fot. tv trwam

[TYLKO U NAS] Prof. M. Ryba o terminie wyborów prezydenckich: Opozycja nie ma pomysłu wyjścia ze stanu klinczu. Ma tylko nadzieję na chaos i na kanwie tego chaosu – na powrót do władzy

Platforma modli się, aby te wybory zostały przesunięte i modli się o taką okazję, żeby wystawić innego kandydata. To cała gra. A że chaos, który nastanie zaszkodzi Polsce, bo słaba, nieustabilizowana władza nie będzie mogła robić szybkich ruchów gospodarczych, wydaje mi się, że dla nich to jest drugorzędne – mówił prof. Mieczysław Ryba, wykładowca WSKSiM i KUL, podczas „Polskiego punktu widzenia” w TV Trwam.

Prof. Mieczysław Ryba skomentował spór dotyczący terminu wyborów prezydenckich, jaki istnieje między rządem a opozycją. Opozycja domaga się ich przesunięcia, ale nie podaje konkretnego terminu.

– Pamiętajmy, że na bazie konstytucji, pod którą jesteśmy – a która jest mocno niedoskonała, nie tylko w krytycznych punktach, ale i w wielu innych – nie ma prostej możliwości przesunięcia wyborów. Owszem, mogą zostać przesunięte, ale w stanie zupełnie nadzwyczajnym poprzez wprowadzenie jednego z konstytucyjnych stanów, przy mocnym ograniczeniu praw wyborczych, obywatelskich, również gospodarczych czy wolności słowa. Taki stan można wprowadzić, ale tylko pod pewnymi warunkami, jeśli zaistnieją. Opozycja z kolei domaga się, żeby ten stan wprowadzić ze względu na wybory. Tu jest problem. Jest koronawirus, rośnie liczba zakażeń, być może nastąpi taki moment, że trzeba będzie taki stan wprowadzić, ale nie z tego powodu, że są wybory, tylko z powodu, gdy epidemia – nie daj Boże – rozleje się na skalę przekraczającą racjonalne granice – powiedział politolog.

Rozmówca TV Trwam wskazał, że problem jest o wiele większy, gdyż samo przesunięcie wyborów poprzez stan wyjątkowy rodzi cały szereg perturbacji.

– Na przykład interpretacyjnych: czy kadencja prezydenta zakończy się 8 sierpnia czy też można ją przedłużyć; kto będzie sprawował władzę głowy państwa przez ten czas do następnych wyborów (może to być Marszałek Sejmu a może być urzędujący prezydent); jest problem, czy wybory będą kontynuacją tych czy zgłasza się nowych kandydatów. Opozycja nie zgłasza żadnego pomysłu, ani konstytucyjnego, ani żadnego innego, który by rozstrzygał te wątpliwości i łagodził chaos – zaznaczył.

Propozycję zmiany w konstytucji przedstawił natomiast wicepremier Jarosław Gowin. Szef Porozumienia chce, aby wybory prezydenckie zostały odłożone o 2 lata. Tym samym Andrzej Duda, po 7-letniej kadencji, nie mógłby ubiegać się o reelekcję. [czytaj więcej] 

– Ta propozycja padła przy mocnym wewnętrznym sporze, jaki zaistniał w Zjednoczonej Prawicy, ale ostatecznie zostało to poparte przez Prawo i Sprawiedliwość. Teraz opozycja jest pod ścianą.  Zjednoczona Prawica proponowała dwie rzeczy: albo głosowanie korespondencyjne dla wszystkich albo (Porozumienie Gowina proponuje) przedłużenie kadencji prezydenta i wtedy już nowe rozdanie bez Andrzeja Dudy, bo nie mógłby kandydować, kiedy już z epidemią się uporamy. Opozycja i w tym i w tym wypadku mówi: „Nie”. Czyli w istocie co mówi nic nie proponując? – wybierzmy chaos. Pamiętajmy, że nie ma prostych kwestii interpretacyjnych, jeśli przesuniemy poprzez stan wyjątkowy wyjście ze stanu klinczu. Jeśli stan wyjątkowy zostanie wprowadzony bez twardych przesłanek związanych z epidemią, to zaręczam Państwu, że opozycja poleci do TSUE, do Komisji Europejskiej i powie: „Wybory są nieważne! Przecież wprowadzono stan wyjątkowy i to jest skandal, bo Kaczyński niszczy demokrację” – podkreślił prof. Mieczysław Ryba.

Politolog zwrócił uwagę na sprzeczność narracji opozycji. „Tyle mówi o demokracji, a teraz domaga się – poprzez wprowadzenie stanu wyjątkowego – wprowadzenia jeszcze większych uprawnień dla rządu” – dodał.

– Kiedy Viktor Orban większością 2/3 głosów przeforsował stan wyjątkowy na Węgrzech, to Donald Tusk go skrytykował i chce go wyrzucić z Europejskiej Partii Ludowej, bo „łamie prawa człowieka”. Koledzy Tuska z kolei wzywają rząd Polski do wprowadzenia stanu wyjątkowego. I co? Zaraz polecą do Tuska czy Angeli Merkel z tą samą skargą? Wygląda na to, że opozycja nie ma pomysłu wyjścia z tego stanu, tylko ma nadzieję na chaos i na kanwie chaosu ma nadzieję na powrót do władzy – akcentował gość „Polskiego punktu widzenia”.

Dlaczego opozycja tak bardzo pragnie chaosu w Polsce?

– Jeśli nastanie chaos interpretacyjny, prawny, konstytucyjny, to będą mówić, że PiS łamie wszelką demokrację – to jedna rzecz. Druga, liczą na to, zwłaszcza Koalicja Obywatelska, że wycofają swoją kandydatkę. Widzimy, że Kidawa-Błońska leci na łeb, na szyję w sondażach, Kosiniak-Kamysz ją goni i to bardzo szybko. Nie radzi sobie, męczy się z tym kandydowaniem. Ogłosiła zupełnie kuriozalną rzecz, czyli wezwała do bojkotu wyborów. Kogo wezwała? Wezwała swoich wyborców, żeby nie szli na wybory, a nie wycofała swojej kandydatury. To jest taki absurd i w sensie wizerunkowym i politycznym, że Platforma modli się, aby te wybory zostały przesunięte, i modli się o taką okazję, żeby wystawić innego kandydata. To cała gra. A że chaos, który nastanie zaszkodzi Polsce, bo słaba, nieustabilizowana władza nie będzie mogła robić szybkich ruchów gospodarczych, a przecież o to chodzi, wydaje mi się, że dla nich to jest drugorzędne – ocenił prof. Mieczysław Ryba.

radiomaryja.pl

drukuj