fot. Tomasz Strąg

[TYLKO U NAS] Prof. M. Ryba: Wolność słowa jest specyficznie rozumiana przez rewolucyjne środowiska w Europie. Chrześcijaństwo ma być zepchnięte na margines

Rewolucyjne środowiska chcą przemodelować życie społeczne w Polsce oraz w wielu innych krajach. To ma być rewolucja nowego typu, nowe wyzwolenie człowieka, a chrześcijaństwo ma być zepchnięte na margines. Ta rewolucja to ma być nowe społeczeństwo. Społeczeństwo, którego nie łączą już tradycyjne, narodowe więzi, ale coś w rodzaju mieszaniny multikulti – zaznaczył prof. Mieczysław Ryba, politolog i historyk, w felietonie „Myśląc Ojczyzna” na antenie TV Trwam.

Komisja Europejska poinformowała, że samorządy, które sprzeciwiają się ideologii LGBT poprzez podjęte uchwały mogą być pozbawione dofinansowań z Unii Europejskiej.

– Oczywiście wszystko pod sztandarem wolności słowa, tego, że jest to ograniczanie czyichś praw obywatelskich, ale zapomniano dodać, że to właśnie takie stanowisko komisarzy jest gwałceniem wolności słowa. Skoro Rafałowi Trzaskowskiemu wolno było propagować ideologię LGBT, podpisać deklarację LGBT na początku sprawowania władzy w Warszawie, to tym bardziej innym samorządom wolno było bronić się przeciwko temu. Ale – jak widać – ta wolność słowa jest specyficznie rozumiana przez rewolucyjne środowiska w Europie – powiedział prof. Mieczysław Ryba.

Politolog zwrócił uwagę, iż rewolucyjne środowiska chcą przemodelować życie społeczne w Polsce oraz w wielu innych krajach.

– Nie chodzi im o to, aby jakkolwiek promować klasyczne zasady moralne, chrześcijańskie, ale właśnie nowy model życia społecznego. Szczególnie, jeśli bierzemy pod uwagę aspekt życia rodzinnego, religijnego oraz narodowego. To ma być rewolucja nowego typu, nowe wyzwolenie człowieka, a chrześcijaństwo ma być zepchnięte na margines. Ta rewolucja to ma być nowe społeczeństwo. Społeczeństwo, którego nie łączą już tradycyjne, narodowe więzi, ale coś w rodzaju mieszaniny multikulti – zaznaczył felietonista.    

Prof. Mieczysław Ryba wyjaśnił, do czego prowadzą takie działania rewolucyjnych środowisk.

– Gdy przerzucimy swój wzrok z Europy za Ocean, widzimy, że w dobie kryzysu koronawirusa w Ameryce wybuchło coś w rodzaju rewolty. Na ulicę wyszły nie tylko rzesze protestujących murzynów, ludności czarnej, która nie zgadza się na formy dyskryminacji rasowej, ale dołączyły także radykalne ruchy lewicowe. Prezydent Trump nazwał je nawet, szczególnie Antifę, mianem organizacji terrorystycznej. Plądrowane są sklepy, rozbijane samochody, (…) mamy do czynienia z zamykaniem całych dzielnic miast, z przemocą na ulicach – wskazywał politolog.

W związku z powyższym profesor postawił pytanie: „Czy te inspiracje lewicowe, które tak mocno zagościły też na gruncie amerykańskim, w dobie kryzysu prowadzą do ładu, pokoju, spokojnej pracy, mozolnego wysiłku, ażeby wyjść z zawirowań, które się pojawiły czy raczej powodują chaos?”.

– To nawet w tej Ameryce, mającej długie doświadczenia jak gdyby sklejania różnych imigrantów, którzy tam się pojawiali – w momencie kryzysowym pojawia się gigantyczny problem. To co mówić o Europie, a przecież do tej Europy właśnie ci rewolucjoniści, właśnie Komisja Europejska miała pragnienie wpuszczać całe rzesze imigrantów, szczególnie islamskich, twierdząc, że to nowe multikulturalne społeczeństwo będzie społeczeństwem idealnym –  akcentował wykładowca akademicki.  

Spójrzmy, dlaczego w Polsce jest względnie pokojowo i potrafimy utrzymać ład oraz solidarność podczas kryzysu – kontynuował historyk.

– Już św. Tomasz z Akwinu mówił, że państwo narodowe ma o wiele większą siłę tworzenia takiego ładu, gdyż wiąże je wspólna kultura. Wspólna kultura stanowi podstawę do więzów przyjaźni, a to jest znowu podstawa do tego, co zwiemy wspólnotą narodową – podkreślił prof. Mieczysław Ryba.

radiomaryja.pl

drukuj