fot. www.gov.pl

Unia Europejska oraz europosłowie totalnej opozycji ponownie uderzają w Polskę

Senacka większość zapowiada odrzucenie prezydenckiej propozycji w sprawie komisji, która ma zbadać rosyjskie wpływy. W tej sprawie opozycja szuka pomocy w Parlamencie Europejskim. W Brukseli przyjęto antypolską rezolucję. Wśród tych, którzy poparli dokument, znaleźli się, obok europosłów opozycji, także zagraniczni politycy podejrzani o przyjmowanie łapówek.

Senacka większość nie chce komisji, która miałaby zbadać rosyjskie wpływy w Polsce. Nie akceptuje projektu, do którego poprawki złożył prezydent Andrzej Duda.

Marszałek Senatu, Tomasz Grodzki, przekonywał, że ustawa jest niekonstytucyjna.

– Nie można ustanawiać ciała nieumocowanego w polskim systemie prawnym i na dokładkę kompletnie bezkarnego – wskazał Tomasz Grodzki.

Opozycja próbuje zablokować pracę komisji z pomocą Parlamentu Europejskiego, który przyjął specjalną rezolucję wzywającą Komisję Europejską do interwencji.

To niezrozumiałe – mówił europoseł PiS, Ryszard Czarnecki.

– Przecież komisja „anty Putin” istnieje we Francji, w Niemczech, istnieje tutaj w Parlamencie Europejskim i to nikomu nie przeszkadza – mówił Ryszard Czarnecki.

Parlament Europejski wezwał Komisję Europejską, aby przyspieszyła postępowania w sprawie naruszenia przez Polskę prawa unijnego. Domaga się też wniosku do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej o zastosowanie środków tymczasowych.

Parlament Europejski próbuje nielegalnie ingerować w wewnętrzne sprawy Polski – zaznaczył Piotr Gaglik, prawnik.

– Nie ma to żadnego znaczenia prawnego, ma znaczenie polityczne. Komisja ds. wpływów rosyjskich może być rozpatrywana na poziomie Parlamentu Europejskiego, jeśli byłaby to komisja w ramach Unii Europejskiej, ale nie w zakresie kompetencyjnym powoływania komisji sejmowych – wskazał Piotr Gaglik.

Sprzeciw opozycji nie zatrzyma prac nad powołaniem komisji – zapewniał marszałek senior Sejmu, Antoni Macierewicz.

– Dlatego czekamy na decyzję Senatu. Nawet jeżeli – czego się obawiamy – będzie negatywna, to Sejm na pewno tę ustawę przyjmie – powiedział Antoni Macierewicz.

Marszałek Senior Sejmu wyraził oczekiwanie, że po podpisaniu ustawy przez prezydenta, komisja rozpocznie pracę jeszcze w sierpniu. Pytań jest wiele. Chociażby o prowadzenie interesów w Polsce rosyjskiego oligarchy Wiaczesława Mosze Kantora, który próbował przejąć pakiet kontrolny nad grupą Azoty. Ostatecznie to się nie udało, ale w jego rękach znalazło się blisko 20 procent akcji. Teraz będą pod kontrolą tymczasowego zarządcy przymusowego.

– Rosyjskie spółki i kapitał z Luksemburga, z Cypru zostają pozbawione możliwości wykonywania transakcji. To dzisiaj jest ten moment, w którym całkowicie dyrygujemy kapitał rosyjski w dużej państwowej spółce – zaznaczył minister Waldemar Buda.

Minister rozwoju i technologii, Waldemar Buda, zapowiedział, że kolejnym krokiem będzie pozbawienie kapitału rosyjskiego tych akcji.

Przed komisją mogą stanąć byli członkowie rządu PO-PSL, którzy też ściśle współpracowali z unijnymi urzędnikami – zauważył Grzegorz Wiński, socjolog.

– Przy okazji mogłyby się znaleźć dokumenty o charakterze jakichś not międzynarodowych, które dotykałyby urzędników w Brukseli – wskazał Grzegorz Wiński.

Tymczasem do pracy w Parlamencie Europejskim wrócili europosłowie podejrzani w aferze korupcyjnej, w której m.in. Katar i Maroko miały korumpować europejskich polityków.

Unijnym politykom nie przeszkadza również działalność biznesowa wielu europejskich koncernów w Rosji – przypomniał dr Marcin Adamczyk, politolog.

– Chociażby francuski Auchan czy Leroy Merlin, czy austriacki Reiffeisen Bank. Tak samo aktywa ludzi związanych z reżimem Władimira Putina w Rosji również w pełni nie są zamrożone w Europie – podkreślił dr Marcin Adamczyk.

Większości w Parlamencie Europejskim przeszkadza nie tylko powołanie komisji do spraw rosyjskich wpływów w Polsce. Krytykują też nowelizację kodeksu wyborczego, której celem jest ułatwienie dostępu do głosowania m.in. przez zwiększenie liczby lokali wyborczych oraz zapewnienie darmowego transportu do nich.

W rezolucji Parlament Europejski wezwał OBWE do przeprowadzenia kontroli wyborów w Polsce z tego powodu.

– Każdy może przyjechać i obserwować wybory w Polsce, jesteśmy bardzo transparentni. Każda partia działająca legalnie w Polsce może startować w tych wyborach – zaznaczył europoseł Bogdan Rzońca.

Kolejną antypolską rezolucję Parlamentu Europejskiego tradycyjnie poparli przedstawiciele Platformy Obywatelskiej, Lewicy i Polski 2050.

TV Trwam News

drukuj