fot. IPN

IPN odnalazł szczątki Mieczysława Dziemieszkiewicza „Roja”

Ppor. Mieczysław Dziemieszkiewicz ps. Rój jest kolejną z ofiar represji komunistycznych odnalezionych w kwaterze „Ł” na warszawskich powązkach. Dziś odbyła się konferencja prasowa kierownictwa IPN oraz prokuratora.

Tożsamość legendarnego żołnierza podziemia niepodległościowego potwierdzono dzięki wieloletnim pracom poszukiwawczym i badaniom DNA.

P.o prezesa IPN Karol Polejowski podkreślił, że obowiązkiem Polaków jest odnalezienie bohaterów narodowych, ustalenie ich tożsamości i godne pochowanie.

– Realizujemy bardzo potrzebny element, jakim jest oddawanie rodzinom szczątków tych, którzy przez dziesięciolecia leżeli w bezimiennych dołach śmierci. Chcę Państwu podać do publicznej wiadomości, że zidentyfikowano szczątki komendanta pogotowia akcji specjalnej Narodowych Sił Zbrojnych, Narodowego Zjednoczenia Wojskowego, komendanta Mieczysława Dziemieszkiewicza ps. „Rój” – wskazał Karol Polejowski.

Dyrektor Głównej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu prok. Andrzej Pozorski powiedział, że procesowe potwierdzenie identyfikacji „Roja” było skomplikowane. Ważnym powodem do pogłębienia badań było odnalezienie podczas ekshumacji artefaktu – charakterystycznego orzełka z beretu.

Kiedy były prowadzone prace ekshumacyjne przez Instytut Pamięci Narodowej na kwaterze „Ł” cmentarza Powązkowskiego, przy szczątkach oznaczonych numerem 229 został zabezpieczony m.in. jeden z artefaktów. Został on poddany pracom konserwatorskim. Okazało się, że jest to orzełek na fragmencie sukna koloru czarnego. Ten orzełek porównano z pośmiertnym zdjęciem Mieczysława Dziemieszkiewicza, które zostało wykonane na terenie Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa w Pułtusku, bo tam na czapce był bardzo podobny orzełek. To ukierunkowało prokuratora, aby wyodrębniony ze szczątków profil DNA porównać z profilami DNA rodziny Mieczysława Dziemieszkiewicza – mówił prok. Andrzej Pozorski.

Ostateczne potwierdzenie tożsamości wymagało pozyskania dodatkowego materiału porównawczego od nieżyjących członków rodziny.

Ppor. Mieczysław Dziemieszkiewicz poległ w walce z funkcjonariuszami UB i MO w kwietniu 1951 r. Następnie został pogrzebany w nieznanym miejscu. Dzięki identyfikacji jego szczątki będą mogły zostać godnie pochowane przez rodzinę.


 Mieczysław Dziemieszkiewicz ps. Rój (1925–1951) – bohater podziemia na Mazowszu

W nocy z 13 na 14 kwietnia 1951 r., w wyniku obławy funkcjonariuszy UB i MO, przy udziale żołnierzy KBW, poległ w walce st. sierż. Mieczysław Dziemieszkiewicz „Rój”, żołnierz NSZ i Narodowego Zjednoczenia Wojskowego, dowódca jednego z najdłużej walczących z komunistami oddziałów podziemia niepodległościowego na Mazowszu.

Urodził się 28 stycznia 1925 r. w Zagrobach, w powiecie łomżyńskim. Był drugim z kolei synem Adama i Stefanii ze Świerczewskich. Jego starszy brat – Roman Dziemieszkiewicz „Adam”, „Pogoda”, komendant Powiatu Narodowych Sił Zbrojnych Ostrołęka i Powiatu NSZ Ciechanów (Okręg II NSZ Mazowsze Północne) – zginął z rąk żołnierzy Armii Czerwonej w 1945 r. w Ciechanowie. To wydarzenie było jednym z impulsów kształtujących antykomunistyczną postawę „Roja”. Zgodnie z zeznaniami matki, Stefanii Dziemieszkiewiczowej, złożonymi w trakcie śledztwa w 1950 r., Mieczysław, namawiany przez nią po pogrzebie brata do wyjazdu do Gdańska, miał stwierdzić: „że jeżeli Roman nie żyje to i on może nie żyje i żebym ja nie liczyła na niego, tak jakby go nie było, bo on już do mnie nie wróci”.

