fot. PAP/Leszek Szymański

[TYLKO U NAS] Mec. J. Kwaśniewski o kontrowersjach wokół spisu powszechnego: Konstytucja w żadnej mierze nie ogranicza możliwości przyjęcia przez ustawodawcę tego typu aktu normatywnego

Konstytucja w żadnej mierze nie ogranicza możliwości przyjęcia przez ustawodawcę tego typu aktu normatywnego. Na poziomie konstytucyjnym ograniczenia w gromadzeniu danych obywatela przez państwo dotyczą danych szczególnie wrażliwych, czyli informacji o karalności, przebytych chorobach. Jednak i te dane są przecież, choć w zawężonym zakresie, przetwarzane przez ustawowo do tego powołane rejestry. Jest tylko jeden zakaz bezwzględny, który przewiduje konstytucja – nie wolno zobowiązywać obywateli do ujawniania ich przekonań religijnych i wyznania. Stąd pytania o wyznanie w spisie powszechnym są dobrowolne – powiedział mec. Jerzy Kwaśniewski, prezes Instytutu Ordo Iuris, w rozmowie z portalem Radia Maryja.

Mec. Jerzy Kwaśniewski odniósł się do pojawiających się kontrowersji wokół pytań zawartych w spisie powszechnym.

– Ustawa o narodowym spisie powszechnym ludności i mieszkań z 2019 roku przewiduje bardzo precyzyjnie dane, które podlegają spisowi. Ponadto wiele danych zostanie przekazanych do GUS z już istniejących zbiorów, które są w dyspozycji poszczególnych resortów i organów państwa, w tym dane z rejestru PESEL, rejestru działalności gospodarczej, dane o osobach pobierających świadczenia socjalne, wykazy właścicieli nieruchomości, a nawet rejestr rodzin wielodzietnych, wykaz studentów i uczniów. Ustawa jednocześnie nakłada na nas wszystkich obowiązek udzielenia dokładnych, wyczerpujących i zgodnych z prawdą odpowiedzi w spisie powszechnym. Konstytucja w żadnej mierze nie ogranicza możliwości przyjęcia przez ustawodawcę tego typu aktu normatywnego. Na poziomie konstytucyjnym ograniczenia w gromadzeniu danych obywatela przez państwo dotyczą danych szczególnie wrażliwych, czyli informacji o karalności, przebytych chorobach. Jednak i te dane są przecież, choć w zawężonym zakresie, przetwarzane przez ustawowo do tego powołane rejestry. Jest tylko jeden zakaz bezwzględny, który przewiduje konstytucja – nie wolno zobowiązywać obywateli do ujawniania ich przekonań religijnych i wyznania. Stąd pytania o wyznanie w spisie powszechnym są dobrowolne – powiedział prezes Ordo Iuris.

Duża część społeczeństwa wskazuje, że pytania zawarte w spisie powszechnym są naruszeniem prywatności.

– Każdy spis powszechny jest przekroczeniem granic prywatności i jest wyrazem interesu państwa w posiadaniu bardzo precyzyjnych, usystematyzowanych informacji na temat populacji zamieszkującej jego terytorium. Znamy doskonale historyczny spis powszechny odnotowany w związku z narodzinami Jezusa Chrystusa, ale przez tysiące lat spisy powszechne były prowadzone i z całą pewnością nie naruszają one ogólnie przyjętych norm cywilizowanych krajów. Nie można też spisowi postawić zarzutów związanych z przetwarzaniem danych osobowych, czyli sławnym RODO. Jeżeli państwo przyjmuje ustawę, zgodną z konstytucją, która przewiduje gromadzenie bardzo konkretnie określonych danych osobowych, to wówczas ich gromadzenie jest zgodne z RODO. Z tej perspektywy nie można spisu powszechnego poddać krytyce prawniczej – wyjaśnił rozmówca Radia Maryja.

– Rozumiem obawy związane ze spisem powszechnym. W języku konstytucyjnym należałoby je zakwalifikować jako obawy co do konieczności i proporcjonalności zakresu spisu powszechnego. Konstytucja przewiduje, że wszelkie ograniczenia naszych praw, w tym prawa do prywatności, muszą być przyjęte w ustawie, co zostało dokonane, a następnie muszą być konieczne z uwagi na potrzeby bezpieczeństwa państwa, porządku publicznego lub ochrony naszych praw. Dodatkowo, mogą ograniczać nasze prawa tylko w zakresie proporcjonalnym do realizacji tych potrzeb. Niewątpliwie spis powszechny realizuje potrzebę państwa, jaką jest zgromadzenie informacji statystycznych na temat całej populacji – dodał.

Z uwagi na trwającą pandemię SARS-CoV-2 spis powszechny odbywa się głównie metodą internetową. Budzi to wątpliwości co do bezpieczeństwa naszych danych wrażliwych.

– Pamiętajmy, że jeżeli doszłoby do jakiegokolwiek wycieku danych, to odpowiedzialność za ten fakt wiązałaby się także z odpowiedzialnością odszkodowawczą, finansową, którą ponosić będzie administracja rządowa. W wypadku zaistnienia takiego wycieku może dochodzić ochrony naszych praw, w tym dóbr osobistych. Nie jest to przesłanka do tego, żeby odmówić udziału w spisie powszechnym – wskazał mec. Jerzy Kwaśniewski.

– Mówiąc o spisie powszechnym, musimy odnieść się do praktyk, które funkcjonują w społeczeństwach demokratycznych na całym świecie. Spisy powszechne odbywają się wszędzie. Dzisiaj korzystają z formy cyfrowej, ale kilkanaście lat temu spis powszechny odbywał się poprzez ankieterów i dotyczył bardzo szczegółowych obszarów naszego życia osobistego. To jest jedna z funkcji państwa, które musi mieć rzetelną wiedzę na temat populacji zamieszkującej jego terytorium. Z pozycji konserwatywnych nie możemy popadać w trend do absolutyzowania prywatności. Pamiętajmy, że mamy nie tylko prawa wynikające z naszych praw obywatelskich, ale mamy również obowiązki wobec wspólnoty. Musimy pomóc państwu, które jest przecież wspólnotą wszystkich obywateli, w wykonywaniu jego podstawowych funkcji – podsumował prezes Instytutu Ordo Iuris.

Jakub Gronczakiewicz/radiomaryja.pl

drukuj