
wykład nt. "Wiara i teologia". Na wstępie wyraził "oddaną wdzięczność
za udzielenie mu godności doktora honorowego teologii" i dodał: "Odtąd
jest moim zaszczytem i radością, że mogę nosić honory dwóch polskich Wydziałów
Teologii – Lublina i Wrocławia. Łączy mnie w ten sposób szczególnie bliska
więź z krajem, z ziemią, na której narodził się nasz Ojciec Święty, gdzie otrzymał
formację teologiczną i gdzie przez długi czas jako nauczyciel teologii oddziaływał" (Wstęp
do wykładu; tłum. J. Krucina).
We właściwym wykładzie laureat rozróżnił wiarę i teologię, które nawet teologowie
często mieszają. Podkreślił jedność, stałość i pełność wiary, a jakąś zmienność,
aspektowość i różnorodność teologii. Wiara stawia przed człowiekiem nieogarnione
i nieskończone perspektywy prawdy, które w osobie obdarzonej umysłem i wolą
muszą wywołać ruch dążenia w ich kierunku rozumem i całą osobą, co właśnie
tworzy teologię. Wiara wywołuje myślenie, proces myślowy, ale ponieważ nie
ma w niej oczywistości poznawczej, dlatego powoduje także ruch ku niej w postaci
przyzwolenia ze strony woli rozumnej, "serca" człowieka, czyli osoby
ludzkiej. I tak prawda wiary i Słowa Bożego, przyzwolona przez osobę, wyprzedza
rozum, jednocześnie jednak pociąga go ku sobie, fascynuje i porusza go całego.
Wiara zapowiada to, czego jeszcze nie widzimy, ale przez to właśnie wywołuje
motus e contrario, ruch umysłu, biegnący za prawdą wiary, za Słowem Bożym,
i tak tworzy teologię. Teologia to umysłowe dążenie za prawdami wiary. Jest
to ruch personalny, żywy, w pewnym aspekcie zmienny, nieraz dramatyczny (błędy,
potrzeba korekt), no i nigdy pełnej rzeczywistości nie dopędzi. Stąd też ciągły
niepokój teologii, jej wspaniałe osiągnięcia, ale i błędy, radości, ale i rozterki,
pewna stałość, ale i potrzeba rozwoju. Nigdy nie będzie spełniona i do końca,
i bez reszty. Niemniej ostatecznie w porównaniu do innych nauk teologia daje
niezwykłe światło i wyższe tworzywo dla osoby ludzkiej, czego nie daje żadna
inna wiedza.

II. Uzasadnienia teologiczne
Teologia w pracach ks. kard. Josepha Ratzingera to wiara spersonalizowana,
tzn. wprowadzona we wszystkie sfery osoby: umysł, wolę, miłość i czyn. Stąd
każdy człowiek wierzący ma jakąś swoją teologię, ale wiodąca jest teologia
naukowa, wysoko umysłowa, usystematyzowana i o potężnym rozwinięciu intelekcji
transcendentnej. W tym ujęciu teologia na poziome naukowym jest również wielopoziomowa,
wieloaspektowa, rozgałęziona i posiada różne swoje obszary.
Jakie są podstawowe blaski teologii Ratzingera jako teologa i światła Kościoła?
1. Główną jakością tego niezwykłego teologa jest podniesienie teologii do poziomu
żywej pieśni całego człowieka o Bogu, o sobie i o całym stworzeniu w świetle
Trójcy Świętej poprzez wiarę, jedną z podstawowych form spełnienia się człowieka,
zauroczeniem wieczną prawdą i osiągnięciem środka nieskończoności i wieczności.
Takie ujęcie to coś znacznie więcej niż tylko systematyzacja tomistyczna, heglowska
czy egzystencjalistyczna, lecz raczej rozwijany ciągle personalizm – żywy,
wykraczający poza sam rozum i zmierzający do szerokiego zetknięcia Misterium
Boga przez receptory poznawcze, miłosne i prakseologiczne.