Młodszy z braci – Jerzy, ps. Żbik, za działalność w podziemiu antykomunistycznym skazany został w 1949 r. na 7 lat więzienia. Na mocy amnestii odzyskał wolność w 1953 r. W 1992 r. Sąd Wojewódzki w Warszawie uznał wyrok wydany przez Wojskowy Sąd Rejonowy za nieważny „albowiem czyny przypisane Jerzemu Dziemieszkiewiczowi związane były z działalnością na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego”.

Wiosną 1945 r. Mieczysław Dziemieszkiewicz wcielony został do 1. Zapasowego Pułku Piechoty ludowego Wojska Polskiego. Po dezercji wstąpił do oddziału partyzanckiego NSZ-NZW ppor. Mariana Kraśniewskiego „Burzy” i przyjął pseudonim „Rój”. Początkowo pełnił funkcję łącznika, później został dowódcą patrolu Pogotowia Akcji Specjalnej na teren powiatu Ciechanów, do którego zadań należała przede wszystkim eliminacja funkcjonariuszy reżimu i członków PPR. Udało im się zlikwidować kilkunastu funkcjonariuszy UB, MO i ORMO oraz ponad dwudziestu informatorów bezpieki, a w starciach zginęło kilkunastu żołnierzy Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Do największych akcji oddziału „Roja” należy przeprowadzony w marcu 1948 r. atak na posterunek milicji w Gąsocinie, gdzie zdobyto uzbrojenie i amunicję.

Za zasługi w walce z reżimem komunistycznym w 1945 r. „Rój” odznaczony został przez dowództwo Krzyżem Walecznych, a w 1948 r. awansowany do stopnia starszego sierżanta.

W 1947 r., po ogłoszeniu przez władze komunistyczne kolejnej amnestii dla działaczy polskiego podziemia niepodległościowego, „Rój” zdecydował o pozostaniu w konspiracji. W wyniku przeprowadzonej wówczas reorganizacji XVI Okręgu PAS (Mazowsze Północne) został komendantem obszaru o kryptonimie „Ciężki”-„Wisła” (pow. Ciechanów, część pow. Płońsk i Mława) i zarazem dowódcą oddziału partyzanckiego operującego na tym terenie. Poza działalnością partyzancką wydawał odezwy do ludności Mazowsza: „Ogrom krzywd, który dziś przybrał niespodziewane rozmiary, zmusza nas do samoobrony. Stawia nas w szeregach państw bloku zachodniego. Dyktuje nam hasła związane ściśle z przyszłością Narodu naszego. Polacy, musimy wytrwać aż do końca. Bracia, nie wolno nam spocząć ani na chwilę. Wszyscy na front do walki z komuną w Polsce. Polacy i Polki, jednoczmy się, żyjmy w zgodzie, nie zdradzajmy tajemnic, które tak często decydują o naszym spokoju, o naszej wolności. […] Pamiętaj! Armia Podziemna żyje i walczy o wolność Narodu Polskiego i walczyć będzie aż do zwycięstwa” – pisał „Rój” w ulotce z sierpnia 1950 r.

Pod koniec 1950 r. resort bezpieczeństwa publicznego zintensyfikował, działania mające doprowadzić do ostatecznego rozbicia oddziału „Roja”. Zwerbowano do współpracy, najczęściej groźbą lub szantażem, kilkuset agentów i informatorów. Mieli oni dostarczać wszelkich informacji o członkach oddziału, a także o ludziach, którzy udzielali im schronienia. Świadectwem nastrojów panujących wówczas w oddziale jest fragment dziennika prowadzonego przez st. sierż. Władysława Grudzińskiego „Pilota” datowany na Wielką Sobotę 1950 r.: „Iluż kolegów świąt nie doczekało, z którymi razem komunistów biłem. Nas starych partyzantów mało pozostało. Nie wiem dlaczego Ty mnie Boże chowasz? […] Tak sobie często marzę, koledzy przyjdę i ja do Was. Więc czekajcie na mnie. Wstawcie się do Boga, to spotkamy się w niebie”.

