fot. TT Zespół Pomocy Kościołowi na Wschodzie KEP

[TYLKO U NAS] Ks. L. Kryża: Próbuje się zmęczyć wszystkich wojną na Ukrainie, abyśmy zapomnieli o tym, co tam się dzieje

Nie widać końca wojny na Ukrainie. Jedną ze stosowanych taktyk jest na pewno zmęczenie wszystkich – zarówno osób będących na miejscu, ale także tych, którzy pomagają i obserwują to, co się dzieje. Chce się wprowadzić zmęczenie, zniechęcenie, żebyśmy zapomnieli o tym, co dzieje się na Ukrainie. Ludzie tęsknią za normalnym funkcjonowaniem, choć tak starają się żyć, mimo ogromnej niepewności – powiedział ks. Leszek Kryża, dyrektor Zespołu Pomocy Kościołowi na Wschodzie, na antenie Radia Maryja w „Aktualnościach dnia”.

Ks. Leszek Kryża przebywa w Zaporożu na Ukrainie. Celem wizyty jest m.in. konkretna pomoc skierowana do Polaków mieszkających w państwie dotkniętym wojną. Od początku rosyjskiej agresji duchowny już po raz ósmy skierował się na Wschód.

– Odbyliśmy sporo spotkań. Każde jest niezwykłe. W miejscowości pod Kijowem siostry zakonne wyszły z inicjatywą spotkania z dziećmi, które są najbardziej poszkodowane, noszą w sobie traumę wojny. Wśród nich są m.in. dzieci uchodźców albo sieroty. Siostry w ciągu dnia starają się ofiarować im namiastkę normalnego życia. Mieliśmy także poruszającą wizytę w Czernichowie. Wioski wokół miasta w 90 proc. są zrujnowane. Przyjechaliśmy na osiedle złożone z kontenerów, które były ozdobione biało-czerwonymi barwami i napisami, które mówiły, że wszystko zostało ufundowane przez Polskę. Spotkaliśmy się z ogromną wdzięcznością ludzi. To był kolejny powód do dumy i radość – opowiadał gość Radia Maryja.

Dyrektor Zespołu Pomocy Kościołowi na Wschodzie przyznał, że „końca wojny na Ukrainie, niestety, nie widać. Jedną ze stosowanych taktyk jest na pewno zmęczenie wszystkich – zarówno osób będących na miejscu, ale także tych, którzy pomagają i obserwują to, co się dzieje”.

– Chce się wprowadzić zmęczenie, zniechęcenie, żebyśmy zapomnieli o tym, co dzieje się na Ukrainie. Ludzie tęsknią za normalnym funkcjonowaniem, choć tak starają się żyć. (…) Syreny rozlegają się co pewien czas, ale dziś ludzie zebrali się odświętnie ubrani. Oni tego potrzebują. Żyją w ogromnej niepewności. (…) Sytuacja jest naprawdę trudna. Wielu z nich nie ma dostępu do prądu czy wody, niektórzy od momentu rozpoczęcia wojny. Staramy się docierać do tych miejsc – mówił.

Mieszkańcy Ukrainy otrzymują nie tylko pomoc materialną, ale i duchową. Wielu kapłanów oraz sióstr zakonnych pozostało na terenach objętych wojną. Oni trwają na modlitwie, wspierając przy tym lokalną społeczność.

– Ludzie bardzo to cenią. Zamiast wyjechać do Polski, osoby konsekrowane zostały i towarzyszą im. Byli wtedy, kiedy było najciężej. Są także teraz, kiedy w niektórych miejscach jest nieco spokojniej. Oni nie tylko niosą pomoc charytatywną, ale także duchową. To jest piękne. (…) Trzeba zadbać o duszę. Jest coraz więcej inicjatyw, które sięgają w głąb człowieka, aby go wewnętrznie umocnić, uzdrowić – zaznaczył dyrektor Zespołu Pomocy Kościołowi na Wschodzie.

Rozmowę z ks. Leszkiem Kryżą można znaleźć [w tym miejscu]

radiomaryja.pl

drukuj