fot. pixabay.com

„Nasz Dziennik”: Dyrekcja Filharmonii Narodowej bezprawnie domaga się od pracowników ujawnienia informacji wrażliwych o zaszczepieniu przeciw COVID-19

Grupa pracowników Filharmonii Narodowej protestuje przeciwko bezprawnym działaniom dyrekcji. Pracodawca domaga się ujawnienia informacji wrażliwych o zaszczepieniu przeciw COVID-19.

Konflikt nasilił się do tego stopnia, że pracownicy zostali zmuszeni do zatrudnienia kancelarii prawnej.

– Prawnicy zwracają uwagę na kwestię udostępniania danych wrażliwych. Podkreślają, że pracodawca nie może żądać takich informacji. Przypominają, że zgodnie z obowiązującym prawem pracy dyrektor nie może wysyłać pracowników na jakieś procedury medyczne, niebędące częścią obowiązkowych badań medycyny pracy – informuje „Nasz Dziennik” Dobrosława Siudmak, skrzypaczka Filharmonii Narodowej.

Zwraca uwagę, że zdaniem dyrektora jest to jedyny możliwy sposób powrotu do normalnej pracy.

– Chociaż wiemy, że inne orkiestry inaczej tę sprawę rozwiązały. W sposób mniej dyskryminujący, który nie wprowadza sztucznych i niebezpiecznych podziałów w zespole – zauważa Dobrosława Siudmak.

Podkreśla, że troska o wszystkich pracowników powinna wyglądać inaczej.

– Jeśli już pracodawca chce testować – choć jest to dyskusyjne, bo w obecnym stanie prawnym pracodawca nie może żądać od pracowników wykonania testów – to wszystkich. Są orkiestry, które takie rozwiązanie wprowadziły – zauważa skrzypaczka.

Dodaje jednocześnie, że problemem jest to, że dyrektor Filharmonii arbitralnie uznał fakt niezaszczepienia u osób, które odmówiły podania informacji na ten temat.

– Wśród odsuniętych od pracy są osoby, które są zaszczepione i które nie poinformowały o tym dyrektora, bo nie chciały tego robić – puentuje.

Artyści skierowali prośbę o interwencję w tej sprawie do Ministerstwa Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu. Pismo zostało złożone 15 września br.

Segregacja sanitarna

Również Marcin Wiliński, przewodniczący Związku Zawodowego Polskich Artystów Muzyków Orkiestrowych przy Filharmonii Narodowej, zwraca uwagę na niezgodność z prawem wydawanych przez dyrektora zarządzeń.

– Uzależniają one możliwość świadczenia pracy od udzielania informacji na temat zaszczepienia bądź nie oraz wymuszają testy na osobach niezaszczepionych. Niezastosowanie się do nich skutkuje odsunięciem od pracy – wyjaśnia w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” przewodniczący ZZPAMO przy Filharmonii Narodowej.

Dotychczasowe działania związków zawodowych nie przynoszą rezultatów.

– W „Wytycznych dla organizatorów imprez kulturalnych i rozrywkowych w trakcie epidemii wirusa SARS-CoV-2 w Polsce” opublikowanych przez Ministerstwo Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu oraz GIS nie ma zapisów sprzecznych z obowiązującym prawem. Dyrektor Filharmonii Narodowej w zarządzeniach zinterpretował je w taki sposób, że rozpoczął segregację sanitarną – wskazuje Marcin Wiliński.

Artysta dodaje, że przez 18 lat pracy zagrał około 2 tys. koncertów.

– Teraz mi to odebrano w bezprawny, krzywdzący sposób – zaznacza.

Ocenia, że rozwiązanie tej sytuacji jest proste.

– Wystarczy być odpowiedzialnym za siebie i odpowiedzialnie postępować wobec innych. Podpisuję oświadczenie: „Nie wykazuję żadnych objawów SARS-CoV-2, nie miałem styczności z osobą zarażoną wedle mojej wiedzy”. Kwestia najważniejsza: jestem chory, nie przychodzę do pracy, informuję pracodawcę, idę do lekarza – mówi Marcin Wiliński.

Najważniejsze są wytyczne?

Jednak dyrektor Filharmonii Narodowej Wojciech Nowak pozostaje głuchy na te apele i odpowiada, że „wciąż obowiązują nas liczne ograniczenia, w tym reguły dystansu społecznego, które znajdują odzwierciedlenie w rozporządzeniach wydanych przez Ministerstwo Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu oraz Głównego Inspektora Sanitarnego, zaś Filharmonia Narodowa zobowiązana jest ich przestrzegać”.

– Osoby, które nie chcą przekazać informacji na temat szczepienia lub przekazały, że nie są szczepione, lub mają wątpliwość co do stanu swojego zdrowia, kierowane są na testy przed rozpoczęciem zajęć. Koszt wykonania testów pokrywa Filharmonia Narodowa – informuje nas dyrektor Wojciech Nowak.

W zmuszaniu artystów do wykonania testów dyrektor nie widzi działań dyskryminacyjnych. Przyznaje jednak, że artyści, którzy nie chcą poddać się testom ani przekazać informacji na temat szczepień, kierowani są na przestoje lub obsadzani w koncertach, w których istnieje możliwość zachowania dystansu 1,5 m.

Brakuje podstaw prawnych

– Dostałam do wiadomości opinię sporządzaną przez kancelarię prawną, w której wskazano, że zarządzenie dyrektora Filharmonii Narodowej warunkujące możliwość podjęcia pracy przekazaniem informacji o zaszczepieniu bądź też poddaniu się testom antygenowym nie ma żadnych podstaw prawnych – zaznacza w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” Anna Maria Siarkowska, poseł klubu PiS, przewodnicząca Parlamentarnego Zespołu ds. Sanitaryzmu.

Jak podkreśla, chodzi tu zarówno o przepisy konstytucyjne, konwencje międzynarodowe, jak i zapisy ustawowe, które przywoływane są również w informacjach przekazywanych przez Głównego Inspektora Sanitarnego czy Urząd Ochrony Danych Osobowych.

– To działanie absolutnie bezprawne. Dyrektor Filharmonii Narodowej nie wskazał żadnej wiążącej podstawy ustawowej. W opinii prawnej, o której wspomniałam, wskazano, że żądania wykonania testów antygenowych w kierunku SARS-COV-2 są bezpodstawne i poddanie się im przez pracownika nie może stanowić rutynowego warunku dopuszczenia do pracy. Przyznaje to zresztą również GIS w piśmie z 24 sierpnia do pracowników Filharmonii – wskazuje nasza rozmówczyni.

Dodaje jednocześnie, że na tę chwilę brakuje regulacji na temat udostępniania statusu szczepiennego.

– Jeżeli pracownik z własnej inicjatywy przekaże taką informację pracodawcy, to oczywiście może to zrobić. Natomiast pracodawca nie może tego żądać, ani nawet inicjować przekazania takich informacji – tłumaczy poseł Anna Maria Siarkowska.

Podkreśla, że takie działanie jest bezprawne i kwalifikuje się do postępowania przed sądem pracy.

Jacek Sądej/”Nasz Dziennik”

drukuj