2. Twórczość teologiczna ks. kard. Ratzingera wyrasta z objawienia, jest oparta
na dogłębnej hermenei Biblii, na patrystyce i klasycznych teologach późniejszych,
jak św. Tomasz z Akwinu, a wreszcie na teologii niemieckiej; ciekawe, że stosunkowo
mało korzystał z tekstów Magisterium Kościoła. Przy tym ks. kard. Ratzinger
dociera do samego jądra teologicznych problemów, jak pojmowanie Boga, człowieka,
chrześcijaństwa, Kościoła, życia w Chrystusie i całej eschatologii. Unika naleciałości
filozoficznych, naukowych i potocznych.
3. O ile Jan Paweł II ujmował problemy teologiczne najpierw od strony etyczno-moralnej,
a wtórnie dopiero dogmatycznej, o tyle Ratzinger czyni to na odwrót: najpierw
dogmatycznie, a dopiero wtórnie moralnie. Obaj jednak wypracowują zawsze konsekwencje
praktyczne, duchowościowe i mistyczne.
4. Jest to teologia prowadząca do życia duchowego, rozwoju osobowego, nadziei
i personalizacji życia społecznego. Staje się ona pokarmem duszy i spełnieniem
osoby w wielu aspektach. Jest ewangeliczna, głęboko ludzka, odgrywa ogromną
rolę w życiu poznawczym i agapetycznym, odpowiada znakom czasu i ma charakter
prorocki, tzn. w tym świecie odkrywa świat wyższy.
5. Moc wiary i wielkość teologii Ratzingera objawiły się szczególnie w czasie
posługiwania na Stolicy Apostolskiej od roku 1982, kiedy to służył on szczególną
pomocą Janowi Pawłowi II, który też odsyłał do niego ważniejsze sprawy doktrynalne,
przede wszystkim dogmatyczne. Przewodził najważniejszym instytucjom doktrynalnym:
Kongregacji Nauki Wiary, Papieskiej Komisji Biblijnej i Międzynarodowej Komisji
Teologicznej. Wszędzie dokonywał rozwiązań najbardziej słusznych, głębokich
i pryncypialnych. Oto niektóre z ważniejszych:
* W kwestii teologii wyzwolenia wystąpił przeciwko jej nawiązywaniu do marksizmu
lub radykalnego socjalizmu, a także popieraniu przemocy lub krwawej rewolucji
w imię chrześcijaństwa.
* W dziedzinie moralności seksualnej, małżeńskiej, rodzinnej i ochrony wszelkiego
życia ludzkiego popierał mocno Jana Pawła II, m.in. w istotnej nauce, że embrion
ludzki jest już człowiekiem, a jednocześnie i osobą, i posiada absolutne prawo
do życia.
Myślę, że za tę naukę obaj zostaną beatyfikowani kiedyś i kanonizowani.
* W problematyce rozumienia Kościoła jako communio – gdy doszło do pewnej niejasności
w koncepcji Kościoła w czasie Synodu Biskupów w roku 1985, a zwłaszcza potem,
to Ratzinger w roku 1992 wystąpił zdecydowanie przeciwko pierwszeństwu określania
Kościoła jako communio na rzecz określeń "Lud Boży" i "Ciało
Mistyczne". Otóż Synod ów pod wpływem ruchów nieformalnych miał, przynajmniej
implicite, ideę, że Kościół stanowi przede wszystkim wspólnotę w stopniu "Komunii" (communio).
Z czasem to stanowisko zaczęło się rozprzestrzeniać.
Kardynał Joseph Ratzinger uznał je trochę za niejasne, wieloznaczne i czysto
emocjonalne, przede wszystkim zagrażające instytucjonalności i organicznej
jedności Kościoła, rozbijające jeden Kościół powszechny na zbiór wielu Kościołów
jako Wspólnot "miłościowych", zamkniętych w sobie i bez urzędu kapłańskiego.
