O wielkiej, silnej Polsce marzę – pieśń i poezja zza niemieckich drutów
W Gusen, niemieckim obozie powstałym do eksterminacji polskiej inteligencji, szczególną rolę wśród więźniów odgrywały poezja i muzyka. „O wielkiej, silnej Polsce marzę” to projekt, który ocalił od zapomnienia obozową twórczość i przywrócił głos ich heroicznym autorom – ocalił historię. Polacy przeszli przez przedsionek piekła, nie tracąc przy tym człowieczeństwa. „W słowach i muzyce przetrwał ich testament” – wskazuje dr Tadeusz Milke, koordynator i autor projektu, w rozmowie z portalem Radia Maryja.
Dzisiaj po obozie nie pozostał prawie żaden ślad. Na terenie byłego obozu śmierci, zlokalizowanego w Górnej Austrii, obecnie znajdują się prywatne domy. Podczas II wojny światowej KL Gusen stanowiło jedno z najbardziej opresyjnych miejsc utworzonych przez Niemców. Sami SS-mani nazywali go „Vernichtungslager für die polnische Inteligenz” – obóz wyniszczenia dla polskiej inteligencji. Każdy, kto do niego trafiał, w założeniach Niemców miał przeżyć jedynie trzy miesiące. Łącznie przez obóz Gusen przeszło 70 tys. więźniów 28 narodowości. W latach 1940-1945 zamordowano prawie 40 tys., z czego 80 proc. ofiar stanowili Polacy – zginęło 27 tys. z 35 tys. osadzonych tam naszych rodaków. [czytaj więcej]

fot. PAP/Piotr Polak
Mimo tragicznych okoliczności więźniowie KL Gusen nie pozwolili zniewolić swojego ducha. W obozowych warunkach powstały liczne wiersze i utwory muzyczne. W ujrzeniu przez dzieła światła dziennego pomaga projekt „O wielkiej, silnej Polsce marzę”. W jego ramach dokonano opracowań aranżacji i nagrań utworów w wykonaniu Płockiej Orkiestry Symfonicznej oraz młodzieży z Harcerskiego Zespołu Pieśni i Tańca „Dzieci Płocka”.
– Projekt ma na celu przede wszystkim przypomnienie i upamiętnienie twórców, którzy byli osadzeni w obozie KL Gusen – miejscu utworzonym w celu eksterminacji inteligencji Polski. Materialne ślady istnienia obozu niemal zostały zatarte. W większości na terenie dawnego obozu znajdują się prywatne domy. Zabudowania obozu zostały zniszczone, zostało tylko krematorium – zaznacza dr Tadeusz Milke, koordynator projektu „O wielkiej, silnej Polsce marzę”.
Wacław Milke, założyciel Harcerskiego Zespołu Pieśni i Tańca „Dzieci Płocka”, a jednocześnie dziadek koordynatora projektu, był jednym z najdłużej osadzonych więźniów.
– W naszym archiwum przetrwało szereg materiałów, które świadczą o działalności ruchu oporu, jaki pracował na rzecz ocalenia duchowej siły wewnątrz obozu. Koledzy z obozu, wiedząc, że dziadek pracuje z młodzieżą, przekazywali mu utwory w formie rękopisów i maszynopisów, aby pamięć była przekazywana przez kolejne pokolenia. Stąd zgromadził on duże archiwum. Czasami były to tylko prymki, różnego rodzaju rękopisy nut. Najbardziej żmudnym zadaniem było utworzenie właściwej oprawy. Pomogli nam tutaj profesjonaliści: Płocka Orkiestra Symfoniczna oraz muzycy, którzy podjęli się aranżacji utworów na większe składy orkiestrowe, m.in. Tadeusz Trojanowski i Przemysław Martyniak. Dzięki temu po raz pierwszy po wyzwoleniu zabrzmiała muzyka w takiej oprawie. Niektórym z autorów nie było już dane usłyszeć aranżacji ich utworów, niektórzy zginęli, ale w słowach, w muzyce – ich testament przetrwał – akcentuje rozmówca Radia Maryja.
W KL Gusen znajdowała się kumulacja wybitnych postaci literatów czy muzyków.
– Wśród nich był Zygmunt Malinowski, przedwojenny śpiewak operowy, z którego dzieła zaczerpnęliśmy tytuł: „O wielkiej, silnej Polsce marzę” – wskazuje dr Tadeusz Milke.
O wielkiej, mądrej Polsce marzę,
by była państwa wzorem,
by sprawiedliwość kwitła w parze
z rozumem i honorem.
(Zygmunt Malinowski, Gusen, 1.05.1944 r.)
Jednym z pierwszych dokumentów, który znalazł autor projektu, była kartka maszynopisu podpisana przez jego dziadka:
– Jest to jakby głos zza grobu i prośba, aby pamiętać o tych ludziach – mówi w rozmowie z portalem Radia Maryja.
– W naszym zbiorze jest ponad kilkadziesiąt utworów. Nie wszystkie zostały jeszcze opublikowane. Wiersze są bardzo zróżnicowane, to nie jest tylko martyrologia. Różnego charakteru wiersze dodawały siły ducha. Czasami to były nawet fraszki, wręcz komiczne wiersze. Jednak głównie była to poezja w odniesieniu do tęsknoty, Ojczyzny, wiary. Bardzo często wiersze miały charakter modlitwy – podkreśla autor projektu „O wielkiej, silnej Polsce marzę” i cytuje z pamięci jeden z utworów:
Wierzę w Boga na ziemi, na morzu i lądzie,
w Jego prawo rządzące kosmosem.
Wierzę, że w każdym sprawiedliwym sądzie
Twórca kieruje każdego z nas losem.
Wierzę, że Chrystus, Człowiek bez oręża
i Pan, co płacze w nas krwawymi łzami,
świętą miłością szatana zwycięża,
raz jeszcze wstanie z grobu razem z nami.

