Decyzja Papieża to wielki akt wiary w Kościół

Ks. abp Henryk Hoser, ordynariusz warszawsko-praski, wieloletni misjonarz

Decyzję o abdykacji Ojca św. przyjąłem jak wielu z zaskoczeniem, ale nie z wielkim zdziwieniem, dlatego że po pierwsze na pewno przed Ojcem św. była perspektywa ostatnich lat pontyfikatu w zaawansowanym wieku i jak później wyjaśnił w swoim oświadczeniu, wszystkie istotne elementy tej decyzji są zawarte i uważam, że po pierwsze powinniśmy przyjąć za takie jakie są i nie doszukiwać się żadnych podtekstów, czy czytać między wierszami.

Ojciec św. z całą świadomością podjął tą decyzję i prawdę mówiąc reaktywował istniejący od dawna w Kościele mechanizm przewidziany przez Kodeks Prawa Kanonicznego w kanonie 332 i w związku z tym dał możliwość również dla swoich następców uciekania się do tego mechanizmu, kiedy rzeczywiście czują i wiedzą, iż nie są w stanie podołać ciężkim obowiązkom jakie są związane z posługą Piotrową.

Nie zapominajmy, że zarówno biskupi odchodzą na emeryturę w wieku 75 lat, odchodzą na emeryturę kardynałowie w wieku 80 lat. Ojciec św. ma dwie możliwości. Może być dożywotnio na swoim stanowisku, ale może również oddać tron papieski dla swego następcy i jest to jego osobista decyzja, decyzja wiary, decyzja podjęta na modlitwie i uważam, że jest to na pewno zgodne z natchnieniami Ducha Świętego.

Tak jak wielki Papież bł. Jan Paweł II oraz Benedykt XVI zostawia nam monument wiary i myśli chrześcijańskiej. Musimy go odczytywać nie tylko poprzez jego wszystkie wystąpienia i wypowiedzi w czasie trwania pontyfikatu, ale cały jego dorobek życia, który jest rzeczywiście ogromny.

Mnie się wydaje, że jest to Papież encykliki Fides et ratio. W tym też kierunku zmierzały jego ostatnie refleksje. Powinniśmy się szczególnie wsłuchiwać w słowa, które wypowiadał w ostatnich dniach pontyfikatu i traktować te wypowiedzi jako właśnie jego podsumowanie ośmiu lat sprawowania posługi Piotrowej. Wydaje się również, że będziemy go odkrywać, tak jak do dzisiaj odkrywamy Ojca św. Jana Pawła II. Nie wolno nam przechodzić ponad tym  i nie pogłębiać ogromnego dorobku i spuścizny Ojca św. Benedykta XVI, który nas prowadził przez bardzo trudne czasy i bardzo trudne, zawiłe zagadnienia, które oświetla swoim przenikliwym umysłem i ogromną znajomością całego dziedzictwa Kościoła.

Ojciec Święty zwracał uwagę na konieczność apologii w dzisiejszym świecie, a więc uzasadnienia naszej wiary wobec świata, który odchodzi od niej, wobec świata, który nie dostrzega głębi Kościoła jako instytucji Bożego pochodzenia, jako instytucji, która zawiera w sobie jakąś ogromną tajemnicę wiary i którą my wszyscy powinniśmy odkrywać. Dzisiejsze dni i dni wakandy, oczekiwania na wybór nowego Papieża powinny być dniami dziękczynienia za ten wielki pontyfikat.

