fot. Monika Bilska

[TYLKO U NAS] Dr J. Hajdasz o uchyleniu immunitetu T. Grodzkiemu: Będziemy zapewne czekać na finał historii do wyborów w 2023 r. Lepiej, by zdecydował o tym sąd, a nie ten, kto obawia się przed nim stanąć

Izba wyższa naszego parlamentu nie ma nawet obowiązku zajmować się sprawą immunitetu swojego marszałka T. Grodzkiego, a on sam nie musi niczego wstawiać do porządku obrad, tak więc możemy spodziewać się, iż do końca obecnej kadencji Senatu pewnie już nic w tej sprawie się nie wydarzy. Będziemy zapewne czekać na finał tej historii do wyborów w 2023 roku. Warto jednak, byśmy nie dali sobie narzucić tak znanej z przeszłości interpretacji typowej dla polityków twierdzących, że śledztwo w ich sprawie ma charakter polityczny. Lepiej, by zdecydował o tym sąd, a nie tylko ten, kto obawia się przed nim stanąć – zauważyła dr Jolanta Hajdasz, dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, w środowym felietonie z cyklu „Myśląc Ojczyzna” w Radiu Maryja.

Prokuratura Regionalna w Szczecinie złożyła wniosek o uchylenie immunitetu marszałka Senatu Tomasza Grodzkiego. Przez wiele lat był on dyrektorem szpitala w Szczecinie-Zdunowie i ordynatorem jednego z oddziałów. Z ustaleń śledztwa wynika, że przyjmował wówczas korzyści majątkowe w postaci pieniędzy w złotówkach i dolarach. Prokuratura zamierza postawić mu zarzuty korupcyjne. Marszałek Senatu zapowiedział już, że nie zamierza dobrowolnie zrzec się immunitetu. [czytaj więcej] 

– Ta sprawa nie jest tylko kolejną rundą dyżurnego politycznego starcia partii rządzącej i opozycji, ale jest raczej próbą przełamania jednego z wielkich tematów tabu naszej transformacji ustrojowej, czyli leczenia za prywatne pieniądze w publicznych szpitalach i przychodniach. (…) Zbyt wiele osób w Polsce zetknęło się z korupcją w służbie zdrowia, by sprowadzić ten temat tylko i wyłącznie do rutynowej rozgrywki politycznej. Przez lata niestety najczęściej nie udawało się karać tych, którzy nadużywali swoich stanowisk i wykorzystywali desperację ludzi w rozpaczy walczących o zdrowie swoich bliskich. Dlatego teraz na śledczych i na świadkach w tej sprawie spoczywa naprawdę ogromna odpowiedzialność, a sprawę powinien rozpoznać niezawisły sąd. Niestety, jest to mało prawdopodobne – zaznaczyła dr Jolanta Hajdasz.

O tym, że marszałek Tomasz Grodzki jako lekarz mógł przyjmować łapówki, informowało pod koniec 2019 roku Radio Szczecin, ale sprawę zapoczątkował wpis w mediach społecznościowych prof. Agnieszki Popieli z Katedry Botaniki i Ochrony Przyrody Uniwersytetu Szczecińskiego.

„Masakra. Pan profesor Grodzki kandydatem na Marszałka Senatu. Jak moja mama umierała, to trzeba było dać 500 dolarów za operację. Podobno na czasopisma medyczne. Faktury ani rachunku nie dostałam. Nigdy tego nie zapomnę” – napisała prof. Agnieszka Popiela w listopadzie 2019 r.

– Przeciwko niej rektor Uniwersytetu Szczecińskiego wszczął od razu postępowanie dyscyplinarne na uczelni, co było wyjątkowo kontrowersyjne i wyglądało na chęć zastraszenia świadka, bo w międzyczasie prokuratura rozpoczęła w tej sprawie śledztwo. Historię szczecińskiej profesor opisał szczegółowo redaktor Tomasz Duklanowski i do niego coraz odważniej zaczęli zgłaszać się kolejni pacjenci, którzy opowiadali o tym, kiedy i jak musieli opłacić leczenie swoje lub swoich bliskich u ówczesnego dyrektora szpitala. Dziennikarzowi udało się przełamać milczenie wokół tego tematu. Publikował kolejne relacje i do lokalnego radia, w którym pracował, zgłaszali się kolejni byli pacjenci szpitala zarządzanego przez marszałka Senatu. Odwaga każdego z informatorów dziennikarzy była naprawdę  bardzo duża, a opisywane przez nich detale i okoliczności wręczania „wpłat na czasopisma medyczne”, „na fundację” czy „opłaty za badania” niestety szczegółowe i przez to wiarygodne – opowiedziała dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP.

Marszałek Senatu konsekwentnie odpiera stawiane mu zarzuty. Wobec osób „kolportujących informacje o łapówkach” skierował prywatne akty oskarżenia z art. 212 Kodeksu karnego. Dziennikarzom, którzy ujawnili sprawę, grozi nawet rok więzienia oraz wysoka kara pieniężna w przypadku przegrania procesu cywilnego. Żaden z nich nie wycofał się z opublikowanych wcześniej materiałów.

– Musimy jednak zdawać sobie sprawę z tego, że izba wyższa naszego parlamentu nie ma nawet obowiązku zajmować się sprawą immunitetu swojego marszałka, a on sam nie musi niczego wstawiać do porządku obrad, tak więc możemy spodziewać się, iż do końca obecnej kadencji Senatu pewnie już nic w tej sprawie się nie wydarzy. Będziemy zapewne czekać na finał tej historii do wyborów w 2023 roku. Warto jednak, byśmy w tej sprawie nie dali sobie już teraz narzucić tak znanej z przeszłości interpretacji typowej dla polityków, którym stawiane są zarzuty kryminalne i twierdzących, że śledztwo w ich sprawie ma charakter polityczny. Lepiej jednak, by zdecydował o tym sąd, a nie tylko ten, kto obawia się przed nim stanąć – podkreśliła gość Radia Maryja.

radiomaryja.pl

 

 

drukuj