[Nasz Dziennik] Powiat otwocki zwrócił się do ukraińskiego Nowowołyńska o zmianę nazw ulic im. Stepana Bandery i Bohaterów UPA
Powiat otwocki zwrócił się do ukraińskiego miasta partnerskiego o zmianę nazw ulic noszących m.in. nazwę Bohaterów UPA.
Rada Powiatu Otwockiego podjęła uchwałę występującą z prośbą do miasta Nowowołyńsk na zachodniej Ukrainie o zmianę nazw ulic im. Stepana Bandery i Bohaterów UPA.
„Przestrzeń publiczna – w tym nazewnictwo ulic – powinna odzwierciedlać wartości, które łączą, a nie dzielą. Skierowanie pisma do władz Nowowołyńska jest gestem odpowiedzialności za jakość relacji partnerskich i wyrazem szacunku dla pamięci ofiar” – wskazano w uchwale, którą poparło 13 (głównie klub PiS) z 23 radnych.
Rada Powiatu Otwockiego stwierdziła, że nazwy ulic Stepana Bandery oraz Bohaterów Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA) w Nowowołyńsku, mieście partnerskim powiatu otwockiego, „stanowią upamiętnienie postaci i formacji odpowiedzialnych za ludobójstwo ludności polskiej Wołynia i Małopolski Wschodniej w czasie II wojny światowej, w tym kobiet i dzieci. Nazwy te stanowią poważną przeszkodę w pojednaniu i budowaniu relacji opartych na wzajemnym zaufaniu”.
Starosta otwocki i inicjator uchwały, Tomasz Laskus, podkreślił, że społeczność samorządowa nie może akceptować upamiętniania i gloryfikacji sprawców ludobójstwa na Wołyniu w mieście partnerskim.
– W ostatnim czasie, wcześniej nie byłem tego świadomy, dowiedziałem się, że w jednym z naszych miast partnerskich, Nowowołyńsku, znajdują się ulice, które upamiętniają Ukraińską Powstańczą Armię i Stepana Banderę. Nie możemy akceptować sytuacji, że Stepan Bandera i Ukraińska Powstańcza Armia są upamiętniani w naszym mieście partnerskim – podkreśla w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” Tomasz Laskus.
Dodaje, że szacunek wobec ofiar ludobójstwa wołyńskiego jest naszym obowiązkiem. Starosta otwocki zaznacza, iż niezależnie od obecnego stanu napięcia w relacjach polsko-ukraińskich należy podjąć taką inicjatywę.
– Dlatego najpierw przedstawiłem tę propozycję zarządowi powiatu, a następnie zarząd skierował projekt uchwały do rady powiatu. Jest to dokument o najwyższej randze, jaki rada może przyjąć. w uchwale tej rada zobowiązała mnie do wystąpienia do burmistrza Nowowołyńska z prośbą o rozważenie zmiany nazw tych ulic. Z taką prośbą niezwłocznie się zwrócę – zapowiada Tomasz Laskus.
Jakie będą dalsze działania ze strony powiatu otwockiego w przypadku odmowy zmiany nazw ulic przez samorząd Nowowołyńska? Czy relacje partnerskie zostaną zawieszone lub zerwane? Starosta otwocki nie chce na tę chwilę składać deklaracji w tym względzie. Wyjaśnia, że chce dać szansę ukraińskim partnerom na zajęcie stanowiska i dokonanie zmian.
– Nie chciałbym przed uzyskaniem oficjalnej odpowiedzi, stanowiska naszych partnerów, deklarować kategorycznie dalszej drogi postępowania – stwierdza nasz rozmówca.
Zerwać współpracę
Natomiast radny Piotr Kudlicki (klub PiS) zadeklarował podczas debaty nad uchwałą, że jeśli ze strony ukraińskiego miasta nie będzie reakcji, wystąpi z wnioskiem o zakończenie relacji między samorządami.
– Tak, zapowiedziałem, że jeżeli nie będzie pozytywnej odpowiedzi na naszą prośbę, to warto rozważyć zakończenie współpracy partnerskiej z miastem – potwierdza Piotr Kudlicki.
Zaznacza, iż jest to jego indywidualny postulat, nie klubu czy zarządu. Akcentuje przy tym, że każdy, kto widzi zło, powinien reagować. W przypadku Nowowołyńska upamiętniono osoby, które kierowały się ideą czystek etnicznych prowadzonych w formie fizycznej eksterminacji, dokonując zaplanowanej polityki ludobójstwa. Jego stanowisko poparł podczas dyskusji radny Jarosław Lech.
Burzliwa dyskusja
Głosowanie nad uchwałą poprzedziła burzliwa dyskusja, podczas której przedstawiciele opozycji w Radzie Powiatu – KO i PSL, byli przeciwni jej przyjęciu. Stwierdzili, że nie można narzucać Ukraińcom swoich oczekiwań, że powinni się tym zająć historycy i że nie potrzebna nam martyrologia. Argumenty radnych były zbieżne z tymi, którymi posługiwali się parlamentarzyści KO.
– Myślę, że były to elementy ujednoliconego przekazu funkcjonującego w strukturach politycznych, stanowiącego spójny front wobec inicjatyw podejmowanych przez środowisko „Stop Banderyzmowi” – wskazał Piotr Kudlicki.
Z samorządowcami z KO i PSL polemizował radny Tomasz Wyglądała.
– To są nasze sprawy, jeśli tacy ludzie są upamiętnieni w naszym mieście partnerskim, to możemy o takie zmiany apelować – oświadczył.
– Uważam wręcz, że skandaliczne jest to, że ktoś próbuje relatywizować zbrodnie UPA i banderowców w tej Radzie. Dla mnie to jest niedopuszczalne – dodał.
Z Banderą nie do UE
Radny Dariusz Kołodziejczyk zaakcentował, że rada ma prawo wyrażać stanowisko w tej sprawie.
– Trzeba sobie jasno powiedzieć, że Ukraina nie wejdzie z Banderą do Unii Europejskiej. I był już jeden taki kraj, Chorwacja się nazywa, który musiał się wyrzec swojego dziedzictwa, czyli ustaszy, musiał się od tego odciąć i dopiero został przyjęty do Unii Europejskiej – zauważył radny.
Podkreślił, że jest czymś niezwykle skandalicznym gloryfikowanie formacji, która dokonywała czystek etnicznych i ludobójstwa na ogromną skalę.
– Co więcej, ci ludzie mordowali też tzw. ukraińskich sprawiedliwych, którzy nieśli pomoc Polakom, swoim sąsiadom – przypomniał.
Radny Robert Kosiński skrytykował reakcję radnych, którzy uśmiechali się lekceważąco.
– Nie możemy czcić, proszę Państwa, zwyrodnialców i upamiętniać ich osoby nazwami ulic, placów, bo to jest nieludzkie, a tym bardziej jeżeli to dotyczy naszych rodaków, którzy zginęli na Wołyniu w dramatycznych okolicznościach. To były dzieci, kobiety, to byli mężczyźni, mordowano całe wioski. Dziwię się, że reagujecie w ten sposób – powiedział podczas dyskusji.
– Zachęcam do tego, żeby poprzeć ten projekt uchwały, bo ja sobie nie wyobrażam partnera, który upamiętnia ulice, place, nazwami zwyrodnialców, morderców. Dla mnie to jest jakaś abstrakcja, rzecz nie do przyjęcia – podsumował samorządowiec.
Zenon Baranowski/Nasz Dziennik



