fot. TT/Nowe_Media

[TYLKO U NAS] S. Fudakowski o zrywie „Solidarności”: Jan Paweł II dał ludziom nadzieję i oparcie oraz mocno zarysowaną naukę o wolności i godności człowieka. To stało się fundamentem zrywu w 1980 roku

Ta 40. rocznica wydarzeń z 1980 roku, to czas na bilans tego, co za nami i wychylenie się z uwagą, co czeka nas w przyszłości. „Solidarność”, której doświadczyliśmy była wynikiem narastającego bólu ludzi. W końcu pojawił się Jan Paweł II, który dał ludziom nadzieję i oparcie. Jednocześnie dał nam mocno zarysowaną naukę o wolności i godności człowieka. To były warunki, które stały się fundamentem zrywu z 1980 roku – powiedział działacz opozycji antykomunistycznej, związkowiec i działacz społeczny „Solidarności”  Stanisław Fudakowski, w piątkowej audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.

Sierpień 1980 roku zapisał się w historii Polski jako jeden z ważniejszych miesięcy. W tym czasie opozycjoniści antykomunistyczni i działacze „Solidarności” walczyli o wolność naszego kraju, którym rządzili komuniści.    

– Ta prawdziwa „Solidarność”, bycie razem w krystalicznej postaci trwało 2 tygodnie. Później zaczęło się budowanie struktur po podpisaniu umowy z komunistami. Zaczął się też wyścig do stanowisk, pieniędzy i różnorodnych apanaży, które komuniści zastawiali jak pułapki na ludzi „Solidarności”. Oni doskonale wiedzieli, że jest to decydująca siła. Naród tęsknił za wspólnotą i narodowością. Komuniści robili wszystko, aby nam to utrudniać. Do uderzenia doszło 13 grudnia – wspominał opozycjonista.

13 grudnia 1981 roku wprowadzono stan wojenny, który był niezgodny z Konstytucją PRL. W trakcie jego trwania internowano ponad 10 tys. działaczy „Solidarności”, a zginęło blisko 40 osób.

– Wprowadzenie stanu wojennego w grudniu 1981 roku było aktem tchórzostwa ze strony komunistów. Trzeba to powiedzieć bardzo wyraźnie, że pomogli im w tym kolaboranci w „Solidarności”, którzy dali się złapać w jedną z pułapek komunistów –  ocenił działacz „Solidarności”.

Wydarzenia z grudnia 1981 roku uświadomiły przywódcom „Solidarności”, że zostali zdradzeni.

– Przywódcy „Solidarności”, których było dużo na różnych szczeblach, po wydarzeniach z grudnia 1981 roku uświadomili sobie, że doszło do zdrady. Ta zdrada spowodowała to, że zostały otwarte drzwi do określonych środowisk ideologicznych i politycznych, które próbowały ugrać rozmaite interesy. Proszę sobie przypomnieć rządy SLD, a później liberałów. W ostatniej chwili udało się wszystko uratować – mówił gość „Aktualności dnia”.

Stanisław Fudakowski wskazał, że prawdziwa „Solidarność” opiera się na dobrze zbudowanej wolności i godności człowieka.

– W tej chwili mamy szansę na zrealizowanie programu „Solidarności” z pierwszego zjazdu z 1981 roku, który czerpał motywację przede wszystkim ze społecznej nauki Kościoła i w centrum ustawił dobro ludzi. Po tych latach doświadczeń musimy zdawać sobie sprawę, że odzyskaną z wielkim trudem wolność musimy gruntować na mocnym fundamencie suwerenności wewnętrznej. Tylko wzajemny szacunek do siebie pozwoli zbudować siłę społeczną i odbudować wspólnotę społeczną – zwrócił uwagę działacz opozycji antykomunistycznej.

„Solidarność” została ukształtowana w bardzo trudnym czasie dla Polski i Polaków, ale właśnie te wydarzenia nadały jej charakter.

– „Solidarności” nie możemy używać tylko hasłowo, bez odniesienia do narodu. „Solidarność” była „Solidarnością” polską, zrodziła się wśród Polaków w określonych warunkach politycznych i moralnych. Ona powinna służyć Polakom i narodowi polskiemu. Podnosić Polskę z zagubienia, które wkrada się do naszego kraju. Nam w Polsce nie są potrzebne ideologie. Potrzebni nam są sprawni i mądrzy gospodarze. Jednocześnie potrzebujemy świadomych i odpowiedzialnych polskich rodzin. Tylko takie warunki społeczne dają oparcie młodemu pokoleniu w kształtowaniu jego światopoglądu –  akcentował gość Radia Maryja.

Całą rozmowę ze Stanisławem Fudakowskim w „Aktualnościach dnia” można znaleźć [tutaj].

radiomaryja.pl

drukuj