fot. TT/Monika Przeworska

[TYLKO U NAS] M. Przeworska: We Francji codziennie samobójstwo popełnia ok. 1-2 rolników; dzieci z gospodarstw rolnych są piętnowane. Jeżeli polski rząd nie obudzi się z letargu, to znajdziemy się w podobnym miejscu

We Francji każdego dnia samobójstwo popełnia około 1-2 rolników. Jest to spowodowane dwoma czynnikami. Po pierwsze, działaniami Komisji Europejskiej. Po drugie, w kraju buduje się narrację rolnika jako człowieka bardzo złego. Dochodzi do sytuacji, gdzie dzieci wychowujące się i pracujące na wsi są piętnowane. Polska nie może sobie na to pozwolić – powiedziała Monika Przeworska, dyrektor Instytutu Gospodarki Rolnej, w audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.

Komisja Europejska popiera postulat wprowadzenia zakazu stosowania klatek w hodowli na terenie całej Unii Europejskiej. To efekt inicjatywy obywatelskiej, pod którą podpisało się 1,4 mln osób z Unii Europejskiej, której autorzy domagają się, by KE zaproponowała przepisy zakazujące stosowania klatek m.in. dla: kur, królików, kaczek i gęsi. [czytaj więcej

– Sytuacja wydaje się bardzo trudna. W Komisji Europejskiej obserwujemy zmianę podejścia do rolnictwa. Wyrazem tego jest nowy Europejski Zielony Ład i nowa Wspólna Polityka Rolna, o której już mówi się, że jest to ambitny dokument, dlatego że postawione są w nim ogromne cele ochrony klimatu i środowiska naturalnego, które mają być realizowane kosztem rolników. Cała Europa robi się coraz bardziej zielona i podatna na lewicowe wpływy. (…) W Polsce mieliśmy problem z tzw. Piątką dla zwierząt, rolnicy tłumnie wyszli na ulice i wszyscy jednogłośnie sprzeciwili się wprowadzeniu takich rozwiązań. Środowiska (lewicowe i pseudoekologiczne – red.) powiedziały, że skoro nie udało się w Polsce, to spróbują na szczeblu europejskim. Teraz zaprezentowały niebezpieczną propozycję, jaką jest odejście od chowu klatkowego – powiedziała Monika Przeworska.

Dyrektor Instytutu Gospodarki Rolnej podkreśliła, że „ponad 86 proc. wszystkich kur niosek utrzymywanych w Polsce korzysta z systemu klatkowego”.

– W Niemczech to tylko ok. 20 procent, gdyż cała reszta jest hodowlą alternatywną. Jak spojrzymy holistycznie na wszystkie projekty tworzone w Brukseli, to najczęściej są to projekty uderzające w to, z czego Polska słynie. Najpierw był atak na hodowlę zwierząt na futra, teraz nadchodzi czas na utrzymywanie drobiu. Pod względem produkcji jesteśmy na 2. miejscu we Wspólnocie. Problem polega na tym, że Komisja biorąc udział w takiej dyskusji, wpuszczając ekoaktywistów do Parlamentu Europejskiego, jasno opowiada się po tamtej stronie, pozwalając na budowanie narracji, że rolnik utrzymujący zwierzęta jest osobą, która zachowuje się w sposób niegodny. (…) Narracja jest systematycznie budowana. Szczególnie młodym ludziom sączy się do głowy, że rolnik musi być złym człowiekiem, któremu nie zależy na poprawianiu losu utrzymywanych zwierząt, tylko na znęcaniu się nad nimi – zauważyła gość Radia Maryja.

– Jeżeli kura nie byłaby utrzymywana we właściwych warunkach, to stopień wykorzystywania paszy byłby niższy, a nieśność by spadła. Utrzymywanie zwierząt jest kompromisem między tym, co jest ekonomiczne, a tym, żeby zwierzęciu było jak najlepiej – dodała.

Monika Przeworska zwróciła uwagę na sytuację we Francji, gdzie „dziennie samobójstwo popełnia około 1-2 rolników. Jest to spowodowane dwoma czynnikami”.

– Po pierwsze, działaniami Komisji Europejskiej, gdzie podejmowane są decyzje o zawieraniu umów o wolnym handlu. Po drugie, w kraju buduje się narrację rolnika jako człowieka bardzo złego. Dochodzi do sytuacji, gdzie dzieci wychowujące się i pracujące na wsi są piętnowane. Pokazuje się je palcami i są traktowane, jakby ich rodzice robili coś niezgodnego z prawem, coś niehumanitarnego i niemoralnego. My nie możemy sobie na to pozwolić, dlatego że Polska nie ma tak rozwiniętego przemysłu, jak tamte kraje – powiedziała dyrektor Instytutu Gospodarki Rolnej.

Działania Unii Europejskiej mogą sprawić, że rynki państw członkowskich zostaną „zalane” produktami, które będą importowane z Brazylii, Stanów Zjednoczonych czy Chin.

– To pułapka, w którą wpycha nas KE oraz organizacje pseudoekologiczne. Oni starają się tak dogodzić zwierzętom, żeby rolnictwo w Europie zostało wygaszone. Prowadzi to do zmuszenia wszystkich państw UE, aby importować żywność. Ukraina oraz Rosja także się cieszą, dlatego że są tam połacie ziemi żyznej, a my zamiast korzystać z ogromnego potencjału rolnego, zgadzamy się na wprowadzenie szkodliwych projektów. (…) Mówi się, że nie musimy jeść mięsa, bo są jego roślinne zamienniki. To także bardzo silne lobby – podkreśliła.

Kilka lat temu zaznaczało się, że bez futer można żyć, bo to dobro luksusowe. Teraz to samo mówi się o mięsie – że to dobro luksusowe, z którego powinniśmy rezygnować – kontynuowała Monika Przeworska.

– Jeżeli polski rząd nie obudzi się z letargu, w którym pod tym kątem tkwimy, to obudzimy się w nieciekawym miejscu, podobnym do tego, w jakim znajduje się Francja. (…) Robimy wszystko, żeby kadra wysoko wyspecjalizowanych ekspertów mogła skontrolować każdy etap produkcji żywności – od rolnika, przez przewoźnika po przetwórstwo. (…) Kraje, w których dobrostan zwierząt nie jest tak pilnowany – bo kontrole sanitarne nie są tak sprawne, jak w UE – będą się rozwijały i za kilka lat będą dostarczały na nasz rynek swoje produkty rolno-spożywcze – wskazała dyrektor Instytutu Gospodarki Rolnej.

Cała rozmowa z Moniką Przeworską dostępna jest [tutaj].

radiomaryja.pl

drukuj