fot. PAP/EPA

UE krytykowana za opieszałość w walce z koronawirusem

W momencie pojawienia się poważnego zagrożenia to od państw narodowych społeczeństwa oczekują pomocy. Instytucje międzynarodowe w chwilach próby nie zawsze stają na wysokości zadania. Za opieszałość i niewydolność w walce z koronawirusem krytykowana jest Unia Europejska.

W nocy z soboty na niedzielę weszły w życie kolejne obostrzenia w walce z koronawirusem.

– W nocy zostały tymczasowo zamknięte granice Polski na wjazd dla cudzoziemców. Przywrócona została czasowo kontrola graniczna – powiedział Michał Dworczyk, szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.

Podobne rozwiązania wprowadziło kilka innych państw UE: Czechy, Słowacja i Dania. To właśnie te państwa skrytykowała przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen.

„Niektóre kontrole mogą być uzasadnione, ale ogólne zakazy podróży nie są postrzegane przez Światową Organizację Zdrowia jako najskuteczniejsze” – zaznaczyła Ursula von der Leyen, przewodnicząca KE.

Przewodnicząca twierdzi, że ograniczenia w poruszaniu się w strefie Schengen  mają silny wpływ społeczny i gospodarczy oraz zakłócają życie i działalność ludzi za granicą.

Bez przywrócenia granic walka z wirusem będzie nieskuteczna zauważył prof. Mieczysław Ryba.

– Zamykanie granic się nie upodoba, bo jak tu ma powstać superpaństwo, skoro wracamy do granic państwowych, ale te granice mają swoje znaczenie – powiedział politolog.

Słowa przewodniczej Komisji są tym bardziej zaskakujące, bo to właśnie sama KE i inne instytucje unijne znalazły się w ogniu krytyki w związku z opieszałością w walce z koronawirusem.

– Najdobitniejszym przykładem była sytuacja Włoch. W dramatycznej sytuacji są nasi przyjaciele z Włoch. Zwracali się oni do wielu silnych wpływowych krajów UE o pomoc. Zwracali się także do całej Wspólnoty o pomoc, na co kraje odpowiadały, że takowej nie przekażą – podkreślił Jan Dziedziczak, minister, pełnomocnik rządu do spraw Polonii i Polaków za granicą.

Włosi potrzebowali  sprzętu medycznego, odzieży ochronnej, maseczek, ale nie otrzymali wsparcia od dużych państw UE. Bezradne były w tym zakresie także unijne instytucje. Prezydent Włoch Sergio Mattarella w specjalnym oświadczeniu wraził żal z tego powodu.

„Oczekuje się zatem, nie bez powodu, przynajmniej we wspólnym interesie, inicjatyw solidarności, a nie kroków, które mogą utrudnić działania” – mówił  Sergio Mattarella, prezydent Włoch.

Także włoskie media nie szczędziły słów krytyki UE. Włochy są same – pisał  „Il Messaggero”. Napięcie to próbowała łagodzić przewodnicząca Komisji Ursula von der Leyen, informując w mediach społecznościowych po włosku o przekazaniu Włochom kilku milionów euro na walkę z koronawirusem.

Dopiero 10 marca unijni przywódcy uzgodnili zakres współpracy w walce z koronawirusem. A Komisja Europejska zapowiedziała pewne działania. Jako priorytet uznała zapewnienie dostępu do sprzętu medycznego – powiedział przewodniczący Rady Europejskiej Charles Michel.

– Komisja poinformowała, że będzie nadal współpracować z branżą medyczną i będzie realizować wspólne zamówienia publiczne. Ponadto Komisja zamierza zakupić środki ochrony indywidualnej za pośrednictwem mechanizmu rescEU. Szczególną uwagę należy zwrócić na maseczki i respiratory – zaznaczył Charles Michel.

Z kolei 13 marca KE ogłosiła, że zamierza przeznaczyć dodatkowe środki  na łagodzenie skutków wirusa na gospodarkę.

– Podejmujemy inicjatywę inwestycyjną w wysokości 37 miliardów euro w odpowiedzi na koronawirusa, aby udzielić wsparcia sektorowi opieki zdrowotnej, rynkowi pracy i wspierać małe i średnie przedsiębiorstwa ze wszystkich zainteresowanych sektorów, aby zapewnić im płynność finansową – wskazała Ursula von der Leyen.

To dopiero zapowiedzi. Natomiast konkretne działania w walce z pandemią były potrzebne od dawna. Unia okazała się instytucją niesprawną – mówił prof. Arkadiusz Jabłoński, politolog.

– To tylko potwierdza fakt, że siła polityki tkwi w państwach narodowych. Decyzje rządzenia, prawdziwego rządzenia a nie administrowania. Mogą być podejmowane skutecznie tylko na poziomie państwowym – wskazał prof. Arkadiusz Jabłoński.

I to w państwach narodowych zagrożone poważnym niebezpieczeństwem społeczeństwa szukają pomocy.

TV Trwam News

drukuj