„Wschodnia Straż” NATO będzie pilnować Polski
„Wschodnia Straż” – tak nazywa się operacja NATO, która wzmocni wschodnią flankę Sojuszu. To odpowiedź na nalot rosyjskich dronów nad Polskę. Tymczasem Donald Trump pytany o prowokacje Kremla powiedział, że mógł to być tylko błąd.
Pomoc dla Polski w ochronie nieba zadeklarowały już Szwecja, Holandia i Czechy. Dodatkowe myśliwce wyślą Niemcy, Brytyjczycy i Francuzi. To odpowiedź na wtargnięcie rosyjskich dronów na terytorium Polski. Sekretarz generalny NATO, Mark Rutte, poinformował o systemowym wzmocnieniu wschodniej flanki Sojuszu.
– NATO uruchamia „Wschodnią Straż”. Ta aktywność wojskowa rozpocznie się w najbliższych dniach. Obejmie zasoby państw sojuszniczych z Danii, Francji, Wielkiej Brytanii, Niemiec i innych – oznajmił szef Sojuszu.
„Wschodnia Straż” będzie nową konstrukcją obrony. Dotąd ograniczaliśmy się do działań punktowych i niezintegrowanych; teraz to się zmieni – przekazał dowódca sił NATO w Europie, gen. Alexus Grynkewich.
– Będzie ona obejmowała dodatkowe, ulepszone zdolności. Zintegruje obronę powietrzną i naziemną oraz zwiększy wymianę informacji między państwami. Przede wszystkim jeszcze bardziej wzmocni naszą pozycję w zakresie ochrony Sojuszu – zaznaczył gen. Alexus Grynkewich.
Do zapowiedzi NATO odniósł się premier Donald Tusk.
– Dzisiejsza ogłoszona przez NATO inicjatywa wzmocni bezpośrednio bezpieczeństwo Polski. Ma oczywiście szerszy wymiar sojuszniczy i będzie umacniać bezpieczeństwo wszystkich sojuszników na wschodniej flance – podkreślił szef rządu.
Mark Rutte przekazał, że nadal trwa ocena, czy wtargnięcie dronów nad Polskę było celowym działaniem Rosji. W podobnym tonie wypowiedział się Donald Trump.
– To mógł być błąd. Niezależnie od tego, nie jestem zadowolony z czegokolwiek związanego z tą sytuacją. Mam nadzieję, że to się zakończy – mówił prezydent USA.
Tymczasem drony nad Polską to w oficjalnym stanowisku polskich władz celowa rosyjska prowokacja. Wybrzmiało to także podczas Rady Bezpieczeństwa Narodowego zwołanej przez prezydenta Karola Nawrockiego.
– Atak rosyjskich dronów z 10 września 2025 r. był – jak Państwo doskonale wiecie, jak już wie także opinia publiczna – testem. Testem, który zafundowała nam Federacja Rosyjska – zaznaczyła głowa państwa.
Wypowiedź amerykańskiego prezydenta i sekretarza generalnego NATO różni się od stanowiska polskich polityków zarówno opozycji, jak i koalicji rządowej.
– W moim przekonaniu w żadnym wypadku nie była to pomyłka – stwierdził prezes Prawa i Sprawiedliwości, Jarosław Kaczyński.
– Rozumiem, że też nie zawsze jest tak, że prezydent Trump w danym momencie musi mieć pełną wiedzę – ocenił wiceminister obrony narodowej, Cezary Tomczyk z Koalicji Obywatelskiej.
Atak dronów to test Władimira Putina wobec Donalda Trumpa w momencie trudnych wydarzeń – uważa dr Marek Kawa, amerykanista. Chodzi o ostatni antyzachodni szczyt w Chinach i zamordowanie Charliego Kirka, ważnego sojusznika amerykańskiego przywódcy.
– Z punktu widzenia statystycznego Polaka mamy prawo się oburzać na te słowa, ale z drugiej strony też [musimy – radiomaryja.pl] patrzeć trzeźwo. Dla nas istotniejsze są działania, a nie reakcje retoryczne – podkreślił ekspert.
Podczas wizyty prezydenta Karola Nawrockiego w Waszyngtonie Donald Trump zadeklarował, że nie wycofa swoich wojsk z Polski. Obecnie w naszym kraju stacjonuje około dziesięć tysięcy amerykańskich żołnierzy. Biały Dom nie wyklucza opcji zwiększenia ich liczebności.
TV Trwam News



