fot. fb/Śląsko-Dąbrowska Solidarność

Polska edukacja w kryzysie. Nauczyciele rozpoczęli protesty

Polska edukacja zmierza w stronę upadku, a kolejne reformy ministerstwa tylko temu pomagają – wskazują nauczyciele związku zawodowego NSZZ ,,Solidarność”. Pod kuratoriami w całym kraju odbywają się protesty.

Akcja protestacyjna nauczycieli rozpoczęła się 12 listopada od oflagowania szkół. Kolejny etap to protesty przed kuratoriami. Jedna z pikiet odbyła się pod kuratorium w Katowicach. Polityka rządu jest dla polskiej edukacji skandaliczna – mówi przewodniczący Regionalnej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność” w Katowicach, Lesław Ordon.

– Po pierwsze, finanse publiczne są zdecydowanie za małe, po drugie, wynagrodzenia nauczycieli są ciągle skandalicznie małe (…). Trzeci powód to działania zmierzające do wywrócenia całego systemu edukacji do góry nogami. Mam na myśli podstawy programowe, co będzie skutkowało nie tylko nowymi podręcznikami, ale nauczyciele będą musieli zmienić cały warsztat pracy – wskazał przewodniczący Regionalnej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność” w Katowicach.

 

Nauczyciel, który zaczyna karierę zawodową zarabia 3843 zł. Z kolei ten dyplomowany z 20-letnim stażem 5615 złotych. Związkowcy żądają, by zrównać płace z wynagrodzeniami innych zawodów.

– To nie są wydatki na edukację, to jest inwestycja (…). Przemysł ma się rozwijać, wszystko ma się rozwijać, ale młode społeczeństwo trzeba wykształcić, na to są potrzebne środki – zwrócił uwagę Arkadiusz Gajda, przewodniczący NSZZ „Solidarność” Pracowników Oświaty i Wychowania w Powiecie Wodzisławskim.

Związkowcy wyrażają stanowczy sprzeciw wykreślaniu z podstawy nauczania elementów, których dzieci uczyły się od lat. Egzaminu nie zdało zakazanie obowiązkowych prac domowych – podkreśla przewodnicząca Regionalnej Sekcji Oświaty w Częstochowie, Dorota Kaczmarek.

– Wiemy, że w sytuacji, którą spowodowała pani minister dzieci cofają się w rozwoju. Trudno będzie to nadrobić – oceniła przewodnicząca.

Szefowej edukacji Barbarze Nowackiej zarzucają brak dialogu. Nauczyciele obawiają się, że – jak mówią – ,,dociskana kolanem” nowa podstawa programowa również zadziała na szkodę dzieci.

– Jestem zszokowana, że dzieci nie mają prawidłowego chwytu ołówka, nie umieją trzymać porządnie kredek, nie umieją kolorować, a co dopiero mówić o czytaniu, liczeniu, pisaniu – powiedziała Bożena Słomka, nauczyciel klas I-III.

Sytuacja bulwersuje rodziców, którzy od 2024 roku obserwują upadek edukacji.

– Jestem zażenowana tym, że szkoła przestała wymagać od dzieci. W tej chwili dzieciom najwięcej czasu zajmuje spakowanie i rozpakowanie plecaka. Dlatego, jak 75 procent Polaków, domagam się, żeby wróciły obowiązkowe prace domowe – wskazała pani Małgorzata, rodzic.

Nieumiejętne zmiany prowadzą do coraz niższego prestiżu zawodu nauczyciela. Co raz mniej młodych ludzi decyduje się na podjęcie pracy w tej profesji. Dziś przed kuratorium w Gdańsku kolejny protest.

 

TV Trwam News

drukuj