I istotnie groziło powstanie idei praktyki Kościoła kongregacyjnego. Byłby
to Kościół prawosławny. Zaczęto tu i ówdzie inne wyznania, odłamy, a nawet
sekty chrześcijańskie nazywać nie tylko wspólnotami (Komuniami), ale wręcz "siostrami" eklezjalnymi.
Tutaj Ratzinger skorygował tę tendencję, ujmując określenie "communio" (wspólnota)
jako wtórne w stosunku do Ludu Bożego i Ciała Mistycznego, a nie jako im równorzędne,
a tym bardziej pierwsze. Katolickie Kościoły partykuliarne (diecezje) i regionalne
(krajowe) są "Komuniami", i nawet cały Kościół powszechny można pod
pewnym względem określać jako "Komunię" (koinonia, communio, communitas),
ale tylko wtedy gdy zachodzi ścisła więź instytucjonalna z Kościołem Piotra
jako Głową i Fundamentem całości. Oczywiście, rozumienie Kościoła jako Komunii
bardzo go ożywia i chroni przed przerostem instytucjalności, ale nie stanowi
właściwego określenia Kościoła, gdyż nie podaje jego specyfikacji, każdy bowiem
zbiór ludzi, łącznie ze społecznością ateistów, jest pewnego rodzaju "wspólnotą".
* W sytuacji pewnych zaciemnień ekumenicznych, obrazowanych zwłaszcza przez
międzywyznaniowe i międzyreligijne pokojowe spotkania w Asyżu, Ratzinger subtelnie
przyjmował pełny ekumenizm moralny i dialogiczny, ale bez kompromisów doktrynalnych.
W aspekcie doktrynalnym uczył, żeby każda religia i każde wyznanie doskonaliły
się w sobie, były sobie wierne, a następnie, żeby poznawały się wzajemnie i
dialogowały, ale zjednoczenie w wierze, Eucharystii i doktrynie w Kościele
pozostawiły Duchowi Świętemu. Stanowisko katolickie uzasadnia monizmem soteriologicznym,
wyrażonym najpełniej w deklaracji "Dominus Iesus" z 2000 roku, która
wykłada dwie czy nawet cztery prawdy fundamentalne:
a) Zbawicielem – jednym, jedynym i uniwersalnym jest tylko Jezus Chrystus.
b) Dzieło Jezusa Chrystusa jest realizowane i kontynuowane w jednym, jedynym
i powszechnym Kościele katolickim, choć Kościół rzymskokatolicki nie wyczerpuje
w pełni Kościoła Chrystusowego.
c) Inne religie, wyznania, parareligie, synkretyzmy i ateizm mogą osiągać zbawienie
jedynie przez odniesienie, choćby nieświadome, do Jezusa Chrystusa i Jego Kościoła.
d) Chrystusowa epoka zbawienia jest nie tylko centralna dla historii, ale i
omegalna, ostateczna. Do końca świata nie będzie już nowej ekonomii zbawienia
ani nowej epoki Ducha Świętego. Cała ekonomia zbawienia jest trynitarna jednocześnie,
nie ma sekwencji odrębnych epok: Ojca, Syna i następnie Ducha Świętego.
* Nauka ks. kard. Josepha Ratzi ngera jest absolutnie prawomyślna, czysta,
jasna i posiada w sobie wielką światłość. Ksiądz kardynał ujął głęboko chrystologiczną
regułę wiary, która miała porządkować naukę katolicką oraz hamować rozwój ruchów
rozłamowych, synkretystycznych i sekciarskich. Porządkuje naukę neojudeochrześcijaństwa,
która rozwija się częściowo także w Polsce ("Tygodnik Powszechny", "Znak", "Więź" i
niektórzy duchowni), a która obok słusznego i twórczego dialogu z judaizmem
przyjmuje równoległość zbawienia w Kościele i nadal w kahale, a niekiedy nawet
oddaje pierwszeństwo soteriologii judaistycznej (np. ks. bp B. Dembowski).
