fot. x.com/a_fedorska

Zaogniają się relacje Polaków z Ukraińcami. W Poznaniu dwóch mężczyzn próbowało skontrolować ukraińską firmę legalizującą pobyt cudzoziemców w Polsce. Na Ukrainie nieznani sprawcy dzwonią do Polaków z groźbami powtórki Rzezi Wołyńskiej

Chcieli wejść do biura i dokonać kontroli. Pytali o Stepana Banderę i motywy działalności. Policja zatrzymała dwóch mężczyzn, którzy w Poznaniu próbowali dostać się do firmy prowadzonej przez obywatelkę Ukrainy. „Nie ma zgody na bezkarne nękanie” – mówią politycy koalicji rządowej i o sytuację obarczają prawicę. Jednak na Ukrainie też dochodzi do nękania Polaków, a reakcji tamtejszych władz – brak.

Do zdarzenia doszło tydzień temu w Poznaniu. Dwóch mężczyzn próbowało wejść do firmy prowadzonej przez Ukrainkę. Chcieli skontrolować biuro.

– Czy Pani wspiera Stepana Banderę? – pytali mężczyźni.

Byli także zainteresowani działalnością firmy, która specjalizuje się w legalizacji pobytu cudzoziemców w Polsce i pomaga w znalezieniu zatrudnienia w naszym kraju.

 – Dlaczego prowadzi w Polsce taką działalność? – dopytywali.

Nagranie z tego zdarzenia trafiło do internetu. Zareagowała policja.

– W tej sytuacji akurat policja, bo wczoraj rozmawiałem z komendantem głównym, jeszcze wczoraj na podstawie tego, co pojawiło się w internecie, odszukała tę panią, ta pani złożyła zeznania i wtedy cała ta machina może być uruchomiona – powiedział minister spraw wewnętrznych i administracji, Marcin Kierwiński.

Mężczyźni zostali zatrzymani. Usłyszeli zarzuty zniesławienia, ale to przestępstwo z art. 212 Kodeksu Karnego, które ścigane jest z oskarżenia prywatnego. Tymczasem – jak przyznał szef MSWiA – służby zareagowały samodzielnie.

„To skandal, że człowiek za zadawanie niewygodnych pytań został aresztowany przez uśmiechnięty reżim Jego Eminencji Donalda Tuska” – napisał prezes partii KORWiN, Janusz Korwin-Mikke.

Od czynności sprawdzających są służby – przekonywali politycy koalicji rządowej.

– Od legitymowania, od sprawdzania są instytucje państwowe, a nie jacyś chłopcy w krótkich spodenkach – zaakcentował Jacek Karnowski, wiceminister funduszy i polityki regionalnej z KO.

Według internetowych relacji zatrzymani mężczyźni mają być działaczami związanymi ze środowiskiem politycznym Janusza Korwin-Mikkego oraz Grzegorza Brauna.

– To, co się wydarzyło, to są efekty antyukraińskiej nagonki, jaką obserwowaliśmy ostatnio ze strony prawicy – stwierdziła Dorota Olko, poseł Lewicy.

Obecne relacje polsko-ukraińskie to jednak efekt polityki historycznej Kijowa, a nie Warszawy. Europoseł Michał Dworczyk z PiS ujawnił, że wiele polskich organizacji na Ukrainie otrzymało telefony z pogróżkami.

– Jeśli będziecie nadal coś szczekać o Ukrainie i nam przeszkadzać, to ja wam przypomnę, co mój dziadek robił z wami na Wołyniu w ubiegłym stuleciu – grozili Polakom nieznani ludzie.

Do obu sytuacji – w Polsce i na Ukrainie – odniósł się premier Donald Tusk.

– Z tym trzeba walczyć absolutnie bezwzględnie. Ja oczekuję oczywiście od władz Ukrainy, aby przeciwdziałały antypolskim ekscesom – mówił Donald Tusk.

Ostatnie zdarzenia pokazują, że napięcie rośnie nie tylko wśród polityków, ale także obywateli.

„Jeżeli nie zapanujemy nad tym, jeżeli nie obniżymy napięcia, może dojść do tragedii – napisał europoseł Michał Dworczyk.

Sprawa z Poznania przybrała nieoczywisty obrót, bo firma Ukrainki, która miała zajmować się pomocą w legalizacji pobytu i zatrudnienia, nie jest wpisana w Krajowy Rejestr Agencji Zatrudnienia. Pojawiły się apele do MSWiA o kontrolę wszystkich tego typu agencji.

Jak doszukał się użytkownik Uszi na platformie X, poznańskie biuro prawdopodobnie trudni się nielegalnym pośrednictwem pracy.

„Oficjalny numer telefonu przewija się w ogłoszeniach o pracę w języku ukraińskim. Firma oficjalnie nie prowadzi takich usług” – napisał użytkownik Uszi na X.

Jeden z zatrzymanych mężczyzn to Jarosław K. W marcu został zatrzymany przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego pod zarzutem szpiegostwa na rzecz Rosji. Sąd nie wydał jednak zgody na jego tymczasowe aresztowanie.

Konrad Berkowicz, poseł Konfederacji, zwrócił uwagę, iż poznańska firma nie jest jedyną ukraińską spółką zajmującą się tego typu działalnością.

„Kolejna spółka i kolejny powtarzający się schemat. W rejestrach figuruje spółka z o.o. z minimalnym kapitałem zakładowym, której właścicielami i beneficjentami są Ukraińcy. Pod marką „ONE PLUS” oferuje odpłatne usługi związane z legalizacją pobytu w Polsce. W cenniku znajdują się karty pobytu na pracę, działalność gospodarczą, studia oraz posługę duchowną. To nie jest odosobniony przypadek, lecz skoordynowane działanie na skalę całego kraju” – napisał poseł Konrad Berkowicz.

„Czy Państwo Polskie, urzędy wojewódzkie rzeczywiście sprawdzają, czy takie spółki prowadzą faktyczną działalność i czy składane przez nie wnioski są rzetelnie weryfikowane, czy jednak tego nikt nie sprawdza i można już mówić, że państwo całkowicie skapitulowało?” – dopytywał poseł Konfederacji.

 TV Trwam News/radiomaryja.pl

drukuj