fot. PAP/Leszek Szymański

[TYLKO U NAS] Prof. P. Czarnek: Dzisiaj Sąd Najwyższy nie życzy sobie jakiegokolwiek zwierzchnictwa narodu polskiego nad władzą sądowniczą

Zdaniem pierwszej prezes Sądu Najwyższego nie ma już demokracji, suwerenności narodu, a naród nie jest już zwierzchnikiem nad wszystkimi trzema władzami w Polsce, tylko tak naprawdę prawo w Polsce ustala Sąd Najwyższy. To jest zasadniczy problem, że dzisiaj Sąd Najwyższy w osobie pani prezes nie życzy sobie jakiegokolwiek zwierzchnictwa narodu polskiego nad władzą sądowniczą – wskazał prof. Przemysław Czarnek, poseł PiS, we wtorkowym programie „Polski Punkt Widzenia” w TV Trwam.

Prof. Przemysław Czarnek uczestniczył w rozprawie przed Trybunałem Konotacyjnym w sprawie tak zwanego sporu kompetencyjnego. Problem dotyczy próby przejęcia całkowitej władzy sądowniczej przez Sąd Najwyższy na czele z prezes Małgorzatą Gersdorf, która nie raczyła zjawić się na rozprawie, ale napisała list, w którym podważyła wszystkie działania Trybunału Konstytucyjnego.

– Gdyby to był list skierowany do prezes Trybunału Konstytucyjnego, to można machnąć ręką i powiedzieć „no trudno”, natomiast to nie był list skierowany do pani prezes Trybunału Konstytucyjnego, tylko pismo procesowe uczestnika postępowania Sądu Najwyższego. Sąd Najwyższy jest uczestnikiem postępowania w sporze kompetencyjnym przed Trybunałem Konstytucyjnym. W tym piśmie procesowym pani prezes Gersdorf stwierdziła, że Trybunał Konstytucyjny: „(…) utracił możliwość rzetelnego wykonywania funkcji powierzonych mu przez ustrojodawcę” – przypomniał polityk.

Pierwsza prezes Sądu Najwyższego, jak i cały Sąd Najwyższy, nie ma najmniejszej kompetencji do tego, aby dokonywać tego rodzaju stwierdzeń w pismach procesowych – podkreślił gość TV Trwam.

– Spór kompetencyjny zgodnie z Konstytucją RP i zgodnie z ustawą o organizacji i trybie postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym rozstrzyga w Polsce wyłącznie Trybunał Konstytucyjny. Ten spór zawisł przed Trybunałem Konstytucyjnym. Trybunał wszczął postępowanie 22 stycznia 2020 roku i stronami tego sporu są marszałek Sejmu, jak również Sąd Najwyższy, a uczestnikami są prezydent i Sejm. Sejm jest oczywiście stroną, a marszałek jest wnioskodawcą. Tutaj pierwsza prezes Sądu Najwyższego, jeśli chciałaby rzeczywiście przestrzegać konstytucji, a nie przestrzega, to powinna stanąć przed Trybunałem i wyjaśnić swoje stanowisko w tej sprawie, a tymczasem pisząc tego rodzaju pismo procesowe z 28 lutego, w którym tak naprawdę mamy argumenty o charakterze publicystycznym, to to nie licuje z godnością i powagą Sądu Najwyższego – mówił poseł PiS.

Jeżeli się mówi o tym, że problemem jest to, że poseł Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński spotkał się marszałkiem Sejmu w przeddzień czy przed momentem złożenia wniosku przez marszałka Sejmu o rozstrzygnięcie, to jaki to jest zarzut – zaznaczył prof. Przemysław Czarnek.

– Co jest złego w tym, że poseł na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej kontaktuje się z marszałkiem Sejmu? Jakie to są w ogóle argumenty? To nie są żadne argumenty prawne. Według mnie, najważniejszym problemem jest to, co prezes Sądu Najwyższego napisała w końcowym fragmencie tego pisma. Brzmi ten fragment następująco: „Kładzie się nacisk na potrzebę uwzględniania metod wykładni językowych, systemowych, funkcjonalnych oraz dyrektyw ujmowanych nie jako konkurujące lecz jako współuczestniczące w jednym złożonym procesie interpretacyjnym. Przy takim rozróżnieniu pojęć >>norma prawna<< i >>przepis<< należałoby uznać, że Sejm RP nie ma kompetencji do ustanawiania stanu normatywnego”. Z tego wynika, że zdaniem Pierwszej prezes Sądu Najwyższego nie ma już demokracji, suwerenności narodu, a naród nie jest już zwierzchnikiem nad wszystkimi trzema władzami w Polsce, tylko tak naprawdę prawo w Polsce ustala Sąd Najwyższy. To jest zasadniczy problem, że dzisiaj Sąd Najwyższy w osobie pani prezes nie życzy sobie jakiegokolwiek zwierzchnictwa narodu polskiego nad władzą sądowniczą – podsumował były wojewoda lubelski.

radiomaryja.pl

drukuj