[TYLKO U NAS] M. Korzekwa-Kaliszuk: Jeśli nie będziemy naciskać na rządzących w Polsce ws. ustawy aborcyjnej – zostaniemy drugą Irlandią. Przed nami dużo pracy

Kompromis aborcyjny zabija coraz więcej dzieci. Wykorzystując skrajne przypadki lewica próbuje zmieniać prawa aborcyjne na takie, które dopuszczą aborcję na życzenie nawet do samego porodu. Jeśli nie będziemy naciskać na rządzących w Polsce, aby zmienili ustawę aborcyjną, to możemy się spodziewać, że zostaniemy drugą Irlandią. Bardzo dużo pracy przed nami – podkreśla Magdalena Korzekwa-Kaliszuk, działacz pro-life, w rozmowie z Szymonem Kozupą z TV Trwam News.

W maju br. w Irlandii zostało przeprowadzone referendum, w którym 66 proc. głosujących opowiedziało się za całkowicie dostępną i legalną tzw. aborcją. Prawo, które ma wejść w życie, dopuszcza zabicie dziecka do 12. tygodnia bez podania przyczyny, do 24. tygodnia m.in. w przypadku poważnego zagrożenia życia lub zdrowia kobiety, a także nieograniczoną czasowo tzw. aborcję w momencie bezpośredniego zagrożenia życia matki.

– W Irlandii jeszcze do niedawna obowiązywała ustawa, która chroniła życie chyba najlepiej w Europie. Niestety, zmieniło się to w wyniku głośnego referendum, które pozwoliło na zmianę prawa aborcyjnego. Parlament irlandzki z chęcią z tego skorzystał. W ostatnim czasie senat przegłosował bardzo liberalną ustawę, która pozwala na aborcję praktycznie w każdym przypadku – nawet do urodzenia. Pozwala także na aborcję w przypadku nastolatek i to bez zgody ich rodziców. Ustawę powinien podpisać jeszcze prezydent, ale wydaje się, że to formalność (…). Tę ustawę przegłosowała większość parlamentarna, która jeszcze do niedawna – przynajmniej teoretycznie – określała się jako prawicowa partia. To pokazuje, że jeżeli prawicowe ugrupowania nie stroją jasno po stronie konserwatywnych wartości, to w pewnym momencie zaczynają popierać działania lewicowe. To dzieje się na całym świecie – mówi Magdalena Korzekwa-Kaliszuk.

Działacz pro-life zaznacza, że przekształcenie sytuacji prawnej ws. aborcji, jaka dokonała się w Irlandii, odbyła się w sposób charakterystyczny dla zmian przeprowadzanych przez lewicę.

– Mam na myśli fakt, że lewica w kampanii przedreferendalnej, a także teraz, posługiwała się i posługuje skrajnymi przypadkami, gdzie np. jakaś kobieta zginęła czy umarła, sugerując, że powodem był brak aborcji. Pokazywane też były inne skrajne sytuacje, jak ciąże zgwałconych nastolatek. To jest standardowa praktyka lewicy na całym świecie. Wykorzystując skrajne przypadki lewica próbuje zmieniać prawa aborcyjne na takie, które dopuszczą aborcję na życzenie praktycznie w każdym momencie ciąży, nawet do samego porodu – wskazuje rozmówca TV Trwam News.

Irlandzcy obrońcy życia szacują, że – przynajmniej na początku obowiązywania ustawy – zabijanych będzie nawet 1000 dzieci każdego miesiąca. Jednak liczba ta będzie stale rosła.

– Jeśli zmienia się prawo na takie, które pozwala wykonywać aborcję na życzenie, to chwilę po tym, gdy ustawa zostaje wprowadzona, tych aborcji jest więcej, a z biegiem lat rosną, ponieważ aborcja staje się czymś powszechnym, czymś oczywistym. Co więcej, zagłusza się głos sumienia. Dopóki prawo zabrania pewnego czynu, to wpływa pozytywnie na sumienia obywateli, bo pokazuje, że coś jednak jest złe. Jeśli prawo pozwala na zabijanie człowieka, to dla wielu obywateli jest to sygnał: tutaj możemy sumienie uśpić – ocenia Magdalena Korzekwa-Kaliszuk.

Działacz pro-life podkreśla, iż teoretycznie lekarze w Irlandii będą mogli odmówić wykonania tzw. aborcji powołując się na klauzulę sumienia, która jest międzynarodowym standardem chronionym m.in. dokumentami Rady Europy, jednak nie wiadomo, jak będzie to wyglądało w praktyce.

– Nie wiemy, jak będą postępowali lekarze, którzy być może mają wątpliwości, albo woleliby nie wykonywać aborcji. Nie wiemy, na ile będą zastraszeni, a na ile będą mieli odwagę odwoływać się do standardów międzynarodowych, które powinny być respektowane. Teoretycznie mają prawo się sprzeciwić – dodaje.

Rozmówca TV Trwam News odnosząc się do toczącej się batalii o życie nienarodzone w Polsce wskazuje, że presja na rząd jest bardzo ważna.

– Na Irlandię od wielu lat środowiska aborcyjne wywierały bardzo silne naciski, aby prawo zostało zmienione. I to się udało. Dla nas jest to nauczka. Jeśli pozwolimy na to, by trwała sytuacja, jaka jest w tej chwili w Polsce, czyli aby obowiązywało prawo, które w prawdzie nie pozwala na aborcję na życzenie, ale pozwala jednak na zabijanie znacznej liczby dzieci, w tym przede wszystkim ze względu na podejrzenie choroby, to za kilka albo kilkanaście lat możemy znaleźć się w sytuacji, w której aborcja stanie się powszechna. Wyjątki aborcyjne, które miały obowiązywać w jakichś bardzo skrajnych przypadkach, są stale rozszerzane. Status quo w tym przypadku nie działa. Nie ma sytuacji, w której mielibyśmy jakiś kompromis aborcyjny – który zawsze jest zły – i on by trwał w taki sam sposób przez wiele lat. Nie. W Polsce na przestrzeni ponad 20 lat obowiązywania ustawy aborcyjnej liczba aborcji ciągle się zwiększa. To pokazuje, że kompromis aborcyjny zabija coraz więcej dzieci. Jeśli nie będziemy naciskać na rządzących w Polsce, aby tę ustawę zmienili to możemy się spodziewać, że zostaniemy drugą Irlandia. Bardzo dużo pracy przed nami – akcentuje Magdalena Korzekwa-Kaliszuk.

RIRM

drukuj