fot. PAP/Jakub Kamiński

Spór wokół Sądu Najwyższego

Pierwsza Prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Gersdorf według prawa powinna przejść w stan spoczynku. Jednak jak zapowiedział rzecznik SN, Prezes Gersdorf odejść nie zamierza.

Zapadła decyzja wobec pierwszej prezes SN Małgorzaty Gersdorf.

– Przechodzi ona w stan spoczynku z mocy prawa – oświadczył wiceszef Kancelarii Prezydenta Paweł Mucha tuż po spotkaniu prezydenta Andrzeja Dudy z Małgorzatą Gersdorf..

To efekt nowelizacji ustawy, która skraca kadencję do uzyskania wieku emerytalnego. Wraz z nią w stan spoczynku przejdzie kilkunastu innych sędziów. Totalna opozycja zapowiada protesty.

– Konstytucja mówi wprost o sześcioletniej kadencji pierwszego prezesa SN. Konstytucji nie można zmieniać zwykłą ustawą – powiedział poseł Platformy Obywatelskiej Borys Budka.

Jednak nikt nie podważył jej konstytucyjności. Powinien to zrobić Trybunał Konstytucyjny a nie SN – podkreślał konstytucjonalista prof. Jakub Stelina z Uniwersytetu Gdańskiego.

– Tylko TK jest tutaj do tego uprawniony i w naszym systemie prawnym obowiązuje domniemanie konstytucyjności, czyli dopóki TK, nie orzeknie, że coś jest niezgodne z konstytucją, to przyjmujemy, że jest zgodne z konstytucją – zaznaczył prof. Jakub Stelina.

Ustawa nie zakłada bezwzględnej utraty stanowiska – wskazał poseł Prawa i Sprawiedliwości Stanisław Piotrowicz.

– Kilkunastu sędziów wystąpiło stosownie do zapisów ustawowych do pana prezydenta z wnioskiem o przedłużenie możliwości pełnienia obowiązków sędziowskich – mówił Stanisław Piotrowicz

Taką samą możliwość miała również pierwsza prezes.

– Gdyby pani prezes Gersdorf złożyła ten wniosek do prezydenta, tak jak 16 innych sędziów SN, ja oczywiście nie wiem, jaka byłaby decyzja prezydenta, ale być może decyzja byłaby pozytywna i wtedy cała ta dyskusja nie miałaby miejsca – powiedział poseł PiS Bartłomiej Wróblewski.

A tak od kilku dni totalna opozycja oraz sprzyjający jej sędziowie mówią o zamachu na demokrację. Należy jednak odróżnić kadencję organu od kadencji konkretnej osoby – podkreślił członek Trybunału Stanu Piotr Andrzejewski.

– Musi mieć zdolność prawną, faktyczną, zdrowotną, do tego, żeby pełnić dalej funkcję w organie, którego kadencja nie powinna ulegać zmianie. Natomiast osoba musi z chwilą utraty tych zdolności pogodzić się z powszechnie obowiązującym prawem – mówił Piotr Andrzejewski.

Małgorzata Gersdorf całą sytuację skomentowała tak:

„Moja kadencja Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego została brutalnie przerwana. Dla mnie to dzień smutny. Kończy się pewna epoka sądownictwa i Sądu Najwyższego” – akcentowała.

W Sejmie prezes podczas sprawozdania z działalności SN za ubiegły rok krytykowała zmiany, które mają usprawnić wymiar sprawiedliwości. Małgorzata Gersdorf przekonywała, że prace nad ustawami o SN paraliżowały prace sądu.

– Efektem było spowolnienie w działalności orzeczniczej SN – wskazywała Małgorzata Gersdorf.

Płynne zarządzanie Sądem Najwyższym według sędzi Małgorzaty Gersdorf okazało się niemożliwe. Teraz na stanowisko Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego prezydent Andrzej Duda wyznaczył tymczasowo Józefa Iwulskiego.

– Sędzia o wielkim stażu zawodowym, najstarszy służbą na stanowisku sędziego z sędziów SN. Osoba, do której pan prezydent ma zaufanie i do której zaufanie ma środowisko sędziowskie – mówił Paweł Mucha.