Ostatnią akcją „Roja” była przeprowadzona 15 stycznia 1951 r. akcja ekspropriacyjna w banku w Nasielsku. Następnego dnia pościg dopadł partyzantów w wiosce Toruń. Partyzantom udało się przedrzeć przez obławę.

Wśród współpracowników „Roja” znajdowali się Maria i Stefan Burkaccy, zamieszkali w m. Szyszki w pow. pułtuskim, którzy zostali aresztowani i skazani w styczniu 1951 r. za udzielanie pomocy członkom NZW. Do śmierci „Roja” przyczynić się miała córka Burkackich. Według zachowanej dokumentacji, 5 stycznia 1951 r. zgodziła się ona na współpracę z PUBP w Pułtusku w celu likwidacji „bandy »Roja«” w zamian za obietnicę zwolnienia rodziców z więzienia. Już jako agentka o ps. „Stanisław”, w „Życiorysie” powstałym po 1952 r., napisała: „Dnia 13 kwietnia (…) kiedy »Rój« wraz z jednym członkiem bandy pseudo »Mazur« byli skryci w naszych budynkach pojechałam do najbliższego posterunku M.O. skąd powiadomiłam P.U.B.P. iż »Rój« znajduje się w naszych budynkach”.

Według zachowanej dokumentacji w obławie uczestniczyło kilkuset żołnierzy z I Brygady Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego, funkcjonariuszy UBP i MO. Otoczyli oni zabudowania Burkackich, w których oprócz „Roja” znajdował się również jego podkomendny, kapral Bronisław Gniazdowski ps. Mazur. Pierwotnie planowano utrzymanie zasadzki do rana i ujęcie ich żywych, jednak podjęta przez oblężonych próba ucieczki, zakończyła się śmiercią zarówno „Roja”, jak i „Mazura”. Ostatnie chwile obławy przybliża raport funkcjonariuszy KBW: „Drugi partyzant idący z tyłu zachwiał się i zaczął ciągnąć jedną nogę. Przewracał się, wstawał, próbował skakać na drugiej, zdrowej nodze. Dowlókł się do leżącego kolegi, chwycił jego pistolet i strzelił sobie w skroń. To był ostatni strzał w czasie obławy”.

Ciało „Roja” zostało poddane dokładnym badaniom i okazane członkom rodziny, którzy musieli dokonać identyfikacji zmarłego. Ponadto, podobnie jak w innych przypadkach, wykonano serię zachowanych do dziś fotografii post mortem, które odegrały istotną rolę w identyfikacji szczątków odnalezionych w kwaterze Ł na Powązkach Wojskowych w Warszawie.

Według raportu Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa w Pułtusku niektóre struktury podziemia tworzone przez „Roja” przetrwały do marca 1952 r. i cieszyły się wsparciem miejscowej ludności: „Niektórzy meliniarze [udzielający schronienia żołnierzom podziemia – przyp. autora] i członkowie siatki bandyckiej nie zaprzestali swojej wrogiej działalności, a przejawiają ją nadal w różnych formach. Element ten jest podatny na zbudowanie nowej bandy”.

Pamięć o „Roju” i jego żołnierzach przetrwała przez okres PRL na terenach działalności jego oddziału. W 2007 r., za wybitne zasługi dla niepodległości Polski, został odznaczony pośmiertnie Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski. Otrzymał również Krzyż Narodowego Czynu Zbrojnego. W 2018 r. został patronem 5. Mazowieckiej Brygady Obrony Terytorialnej.

 

RIRM/IPN

drukuj