fot. pixabay.com

[TYLKO U NAS] Ks. prof. W. Cisło: Na Bliskim Wschodzie jest jedno wielkie wołanie o pokój

Jeśli dzisiaj jesteśmy w Libii, Iraku, Libanie czy Syrii, to jest jedno wielkie wołanie Bliskiego Wschodu – pokój, pokój i jeszcze raz pokój. I tutaj też apel do wszystkich, którzy mogą to uczynić, żeby zapanował pokój na tamtej ziemi: Wszystko inne da się poukładać, ludzie mogliby mieć pracę, mogliby żyć, gdyby nie te przeklęte interesy na handlu bronią, na surowcach, bo przecież to oto tylko chodzi. Nie chodzi o dobro ludzi, tylko o wielkie krwawe interesy – podkreślił ks. prof. Waldemar Cisło, dyrektor sekcji polskiej Papieskiego Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie w rozmowie z Redakcją Informacyjną Radia Maryja.

Dziś mija dokładnie 10. rocznica wybuchu protestów w Syrii, ostatnim kraju, który dołączył do arabskiej wiosny [więcej].

Jest to wojna zapomniana. Niestety po raz kolejny mamy do czynienia  z taką wielką krwawiącą raną, jaką jest dla Kościoła katolickiego Bliski Wschód – zaznaczył ks. prof. Waldemar Cisło.

Jak stwierdził dyrektor sekcji polskiej Papieskiego Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie, po wielu latach w końcu oczy świata zwróciły się na Irak, gdzie już wcześniej miały miejsce nieszczęścia, niszczenie kościołów i mordowanie ludzi.

Dzięki wizycie Ojca Świętego, najtrudniejszej w jego dotychczasowym pontyfikacie, a jednocześnie takiej, która pokazała, jak mocno i tragicznie chrześcijanie są prześladowani. Zobaczył los Jazydów, zobaczył Chaldejczyków, zobaczył inne kościoły Wschodu, które złożyły olbrzymią daninę krwi – wskazał duchowny.

Patriarcha Jozef Absi podkreślił, że tak, jak zapomniano o Iraku, tak samo zapomniano o Syrii. Amerykańska prasa przestała się interesować sytuacją na Bliskim Wschodzie – dodał rozmówca Radia Maryja.

Przed wojną żyło w Syrii ok. 22 mln osób, z czego ok. 10 mln to byli chrześcijanie. Dzisiaj niemal połowa z nich wyemigrowała. Sytuacja zaczyna przypominać sytuację w Iraku i z tym, co dzieje się tam z chrześcijaństwem. PKB w tym okresie w Syrii spadło 85 proc. U nas jeśli kilka procent się waha, to mówimy, że jest problem. Dramatycznie spadły zarobki. Dzisiaj, żeby w Syrii utrzymać rodzinę, potrzeba 200 dolarów, a zarobki sięgają czasami 40, 60 dolarów. W takich miastach jak Homs, Aleppo bezrobocie sięga nawet 70, 80 procent. To jest wielki dramat tych ludzi  – zwrócił uwagę ks. Waldemar Cisło.

Duchowny jest wdzięczny Polakom za pomoc Syryjczykom.

Przy pomocy składek indywidualnych i wsparcia premiera rządu mogliśmy wyleczyć kilkadziesiąt tysięcy Syryjczyków. To jest prawie 40 tys. Syryjczyków, którzy skorzystali z tej pomocy. Oni są niezmiernie wdzięczni. To jest piękna karta, którą Polska zapisała na kartach pomocy humanitarnej – podkreślił kapłan.

Ks. Waldemar Cisło wskazał, to co obecnie jest najważniejsze dla Bliskiego Wschodu.

Jeśli dzisiaj jesteśmy w Libii, Iraku, Libanie czy Syrii, to jest jedno wielkie wołanie Bliskiego Wschodu – pokój, pokój i jeszcze raz pokój. I tutaj też apel do wszystkich, którzy mogą to uczynić, żeby zapanował pokój na tamtej ziemi: Wszystko inne da się poukładać. Ludzie mogliby mieć pracę, mogliby żyć, gdyby nie te przeklęte interesy na handlu bronią, na surowcach, bo przecież to oto tylko chodzi. Nie chodzi o dobro ludzi, tylko o wielkie krwawe interesy – zwrócił uwagę rozmówca Radia Maryja.

Dyrektor sekcji polskiej Papieskiego Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie zaznaczył, że dla Bliskiego Wschodu potrzeba kompleksowych rozwiązań. Jednak tym, co najbardziej niepokoi – jak stwierdził – jest sytuacja w Libanie. 

– Liban przyjął ok. 2 mln Syryjczyków jako uchodźców. Przyjął 800 tys. Palestyńczyków i ten kraj jest kolejnym, który jest zdestabilizowany. Od kilku lat trwa bardzo potężny kryzys ekonomiczny. Waluta spadła niesamowicie, dziesięciokrotnie spadła jej wartość w stosunku do dolara amerykańskiego przez ostanie 1,5 roku – zauważył.

Jak zaznaczył kapłan, jeżeli świat się nie zlituje nad Bliskim Wschodem, to niestety będziemy mieli kolejny kraj, który tak jak Irak, Syria będzie cierpiał.

– Pamiętajmy, że największymi ofiarami wojny są najsłabsi: starcy, kobiety i dzieci – tak, jak to było w Iraku, Syrii i tak, jak jest dzisiaj w Libanie – akcentował.

Według danych Polskiej Misji Medycznej, ale też UNICEF, wynika, że podczas wojny aż 80 proc. dzieci, które urodziły się trakcie konfliktu nie umie ani czytać, ani pisać, a od początku wojny do obecnego roku 40 proc. syryjskich szkół zostało uszkodzonych lub zniszczonych.

– W samym tylko Aleppo jest 10 tys. dzieci, które nie mają możliwości brania udziału w edukacji, więc jaki mamy tego skutek? Te dzieci, które nie się uczą, żyją na ulicy, często mają broń, są bardzo łatwym łupem wszelkiego rodzaju bojówek, różnych organizacji terrorystycznych i to, że kradnie się im dzieciństwo to jest raz, a dwa – pozawalamy na to, że powstanie kolejne pokolenie terrorystów. Pamiętam, że w obozach dla uchodźców w Iraku nie pytano nas, czy będą mieli lepsze warunki mieszkania, tylko ci uchodźcy z okolic Mosulu pytali, czy nasze dzieci pozostaną kolejny rok bez szkoły – wyjaśnił ks. prof. Waldemar Cisło.

radiomaryja.pl

drukuj