fot. PAP/Rafał Guz

[TYLKO U NAS] Dr M. Szołucha o podwyżce podatków w 2021 roku: Nie jestem zwolennikiem podnoszenia obciążeń podatkowych. Kryzys to dobry moment na deregulację, odbiurokratyzowanie gospodarki, odchudzenie administracji

Nie jestem zwolennikiem podnoszenia obciążeń podatkowych, poza wyjątkowymi sytuacjami, gdzie wynika to z obiektywnej konieczności lub służy wyrównaniu boiska gry rynkowej między mniejszymi a dużymi, czy między polskimi a zagranicznymi graczami. Ponadto uważam, że droga do poprawy kondycji budżetu wiedzie przez upraszczanie przepisów, usprawnianie działań służb skarbowych, a nawet przez obniżki realnych stawek w niektórych kategoriach podatkowych (…). Kryzys to dobry moment na deregulację, odbiurokratyzowanie gospodarki, odchudzenie administracji czy przyspieszenie jej cyfryzacji – wskazał dr Marian Szołucha, ekonomista, w rozmowie z portalem Radia Maryja.

Od 1 stycznia 2021 roku w Polsce wprowadzonych zostanie kilka nowych podatków, a stawki niektórych pójdą w górę. Chodzi chociażby o podatek cukrowy, od deszczu, od plastiku, od psa, wzrost abonamentu RTV, wprowadzanie opłaty mocowej, ograniczenie ulgi abolicyjnej. Do zasadności podnoszenia podatków w dobie pandemii odniósł się dr Marian Szołucha, ekonomista.

– Nie jestem zwolennikiem podnoszenia obciążeń podatkowych, poza wyjątkowymi sytuacjami, gdzie wynika to z jakiejś obiektywnej konieczności lub służy wyrównaniu boiska gry rynkowej między mniejszymi a dużymi, czy między polskimi a zagranicznymi graczami. Ponadto uważam, że droga do poprawy kondycji budżetu wiedzie przez upraszczanie przepisów, usprawnianie działań służb skarbowych, a nawet przez obniżki realnych stawek w niektórych kategoriach podatkowych. Przytoczona lista podatków nie jest jednolita. O każdym przypadku należałoby porozmawiać z osobna. Ujmując ją en masse, chluby jednak rządzącym nie przynosi, a może być jeszcze gorzej. Pojawił się na przykład ostatnio projekt podniesienia kolejnej opłaty – tzw. reprograficznej – nawet do 6 proc. i nałożenia jej na nowe grupy towarów, jak telewizory, tablety, telefony czy laptopy. Wszystko po to, by całe społeczeństwo składało się corocznie na okrągły miliard złotych dodatkowych pieniędzy dla artystów, często samozwańczych, często zwykłych celebrytów! Nie możemy, zwłaszcza teraz, podejmować tak ryzykownych ruchów legislacyjnych! Mało nam było niesławnej pamięci „Piątki dla zwierząt”? Na szczęście, równolegle z tymi działaniami, wprowadzane są i dobre zmiany, jak choćby estoński CIT. To bardzo proinwestycyjne rozwiązanie, a o inwestycje musimy teraz zadbać szczególnie. Dlatego bardzo cieszę się z ogłoszonych niedawno ambitnych planów rozwoju PKN Orlen. Ale nie tylko spółki Skarbu Państwa powinny inwestować. Także samorządy, firmy prywatne, nawet te zagraniczne, i to z różnych kierunków – od krajów unijnych, przez Chiny, po Stany Zjednoczone. Nie ma co wybrzydzać. Musimy być do bólu pragmatyczni – wskazał nasz rozmówca.

Kolejna podwyżka podatków wpłynie na kondycję finansową każdej polskiej rodziny.

