[TYLKO U NAS] P. Andrzejewski: Nie mówmy „Sąd Najwyższy”, ale „grupa sędziów zbuntowanych przeciwko polskiemu prawu”. Ich działanie jest świadome  

To grupa zacietrzewionych, cierpiących na nerwicę prześladowczą, robiących ludziom błędne mniemanie o tym, co mówi prawo, jakie są ich uprawnienia. To dywersyjna grupa wobec funkcjonowania prawa i państwa polskiego – zaznaczył Piotr Andrzejewski, członek Trybunału Stanu, podczas piątkowego „Polskiego punktu widzenia” w TV Trwam, odnosząc się do ostatnich działań osób zasiadających w Sądzie Najwyższym. 

Sąd Najwyższy postanowił w czwartek zwrócić się do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z pięcioma prejudycjalnymi pytaniami dot. zasady niezależności sądów i niezawisłości sądów jako zasad prawa unijnego oraz unijnego zakazu dyskryminacji ze względu na wiek. SN postanowił też zawiesić stosowanie przepisów trzech artykułów ustawy o Sądzie Najwyższym dotyczących przechodzenia w stan spoczynku sędziów SN, którzy ukończyli 65. rok życia [czytaj więcej].

– Jest to pewna socjotechnika, która bazuje najpierw na wprowadzeniu niepewności, chaosu i kompletnego mętliku w ludzkiej świadomości: co należy do Polski, co należy do Unii, co mówią traktaty, co wolno sędziemu, Sądowi Najwyższemu. Przy tym nie mówmy „Sąd Najwyższy”, ale „grupa sędziów zbuntowanych przeciwko polskiemu prawu” (…). To grupa zacietrzewionych, cierpiących na nerwicę prześladowczą, robiących ludziom błędne mniemanie o tym, co mówi prawo, jakie są ich uprawnienia. To dywersyjna grupa wobec funkcjonowania prawa i państwa polskiego (…). Ich działanie jest świadome (…). Mają wątpliwości, w jakim zakresie mogą być w Polsce tak dalece „dyskryminowani”, że są przeniesieni w stan spoczynku. Stan spoczynku – jest taka praktyka i potwierdził to Trybunał Konstytucyjny jeszcze za Marka Safiana, jako prezesa; można przenosić na zasadzie ustawowej, jak to robi władza ustawodawcza i przy reorganizacji struktur sądu, i przy określaniu granicy wieku emerytalnego, i wtedy, gdy są indywidualne cechy – wyjaśnił Piotr Andrzejewski.

Członek Trybunału Stanu podkreślił, że sędzia przeniesiony w stan spoczynku nie może sprawować wymiaru sprawiedliwości.

– Natomiast oni mówią: „Nie. To, że konstytucja oddaje to władzy ustawodawczej, a władza ustawodawcza dawniej nie była dyskryminacyjna, ale dzisiaj, to, co robi obóz dobrej zmiany – to jest nasza dyskryminacja. W związku z tym dopominamy się – blokując funkcjonowanie wyboru nowych sędziów, blokując obsadzanie Sądu Najwyższego – żebyśmy to my wychodzili na salę sądową i byśmy to my – będą w stanie spoczynku – wymierzali sprawiedliwość”. Jest to skrajny, indywidualny egoizm tych ludzi, nieuzasadniony czemu i komu ma służyć sędzia – wskazał gość TV Trwam.

Piotr Andrzejewski zwrócił uwagę, iż ci sędziowie zapomnieli, że podstawową rolą sędziego jest rola służebna wobec podsądnych, a nie obrona swojej pozycji.

– Chodzi o to, aby unieruchomić funkcjonowanie Sądu Najwyższego, zatrzymać reformę. Narastają ogromne zaległości w rozpoznawaniu spraw w SN. Póki nie uzupełni się składu Sądu Najwyższego, póki nie uzupełni się wszystkich organów nowym naborem sędziów po tych, którzy przechodzą w stan spoczynku – z mocy ustawy, nie z mocy decyzji władzy wykonawczej – to będzie pogłębiać się luka w terminowości rozpoznawania spraw (…). Wydaje mi się, że ocieramy się tu o coś, co jest głęboka patologią nie tylko w stanowisku sędziego, ale w ogóle w psychice tego sędziego. Czasem niektórzy z nich zachowują się, jak ci ludzie, którym kiedyś udzielałem porad w różnych okresach. Przychodzili do mnie ludzie cierpiący na manię prześladowczą, albo na nerwicę sytuacyjną. Jest to jakaś głęboka aberracja, która pokazuje, że mają jakieś psychiczne zaprogramowanie, żeby wszystkimi środkami zapierać się przeciwko temu, co dzisiejsza władza ustawodawcza – wyłoniona z ramienia wyborców – stanowi w postaci legalnego prawa – oznajmił członek Trybunału Stanu.

RIRM

drukuj