PAP/EPA

NATO wzmacnia wschodnią flankę

Przywódcy państw G7 ogłosili w Wilnie długoterminowe gwarancje bezpieczeństwa wobec Ukrainy. Polska na szczycie uzyskała zapewnienie, że w przypadku ataku ze Wschodu do natychmiastowej obrony skierowanych zostałoby ok. 100 tys. żołnierzy Sojuszu.

Przywódcy państw Sojuszu oklaskami przyjęli obecność w Wilnie prezydenta Ukrainy, Wołodymyra Zełenskiego. Po raz pierwszy odbyło się posiedzenie Rady NATO–Ukraina.

– To organ, który może podejmować decyzje i spotykamy się jak równi. To nie jest 31 sojuszników spotykających się z partnerem. To rada, która faktycznie podejmuje decyzje, gdzie spotykamy się jak równi – podkreślał sekretarz generalny NATO, Jens Stoltenberg.

Kijów nie doczekał się zaproszenia do NATO. Nikt nie oczekiwał też, że stanie się to w trakcie toczącej się wojny. Polska zabiegała jednak o inny mniejszy krok proceduralny na rzecz członkostwa Ukrainy.

– Mianowicie tzw. procedurę taskingu, czyli oceny przez ministrów spraw zagranicznych NATO stanu przygotowania Ukrainy do wstąpienia do NATO. To zostało zatwierdzone przez Sojusz – mówił prezydent Andrzej Duda.

Akcesję Ukrainy do NATO ma przyspieszyć odejście od wymogu przygotowania Planu Działań na rzecz Członkostwa. To także decyzja proceduralna. Z ust przywódców państw padły kolejne zapowiedzi dostaw sprzętu wojskowego. Norwegia ogłosiła dostarczenie tysiąca zwiadowczych dronów, Holandia ma w sierpniu rozpocząć szkolenie ukraińskich pilotów. Polska i Niemcy będą koordynować naprawdę przekazanych na wschód czołgów Leopard. Ukraina otrzymała też gwarancje bezpieczeństwa od krajów G7.

– Pomożemy Ukrainie zbudować silną, zdolną obronę na lądzie, w powietrzu i na morzu, która będzie siłą stabilizującą w regionie i odstraszającą od wszelkich zagrożeń – zapewniał prezydent USA Joe Biden.

Deklaracje państw G7 zostały spisane w specjalnym dokumencie. Grupę tworzą – obok Stanów Zjednoczonych – Japonia, Niemcy, Wielka Brytania, Francja, Włochy i Kanada. Zobowiązania mają mieć charakter długoterminowy.

– Oznaczają zbiorowy, długofalowy wysiłek na rzecz Ukrainy, jej wojska i jej ludzi – oznajmił prezydent Francji, Emmanuel Macron.

W trakcie szczytu w Wilnie doszło do rozmów twarzą w twarz prezydentów Stanów Zjednoczonych i Ukrainy.

– Nie mogę się doczekać dnia, w którym będziemy mieli spotkanie, świętując oficjalne członkostwo w NATO – zaznaczył Joe Biden.

NATO ponownie oraz jednoznacznie zdefiniowało Rosję jako największe zagrożenie dla Sojuszu. Prezydent Andrzej Duda mówił o zmianie języka, który odrzuca możliwość ingerencji przez Moskwę w decyzje, jakie podejmuje Sojusz.

– Rosja przestaje być absolutnie w jakimkolwiek stopniu partnerem NATO – podkreślił.

Polska na szczycie Sojuszu wskazywała na nowe zagrożenia, jakie są we wschodniej flance – możliwa relokacja broni jądrowej z Rosji i obecność na Białorusi najemników z Grupy Wagnera.

Prezydent Andrzej Duda podsumował, że w komunikacie końcowym Białoruś jest wymieniana pięć razy ze szczególnym uwzględnieniem tzw. Bramy Brzeskiej, czyli regionu na pograniczu obu państw.

– Szacuje się, że gdyby doszło do ataku na wspomnianą już Bramę Brzeską, to mniej więcej ok. 100 tys. żołnierzy Sojuszu Północnoatlantyckiego zostałoby skierowanych na nasze terytorium do natychmiastowej obrony – wskazał polski prezydent.

Zobowiązanie takie podnosi bezpieczeństwo Polski i wiąże się ze zmianą strategii – wyjaśnił dr Michał Skwarzyński, prawnik.

– Nie będziemy odbijali w tej chwili terytoriów państw członkowskich, tylko będziemy ich bronić – zwrócił uwagę.

Prezydent Andrzej Duda wskazał, że relokacja na wypadek agresji we wschodniej flance będzie ułatwiona, na co wpływ ma mieć dostęp do magazynów broni.

– Te magazyny, także u nas, będą zapełniane. Jest decyzja Sojuszu w tej sprawie – oznajmił.

NATO ma być też gotowe na reakcję, jeśli przeciwko któremuś z państw zostanie użyta rosyjska broń nuklearna.

TV Trwam News

drukuj