Podatki płaci każdy z nas, nawet jeśli zarabia bardzo niewiele. Płacimy je bezpośrednio lub pośrednio, czyli w cenach towarów i usług. De facto płacimy też część podatków nakładanych na firmy. Są one bowiem w znacznej mierze przerzucane na ostatecznego konsumenta. Biorąc pod uwagę fakt, iż przeciętna polska rodzina wcale nie jest jeszcze zamożna, to każda podwyżka podatków oznacza dla niej finansową stratę, nawet jeśli nie jest ona odczuwalna wprost – podkreślił dr Marian Szołucha.

Rząd zapowiedział tarczę 6.0, która ma wspomóc niektóre branże w dobie pandemii koronawirusa.

Tarcze te z jednej strony chronią polską gospodarkę. Pozwalają polskim firmom utrzymać płynność i nie zwalniać pracowników, a na poziomie makro podtrzymują nasze PKB. Z drugiej jednak strony ich koszt będziemy odczuwać w przyszłości. Pieniądze te pochodzą przecież bądź z dodruku, co grozi wyższą inflacją bądź z długu, który trzeba będzie spłacić. Co prawda na razie mamy w Polsce i na świecie środowisko rekordowo niskich stóp procentowych, a więc i bardzo niewielkie, prawie zerowe odsetki od tego zadłużenia, ale dłuższe obligacje, te dziesięcioletnie na przykład, emitujemy już w oparciu o zmienny kupon. Musimy za wszelką cenę ratować te firmy, które naprawdę nie są w stanie funkcjonować, jak nasze lotniska regionalne, natomiast pozostałym powinniśmy pozwolić działać, ewentualnie na zwolnionych obrotach, oczywiście przy zachowaniu wszelkich środków ostrożności: dystans, dezynfekcja, maseczki, mierzenie temperatury, badania, wietrzenie pomieszczeń etc. Taka kierunkowo powinna być nasza strategia – mówił ekonomista.

Wiele krajów decyduje się obecnie na obniżenie podatków celem walki ze skutkami pandemii SARS-CoV-2.

– Tak robi teraz wiele krajów na świecie, także nasi sąsiedzi, jak Niemcy czy Czesi. Poza tym, kryzys to dobry moment na deregulację, odbiurokratyzowanie gospodarki, odchudzenie administracji czy przyspieszenie jej cyfryzacji. To ostatnie dzieje się i u nas – zaakcentował ekonomista.

Zgodnie z przewidywaniami polska gospodarka ma powrócić do poziomu aktywności gospodarczej sprzed pandemii w ostatnim kwartale 2021 roku.

– Prognozy dla naszej gospodarki na przyszły rok są faktycznie dobre. Formułują je przy tym różne ośrodki, także spoza Polski. Dzisiejsza rzeczywistość jest jednak bardzo dynamiczna, poziom niepewności wysoki, a sytuacja w kolejnych miesiącach trudna do przewidzenia. Obowiązujące założenia makroekonomiczne do budżetu państwa na 2021 rok mówią o wzroście PKB na poziomie 4 proc. w ujęciu realnym, o prawie 3-procentowej dynamice wynagrodzeń, o ponad 6-procentowym wzroście konsumpcji i o zaledwie niespełna 2-procentowej inflacji. To prognozy kalkulowane ostrożnie i nie tak dawno temu, a przecież bralibyśmy je dziś w ciemno, gdyby była taka możliwość – zaznaczył nasz rozmówca.

Pozostaje pytanie o to, czy w dobie pandemii Polska powinna zrezygnować ze świadczeń socjalnych.

– W żadnym wypadku. To znakomite rozwiązania właśnie na czas kryzysu. One łagodzą jego skutki. Działają jak automatyczny stabilizator koniunktury. Mam nadzieję, że politycy wszystkich opcji to rozumieją. Kryzys to nie czas na paniczne cięcia, a na działania chłodne i opanowane. Jak w życiu – w ciężkich sytuacjach wygrywają ci o silniejszych nerwach, nie dający się ponieść emocjom – podsumował dr Marian Szołucha.

Jakub Gronczakiewicz/radiomaryja.pl

drukuj