fot. flickr.com

Nie ustaje walka z przemysłem futrzarskim w Polsce

Zachodni Ośrodek Badań Społecznych i Ekonomicznych opublikował raport, w którym zaniżono znaczenie tej branży dla polskiej gospodarki. W opracowaniu napisano m.in, że polskie fermy dają nie więcej niż 4 tys. miejsc pracy. Przeczą temu jednak dane innych ośrodków badawczych, które wskazują, że wraz z branżami kooperującymi branża futerkowa zatrudnia ok. 40 tys. osób. 

Wątpliwości budzi także fakt, że raport został sfinansowany ze środków Stowarzyszenia Otwarte Klatki, którego liderzy nie ukrywają, że działają we współpracy i na rzecz firm utylizacyjnych z Niemiec.

To właśnie tego typu przedsiębiorstwa będą jednymi z największych beneficjentów likwidacji w Polsce przemysłu futrzarskiego – podkreśla  Szczepan Wójcik, prezes Instytutu Gospodarki Rolnej i hodowca.

To jest jeden z kolejnych pseudoraportów finansowanych, czy to przez Stowarzyszenie Otwarte Klatki, czy Fundację Viva. To jest bardzo zastanawiające, że nagle powstają raporty finansowane przez takie właśnie organizację. Stowarzyszenie Otwarte Klatki ostatnio dostało pół miliona dolarów od Doliny Krzemowej, od właściciela Facebooka, na walkę z drobiem w Polsce. W takim razie za momencik na pewno pojawią się raporty dotyczące złego traktowania kur niosek, czy też produkcji jaj w naszym kraju. Tego typu pseudoraporty, pseudonaukowcy tak naprawdę mają jedno zadanie – zrobić wszystko, żeby oczernić branżę futerkową w Polsce, doprowadzić do jej zamknięcia, oraz przejęcia tej gałęzi polskiej gospodarki przez inne kraje –  wskazuje Szczepan Wójcik.

W Sejmie znajduje się obecnie projekt popierany m.in. przez część posłów PiS, który ma zlikwidować branżę futerkową w Polsce. Powodem mają być rzekomo złe warunki bytowe zwierząt.

Przedsiębiorcy przemysłu futrzarskiego zaprzeczają tym informacjom i przekonują, że likwidacja w Polsce tego typu hodowli nie ma wiele wspólnego z ochroną zwierząt.

Wskazują, że prawdziwym powodem, który stoi za chęcią zmiany przepisów jest działalność zagranicznego lobby m.in. z Niemiec i Danii, które chcą przejąć prężnie rozwijającą się branżę.

RIRM

drukuj