To są mniej więcej te same wyzwania, które stały przed Ojcem św. Benedyktem XVI i które stały też w dużej mierze przed błogosławionym Ojcem św. Janem Pawłem II. To jest stan dzisiejszego świata i ludzkości, która traci swoje punkty orientacyjne, która jest pogrążona w chaosie moralnym, w chaosie, jak to mówimy aksjologicznym, to znaczy nie ma stałych punktów odniesienia, ludzie są zagubieni, ludzie przeżywają ogromny syndrom, zespół sierocy, który się z taką siłą ujawnił z chwilą odejścia Ojca św. Jana Pawła II. Myślę, że również dzisiaj czujemy, że odszedł ojciec, który wiedział dokąd nas prowadzi, wiedział do czego nas wychowuje. Mieliśmy do niego zaufanie. Nowy Papież będzie oczywiście kontynuatorem swoich poprzedników, bo to jest bardzo wyraźna linia, która jest linią prostą. Kościół nie jest w stanie wątpliwości co do swojej tożsamości, co do swojego nauczania, ale szuka dróg dotarcia do ludzi, którzy są często pogrążeni w ciemnościach, zagubieni, poszukujący, lub też swego rodzaju utracjusze, którzy stracili to, co otrzymali i nie są w stanie tego zrekonstruować. Kościół jak to słyszymy w Ewangelii jest powołany dla tych, którzy się źle mają i to musimy odkryć wraz z Ojcem św., że nie będziemy budować klubów, czy zamkniętych środowisk dobrze się mających, ale musimy wszyscy wyjść na poszukiwanie zagubionej owcy. Wszyscy, to znaczy również laikat. To jest na pewno epoka mobilizacji laikatu, który powinien mieć świadomość swojej apostolskiej roli wynikającej już ze zobowiązań Chrztu Świętego. Dlatego, że Pan Jezus, gdy przeżywał swoją mękę w Getsemani zarzucał uczniom, że nie czuwają z nim w takich trudnych chwilach, kiedy on też odchodził, a więc jest to nasz pierwszy obowiązek i wyraz miłości do Kościoła, by wraz z Chrystusem przy nim, w Niego wpatrzeni moglibyśmy wspierać Kościół w tak trudnych momentach, kiedy na pewno wybór nowego Papieża jest niezwykle ważnym wydarzeniem i faktem wymagającym obecności Ducha Świętego.

Jesteśmy wraz z Chrystusem i Maryją przed Najświętszym Sakramentem, przed tym Słowem Wcielonym jak w wieczerniku zesłania Ducha Świętego, w oczekiwaniu właśnie na to nowe wydarzenie i uważam, że właśnie modlitwa przed Najświętszym Sakramentem jest najlepszą formą odpowiedzi na wezwanie również Ojca św. Benedykta XVI, żeby się modlić za niego i za Kościół.

Jest podwójny kontekst: Roku Wiary najpierw, której to wierze poświęcił się Ojciec św. tak wiele, bo nawet przygotowywał encyklikę o wierze, zważywszy, że już wydał encykliki o miłości i o nadziei, a więc o tych dwóch innych cnotach teologalnych, których odniesieniem jest sam Bóg. Jest to wielki teolog wiary, który swoją wiarę nam komunikuje i dlatego w Roku Wiary być może wybrał ten czas odejścia; ale drugim kontekstem jest również wspomnienie Matki Bożej z Lourdes, a więc światowy dzień modlitwy za chorych, kiedy Ojciec św. solidaryzuje się z wszystkimi cierpiącymi i chorymi i w tym też kontekście odchodzi, bo sam się do nich niejako dołącza, kiedy go siły opuszczają; także jest to bardzo symboliczny moment i ważny czas.

Dla nas jest koniecznością wzmocnienie wiary, jak Ojciec św. mówił i powtarzał, która nie jest podstawą doktrynalną, tylko jest spotkaniem z Bogiem żywym, z Chrystusem Zmartwychwstałym, która jest wydarzeniem w naszym życiu, a nie tylko rodzajem myśli o Panu Bogu.

Ja myślę, że Ojciec św. przez swoją ostatnią decyzję dokonał wielkiego aktu wiary w Kościół, której nam tak brakuje. Odejście z chrześcijaństwa zaczyna się od utratą wiary w Kościół, który jest instytucją założoną przez samego Jezusa Chrystusa, a więc nie instytucją ludzką. Ma swoją głęboką tajemnicę. Jeśli zaś chodzi o media, one są przedłużeniem tego nauczania świadków, przedłużeniem tego nauczania viva voce, czyli żywym głosem, spotkania personalnego i fizycznego osób. Media pełnią tą funkcję, jaką pełniły listy św. Pawła, który po dokonaniu swojej pracy osobistej w danej wspólnocie chrześcijańskiej pisał później, jako przedłużenie tej swojej misji listy, które umacniały to, co zasiał.

Szczęść Boże 

drukuj