Niektórzy mówili, że jeżeli Oświęcim był piekłem na ziemi, to Gusen było piekłem w piekle.
– Był to obóz o najwyższym reżimie. Niezwykłe, że ci ludzie w tak trudnych warunkach potrafili stanowić pewien monolit. Sami mówili o sobie „żywe kamienie” – dodaje.
Jesteśmy jak żywe kamienie
Twarde niezłomne głazy
Nie spalą nas żadne płomienie
Ogień nie czyni nam skazy
Jesteśmy jak żywe kamienie
Samotne, bezdomne skały
Rzeźbiły nas zimne strumienie
I żarem ziejące upały
Jesteśmy jak żywe kamienie
W sercu szatańskich piramid
W swym łonie jak żywe nasienie
Pieścimy zabójczy dynamit
I na nas jak na opoce
Powstanie gmach wspaniały
Jak jasny piorun w pomroce
Jak pomnik wiecznej chwały
Jesteśmy jak żywe kamienie
Rzucone w przepaść bezdenną
W których goreje marzenie
Że stworzą górę płomienną
(Włodzimierz Wnuk, Gusen, 1941 r.)
Do osób działających w ramach projektu zgłaszają się rodziny byłych więźniów i przekazują różnego rodzaju przyśpiewki czy wiersze.
– Nasz materiał zaczyna być kompletny. Z układanki tworzy się obraz tego, do czego zdolni byli ci ludzie, jak potężną pracę – mimo niesprzyjających warunków – byli w stanie wykonać. Nigdy nie traktowaliśmy archiwum w kategoriach osobistych. Ono musi być dobrem wspólnym, dlatego nie chcieliśmy trzymać dokumentów w szufladzie. Czasami zapiski są bardzo indywidualne, mają bardzo emocjonalny charakter. Jest m.in. tango poświęcone matce. Całkiem niedawno, zaraz po tym jak uruchomiliśmy stronę internetową gusen.pl [zobacz] , osoba z rodziny twórcy tego tanga przysłała nam skan rysunku wykonanego w Gusen, ilustrującego kobietę, dla której powstał utwór. To ukazuje pewną całość, czasami uwiarygadnia, weryfikuje fakty – po prostu tworzy historię – wskazuje rozmówca.
W KL Gusen każdy pozostawał zdany na siebie. Jednak większość więźniów pomagała sobie niezależnie od narodowości, niezależnie od światopoglądu.
pamiętnik z Gusen– Mój dziadek przed wojną był harcerzem, trafił do obozu jako jeden z pierwszych, bo w 1940 r., więc to pozwoliło mu się „zahartować” – dostosować do warunków obozowych. Trafił na ludzi, którzy trzymali się życia i potrafili wspólnie zorganizować się w tym obozie. Starali się pomagać innym, czasami dzięki temu, że mieli dosyć „dobrą pozycję” w obozie koncentracyjnym, np. pracowali w magazynach czy w kuchni. Taka pomocna dłoń została wyciągnięta do jednego z francuskich malarzy. W zamian za to jeszcze w obozowych warunkach stworzył pamiętnik. W sztolniach pracowali inżynierowie, którzy mieli dostęp do kredek. Pamiętnik jest takim małym dziełem sztuki. Jest w nim zawartych wiele wierszy. Trudno było je odszyfrować, bo czasami były pisane ciesielskim ołówkiem do kreślenia planów, więc wyblakły, ale udało się przynajmniej częściowo. Właśnie w takich dokumentach, jak pamiętnik czy na skrawkach papieru po workach cementowych – przetrwała poezja. Pora, aby doczekała się godnej oprawy. Przede wszystkim niech trafia do rąk ludzi młodych, bo czytając biogramy więźniów, widzimy, że były to potężne, bohaterskie, godne naśladowania postaci – podkreśla dr Tadeusz Milke.
– Mam nadzieję, że kiedyś w miejscu, gdzie znajdował się obóz Gusen uda się wystawić spektakl oparty na twórczości więźniów. Byłby to najlepszy naturalny amfiteatr. Pokazałby twórczość w miejscu, w którym powstała – akcentuje koordynator projektu „O wielkiej, silnej Polsce marzę”.

Monika Bilska/radiomaryja.pl