U współczesnych judeochrześcijan, pozostających zresztą i pod wpływem liberalizmu, "warstwa" chrześcijańska
bywa redukcjonistyczna: nie wyznają oni całej nauki chrześcijańskiej, uznają
tylko niektóre prawdy, dowolnie wybrane. Przede wszystkim nie uznają pełnego
prymatu biskupa Rzymu.
Ponadto trzeba zwrócić uwagę, że po Soborze Watykańskim II powstało na świecie
ok. 7 tysięcy synkretyzmów, także wiele w ramach katolicyzmu, a więc 7 tysięcy
odłamów kościelnych i osobnych wyznań. Trzeba więc było wysłuchać nieustannych
próśb biskupów świata, żeby w tej sytuacji regulować odpowiednio także wszystkie
innowacje religijne w ruchach nieformalnych i charyzmatycznych, które często
posuwają się aż do rozbicia instytucji Kościoła. Ratzinger widzi odrodzenie
Kościoła, skądinąd konieczne, nie w rozmiękczaniu dogmatów ani w ich ograniczaniu
czy redukowaniu, lecz przede wszystkim w rozwijaniu prawdziwej i wszechstronnej
miłości chrześcijańskiej (por. enc. "Deus caritas est", Watykan 2005).
* Ksiądz kardynał Ratzinger akcentował zawsze – niekiedy wbrew teologom niemieckim
– wiarę Piotrową i owo fundamentalne zdanie o Jezusie: "Ty jesteś Mesjasz,
Syn Boga żywego" (Mt 16, 16). Jednocześnie określenie "Syn Boży" uważa
za najpełniejszy i najlepszy tytuł wysokościowy Chrystusa (por. F.K. Chodkowski,
Bóstwo Jezusa Chrystusa w nauczaniu kard. Josepha Ratzingera, Lublin 2004;
doktorat na KUL pod moim kierunkiem).
* I wreszcie ks. kard. Ratzinger chciał i chce kontynuować zdecydowaną i jasną
neoewangelizację i rechrystianizację współczesnej Europy, głównie przez odrodzenie
Kościołów lokalnych Europy i przez ideę Kościoła całej Europy. Kościół katolicki
musi wrócić w pełni na forum publiczne Europy, Chrystus nie jest tylko "Bogiem
prywatnym", Europa winna wrócić do swych korzeni i stworzyć nową duchową
jedność, choć nie nowe imperium europejskie na gruzach kultur, państw i narodów
europejskich (por. Europa. Jej podwaliny dzisiaj i jutro, Warszawa 2005; Europa
Benedykta XVI. W kryzysie kultur, Częstochowa 2005, Wspólna droga: Jan Paweł
II, Benedykt XVI, Radom 2006).
Pojęcie Boga jako Miłości wiąże się w doktrynie Janowej z drugim ujęciem Boga,
a mianowicie jako Światłości: "Bóg jest Światłością" (1 J 1, 5; por.
J 1, 4-9). W konsekwencji po odkupieniu i zbawieniu pewną światłością jest
Kościół, człowiek i świat stworzony. "Wszyscy – pisał św. Paweł – jesteście
synami światłości i synami dnia" (1 Tes 5, 5). Kościół jest światłem świata
i "wy jesteście światłością świata" (Mt 5, 14). Jak powiedział Jan
Paweł II: "człowiek jest drogą Kościoła", tak trzeba też powiedzieć
w innym aspekcie, że "człowiek jest światłem Kościoła". I w tej roli
wystąpiła szczególnie osoba Josepha Ratzingera w swym życiu i w swej teologii.
I dzięki temu światłu był i jest "doktorem Kościoła".

Posłowie
I jeszcze posłowie na dziś. Gdy w "owych dniach" ks. kard. Joseph
Ratzinger prowadził nabożeństwo pogrzebowe Jana Pawła II i gdy głosił homilię,
a wreszcie gdy nadeszło konklawe: "czyż serca nasze nie pałały?" (Łk
24, 32).

drukuj