Jednak jak poinformował rzecznik SN, Małgorzata Gersdorf nie przejdzie w tej chwili w stan spoczynku. Na razie jedynie chwilowo przekazała swoje obowiązki sędziemu Józefowi Iwulskiemu.

– Nie zmieniła swoich planów. Potwierdziła to, że jutro o 8.30 ma przyjść do sądu. Żadnych zmian nie słyszałem – oznajmił rzecznik SN Michał Laskowski.

Czy będzie to działanie zgodne z obowiązującym prawem?

– Jeśli ustawa, która ma podstawy w konstytucji, jest objęta zasadą domniemania konstytucyjności – określa wiek sędziego przejścia w stan spoczynku i ten wiek uzyskała pani prof. Gersdorf – powinna przejść w stan spoczynku, a tym samym przestać pełnić funkcje Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego – powiedział konstytucjonalista prof. Marek Dobrowolski.

Wszystko wskazuje na to, że to dopiero początek ostrego sporu politycznego wokół SN. W spór wokół Sądu Najwyższego włącza się także Komisja Europejska, która uruchomiła wobec Polski procedurę o naruszenie unijnego prawa.

Komisja Europejska wszczęła procedurę wobec Polski w sprawie Sądu Najwyższego. Ta decyzja nie jest dużym zaskoczeniem. Mimo zapewnień ze strony samego Fransa Timmermansa o chęci dialogu z Polską, wiceszef Komisji wybrał jednak inna drogę. Dlaczego? Powodów jest co najmniej kilka.

Jednym z nich jest z pewnością polityczno-ideologiczny charakter sporu – wskazał ekspert ds. międzynarodowych dr Bogusław Rogalski.

– Chodzi przede wszystkim o to, aby Polska jak najdłużej była „grillowana” przez KE w jednym celu: po prostu polski rząd nie wpisuje się w lewicowy charakter UE i stąd te wszystkie ataki, również ostatnie posunięcia KE przeciw Polsce – powiedział dr Bogusław Rogalski.

Te ataki stymuluje totalna opozycja w Polsce – zwróciła uwagę europoseł Beata Gosiewska.

– Taką niechlubną rolę odegrała polska opozycja, która tak naprawdę żąda tego nękania ciągłego – przez wiele miesięcy – Polski, ośmieszania i osłabiania tak naprawdę pozycji Polski, psucia dobrego wizerunku Polski jako kraju sprawiedliwego i praworządnego – wskazała Beata Gosiewska.

W sprawie ustawy o Sądzie Najwyższym ewidentnie mamy do czynienia z

nadinterpretacją przepisów przez unijnych urzędników.

– To jest nadinterpretacja przepisów przez KE, ale przede wszystkim również naruszenie traktatów, ponieważ są państwa członkowskie UE, które w ogóle nie mają Sadu Najwyższego. A zatem nie ma tutaj zasady równości pomiędzy państwami europejskimi jeśli chodzi o kwestie traktowania wszystkich członków UE w sposób jednakowy – mówił dr Bogusław Rogalski.

Działania KE to nieuprawniona ingerencja w wewnętrzne sprawy Polski akcentował europoseł z Litwy Waldemar Tomaszewski.

– Prawo polskie stanowi Sejm i to jest takie jakby dążenie do federacji europejskiej, z czym się stanowczo nie zgadzam, bo Europa powinna być Europą ojczyzn. Każde państwo ma swoja suwerenność, gdzie nie ma jednego pieniądza, jednego rządu czy jakiegoś innego prawa. (…) Na pewno każde państwo powinno decydować o swoim prawie – zaznaczył  Waldemar Tomaszewski.

Unijni urzędnicy powinni zająć się realnymi problemami wspólnoty, takimi jak chociażby kryzys migracyjny czy wypracowanie kompromisu ws. budżetu – bo od tego zależy przyszłość Unii. A o tej przyszłości tu na forum Parlamentu Europejskiego w Strassburgu, będzie jutro mówił premier Mateusz Morawiecki.

 

TV Trwam News/RIRM

drukuj