fot. facebook.com/Marian Szołucha

[TYLKO U NAS] dr M. Szołucha: Sprzeciwiam się myśleniu, że wprowadzane bez przerwy podwyżki podatków spowodują, że państwowa kasa będzie pęczniała bez końca

Sprzeciwiam się takiemu myśleniu, że bez przerwy wprowadzane podwyżki podatków spowodują, że kasa państwa będzie pęczniała też bez końca. To nie tak. Przed wyborami parlamentarnymi (…) podjęto w parlamencie polskim (…) kilka bardzo ważnych decyzji, takich jak likwidacja PIT-u dla osób do 26. roku życia, (…) podwyższenie kosztów uzyskania przychodu, (…) obniżenie pierwszej stawki PIT-u z 18 do 17 proc. To są wszystko obniżki obciążeń pracy, która jest podstawą dobrobytu i w ogóle postępującej zamożności społeczeństw – mówił w poniedziałkowych „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja dr Marian Szołucha, ekonomista z Instytutu Prawa Gospodarczego.

Premier Mateusz Morawiecki poinformował, że rząd przyjął projekt budżetu na 2020 rok bez deficytu. Dochody i wydatki mają wynieść po 435,3 mld zł, czyli o ok. 5 mld więcej niż planowano we wrześniu [więcej].

Bardzo dobrze się stało, że rządowa obietnica zrównoważonego budżetu padła – podkreślił dr Marian Szołucha.

– To jest szczytne hasło, to jest cel, do którego naprawdę warto dążyć i w konsekwencji – realizować. Budżety z deficytem generujemy już od niemal 30 lat, a dług publiczny, który musimy potem spłacać, który nas kosztuje odsetki, który będą spłacały jeszcze przyszłe pokolenia Polaków, to nic innego, jak skumulowane, coroczne, dodane do siebie łącznie deficyty budżetowe czy szerzej – deficyty w całym sektorze finansów publicznych. Dobrze, że do tego zmierzamy – ocenił gość „Aktualności dnia”.

Nie wiem, czy jest konieczność, aby zrealizowanie deficytu budżetowego musiało udawać się akurat w roku 2020, kiedy będziemy mieli do czynienia ze spowolnieniem gospodarczym – akcentował ekonomista z Instytutu Prawa Gospodarczego.

– Płytszym niż na świecie, płytszym niż w Europie, płytszym niż spodziewają się analitycy i też takim, które dotarło do Polski z opóźnieniem, ale jednak spowolnienie nastąpi. Jest to rzecz niezawiniona ani przez naszą gospodarkę, ani przez politykę rządu. Jest to rzecz zupełnie naturalna, gdyż każda gospodarka rynkowa, Polski nie wyłączając, żyje w rytm cykli koniunkturalnych i następujących po sobie na przemian kilkuletnich fal szybszego i wolniejszego wzrostu. Zadaniem państwa jest dbanie o to, by amplituda tych wahań nie była nadmiernie duża, aby gospodarkę pobudzać w czasach spowolnienia, czyli prowadzić tzw. politykę antycykliczną, aby wtedy transferować też do społeczeństwa więcej pieniędzy w formie różnego rodzaju pomocy socjalnych – wyjaśnił ekspert.

Budżet na rok 2020 zakłada takie same dochody oraz wydatki – w wysokości  po 435,3 mld zł. Warto jednak przeanalizować, czy sposób na pozyskiwanie środków do budżetu przed rząd na pewno jest sposobem najskuteczniejszym – zwrócił uwagę dr Marian Szołucha.

– Sprzeciwiam się takiemu myśleniu, że bez przerwy wprowadzane podwyżki podatków spowodują, że kasa państwa będzie pęczniała też bez końca. To nie tak. Przed wyborami parlamentarnymi, mniej więcej w czasie wakacyjnym, krótko przed i krótko po wakacjach, podjęto w parlamencie polskim, a wcześniej w Radzie Ministrów, kilka bardzo ważnych decyzji, takich jak likwidacja PIT-u dla osób do 26. roku życia (poniżej pewnego progu dochodów), jak podwyższenie kosztów uzyskania przychodu, co też redukuje efektywną stawkę podatku, jak obniżenie pierwszej stawki PIT-u z 18 do 17 proc. To są wszystko obniżki obciążeń pracy, która jest podstawą dobrobytu i w ogóle postępującej zamożności społeczeństw. One – takie decyzje, tego rodzaju – moim zdaniem spowodują, że gospodarka będzie się rozwijała w sposób wystarczająco dynamiczny do tego, żeby te wspominane niespełna 430 mld złotych zgromadzić. Wcale nie podwyżki – czy to akcyzy, czy wprowadzenie podatku cukrowego – zaznaczył.

Jednym ze sposobów na zwiększenie wpływów do budżetu będzie zwiększenie o 10 proc. podatku akcyzowego, który obejmie m.in. alkohol oraz papierosy. W ocenie ekonomisty, takich zmian nie powinno wprowadzać się w sposób gwałtowny.

– Żeby nie popełnić błędu, jaki popełniała Platforma Obywatelska w latach 2011-2014, kiedy w panice podwyższała akcyzę właśnie na używki, bo to jest pierwszy ruch, który w obliczu spowolnienia gospodarczego zwykle rządy i ministrowie finansów proponują, a kończyło się albo niższymi wpływami niż zakładane, albo wręcz ich spadkiem, bo rozrastała się szara strefa – zauważył gość Radia Maryja.

Kondycja polskiego budżetu w przyszłym roku zależeć będzie przede wszystkim od tego, czy uda się sprostać pewnym wyzwaniom gospodarczym i makroekonomicznym – wskazał ekspert.

– Bo stoimy w obliczu wyzwań, a nie zagrożeń. Zagrożenia co najwyżej mogą przypłynąć do Polski z zewnątrz. Związane są z niekontrolowanym brexitem i jego skutkami, których nie jesteśmy zapewne wszystkich w stanie docenić i przewidzieć; być może z jakimiś niepokojami na Bliskim Wschodzie – myślę tutaj o Iranie; być może z jakimiś decyzjami geopolitycznymi ze strony rosyjskiej, która przyzwyczaiła nas do nieobliczalności – powiedział dr Marian Szołucha.

Całą rozmowę z dr. Marianem Szołuchą w „Aktualnościach dnia” można odsłuchać [tutaj].

radiomaryja.pl

drukuj