[TYLKO U NAS] J. K. Ardanowski: Polska jest „zalewana” mięsem z Niemiec; krajowi przetwórcy nie chcą kupować od polskich rolników

Rolnicy z danego kraju nie mają gdzie sprzedać żywności. Na przykład Polska jest „zalewana” ogromną ilością mięsa, które pochodzi z Niemiec. (…) Polscy przetwórcy nie chcą kupować od polskich rolników, lekceważą ich albo proponują dramatycznie niskie ceny, bo mają surowiec z zagranicy. To nieuczciwe, ponieważ korzystali z różnych dotacji i sprzedają produkty na polskim rynku, więc powinni kupować od rodzimych rolników. Trudno jest temu przeciwdziałać – powiedział Jan Krzysztof Ardanowski, przewodniczący Rady ds. Rolnictwa i Obszarów Wiejskich przy Prezydencie RP, b. minister rolnictwa, w audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.

Posłowie czeskiego parlamentu znowelizowali przepisy ustawy o produktach spożywczych i wyrobach tytoniowych. Zakłada ona, że sklepy o powierzchni ponad 400 metrów kwadratowych do 2022 r. będą musiały oferować co najmniej 55 proc. towarów wyprodukowanych w Czechach. W 2028 r. ma to być co najmniej 73 procent.

– Czesi są dużym odbiorcą żywności, a jednocześnie rozwijają swoje rolnictwo. Determinacja, żeby na rynku wewnętrznym dominowała własna żywność, skłania Czechów do wspomnianych rozwiązań. Komisja Europejska twierdzi, że jest wolny rynek i nie wolno w sposób administracyjny ograniczać dostępu do tego rynku, tylko że dochodzimy do sytuacji absurdalnych. Rolnicy z danego kraju nie mają gdzie sprzedać żywności. Na przykład Polska jest „zalewana” ogromną ilością mięsa, które pochodzi z Niemiec. (…) Polscy przetwórcy nie chcą kupować od polskich rolników, lekceważą ich albo proponują dramatycznie niskie ceny, bo mają surowiec z zagranicy. To nieuczciwe, ponieważ korzystali z różnych dotacji i sprzedają produkty na polskim rynku, więc powinni kupować od rodzimych rolników. Trudno jest temu przeciwdziałać – wskazał Jan Krzysztof Ardanowski. [czytaj więcej] 

Czesi zabiegają o to, żeby zwiększyć przez sieci handlowe zakup żywności od rolników czeskich. Trudno się temu dziwić. W stosunku do nas to dosyć trudne, bo oni są dużym odbiorcą polskiej żywności – kontynuował.

– Szacuje się, że rocznie eksport z Polski do Czech stanowi ok. 6,5 mld złotych. Oni od dawna starają się chronić swój rynek, często metodami niezbyt uczciwymi. (…) Nie rozumiem tych, którzy bagatelizują sprawę eksportu. Gdyby nie on, to rynek wewnętrzny nie byłby w stanie wchłonąć wszystkiego, co produkują polscy rolnicy. Może niektórym zależało, żeby zdusić rolnictwo, aby ono upadło, ale ono trwa i się rozwija, produkcja jest duża. Musimy eksportować. Jeśli nie do Czech, to musimy znaleźć inne rejony świata. Są tereny, które gwałtownie potrzebują żywności – powiedział przewodniczący Rady ds. Rolnictwa i Obszarów Wiejskich przy Prezydencie RP.

Jan Krzysztof Ardanowski zaznaczył, że „w Europie toczy się gra krajów, które chcą uzależnić innych, chcą żebyśmy byli >>zalewani<< żywnością z Europy Zachodniej, a nie rozwijali produkcję u siebie”.

– Polscy rolnicy są ludźmi „łebskimi”, zaradnymi, pracowitymi. Polskiemu rolnictwu (przy wchodzeniu do Unii Europejskiej) przewidziano rolę podrzędną, ale mimo to się rozwija, podobnie jak eksport. (…) W większym stopniu trzeba chronić własny rynek. Nie może być sytuacji, że ograniczamy sztucznie produkcję żywności, dusząc rolnictwo, a w to miejsce wchodzą inni producenci, z wielkich obszarów, również z innych kontynentów. (…) Na polską żywność jest zapotrzebowanie. Ona jest dobrej jakości, jest szanowana na świecie i stosunkowo niedroga – przekonywał b. minister rolnictwa.

W Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi został podpisany list intencyjny rozpoczynający prace nad projektem, który ma pokazać drogę produktów rolnych od pola do stołu. Potocznie jest on określany jako „paszportyzacja żywności”. [czytaj więcej] 

– Udokumentowanie drogi żywności – gdzie powstała, w jakich warunkach – jest rozsądną drogą. W tym kierunku trzeba iść. Jest system chipowania młodych zwierząt, żeby mieć pełną informację o całym ich życiu. (…) Nie będziemy mieli możliwości rywalizowania ilością żywności, ale powinniśmy nastawiać się na żywność lepszej jakości. „Paszportyzacja” może być realizowana w różny sposób, ale chodzi o to, by mieć dokumentację dla konsumentów, skąd pochodzi żywność i w jaki sposób była wytworzona. To rozsądny kierunek – zaznaczył gość Radia Maryja.

Cała rozmowa z ministrem Janem Krzysztofem Ardanowskim dostępna jest [tutaj]

radiomaryja.pl

drukuj