fot. PAP/EPA

Echa zwycięstwa AfD w Saksonii-Anhalt

Lewicowo-liberalna Europa w szoku po zwycięstwie Alternatywy dla Niemiec w wyborach w Saksonii-Anhalt. AfD zdobyła blisko 44 proc. głosów. Do samodzielnych rządowa w landzie zabrakło partii trzech mandatów.

Euforia w sztabie AfD była nieskrywana. Tak cieszył się szef Alternatywy dla Niemiec w Saksonii-Anhalt, Ulrich Siegmund.

Wizja 2026 stała się rzeczywistością. Przeszliśmy do historii, drodzy przyjaciele! – zaznaczył polityk.

Po raz pierwszy partia antysystemowa w Niemczech otrzymała tak duże poparcie – co prawda w jednym landzie, ale i tak wynik jest uważany za sukces. Wygrana w Saksonii-Anhalt to zapowiedź dobrych wyników w wyborach do Bundestadu. Szefowa AfD, Alice Weidel, gratulowała Ulrichowi Siegmudowi.

– Wszyscy próbowali nas spacyfikować, ale ty to zrobiłaś. W osobie Uliego Siegmunda mamy pierwszego ministra-prezydenta z Alternatywy dla Niemiec, właśnie tutaj, w Saksonii-Anhalt – mówiła szefowa AfD.

To, co cieszy polityków AfD, niepokoi niemiecki establishment. Kanclerz Niemiec i szef CDU, Friedrich Merz, mówi o wygranej AfD jako o punkcie zwrotnym, który będzie miał konsekwencje dla całych Niemiec, ale i dla relacji międzynarodowych.

– Ta wiadomość jest również skierowana do naszych przyjaciół w Europie i na całym świecie. Wiemy, że Niemcy ponoszą szczególną odpowiedzialność ze względu na swoją historię. Zawsze będziemy dbać o nasz system polityczny i nasze mocne korzenie w Europie – podkreślał Friedrich Merz.

Wygrana AfD w Saksonii-Anhalt zaniepokoiła wiele rządów w Europie.  Skrajnie lewicowy premier Hiszpanii, Pedro Sanchez, mówił o poważnym zagrożeniu w Niemczech.

– Zagrożenie ze strony skrajnej prawicy, w dużej mierze dzięki kapitulacji tradycyjnej prawicy, zyskuje na popularności w Europie i na świecie. To potwierdza, że rząd taki jak postępowa koalicja, którą mamy w Hiszpanii, jest teraz bardziej potrzebny niż kiedykolwiek. Świat więc nas obserwuje – stwierdził hiszpański premier.

Wygrana AfD w wyborach landowych to wyraźny sprzeciw Niemców wobec wieloletniej polityce liberalno-lewicowej, często sprzecznej ze zdrowym rozsądkiem. To bunt przeciwko absurdalnej polityce migracyjnej rządu niemieckiego i Komisji Europejskiej, „nie” powiedziane ograniczeniom gospodarczym związanym z polityką klimatyczną, sprzeciw wobec braku debaty i ograniczeniu wolności słowa, jakie panuje w większości państw Unii Europejskiej. Wielu wyborów było już zmęczonych obecnymi elitami politycznymi.

– Myślę, że powinniśmy spróbować czegoś innego, bo ostatnie lata pokazały, że sprawy szły w bardzo złym kierunku. Uważam, że jeśli coś nie działa, powinieneś spróbować czegoś innego – ocenił Patrick, zwolennik AfD.

Według oficjalnych danych AfD zdobyła 43, 8 proc głosów. Druga była CDU – 17,2 proc poparcia.  Trzecie miejsce zajęła SPD – 9,3 procent.  Kolejne miejsca przypadły:  Zielonym z poparciem 8,9 proc, Lewicy z  8,6 proc., zaś ostatnie miejsce zajęła skrajnie lewicowa BSW – 5,3 procent. AfD nie będzie samodzielnie rządzić, zabrakło jej trzech mandatów. Scenariusze mogą być różne – zauważył prof. Mirosław Habowski, politolog.

– Jedyna sytuacja, w której AfD mogłoby uzyskać władzę w Saksonii-Anhalt, to przejście kilku polityków z CDU do AfD – wskazał ekspert.

AfD to partia antyestablishmentowa, negująca lewicowe absurdy jak Zielony Ład, migracja i centralizacja Unii Europejskiej. Jednocześnie to formacja mająca niebezpieczne postulaty z punktu widzenia Polski – zauważył prof. Mieczysław Ryba, historyk.

– Gdy bierzemy pod uwagę zagrożenia, są tam różne środowiska, które są rewizjonistyczne co do granic. Przede wszystkim AfD jako całość chce zmienić relacje z Rosją – zwrócił uwagę ekspert.

AfD postuluje szybkie nawiązanie współpracy gospodarczej z Rosją i odejście od sankcji nakładanych na Kreml w związku z wojną na Ukrainie.

TV Trwam News

drukuj