fot. PAP/Radek Pietruszka

[TYLKO U NAS] Dr J. Hajdasz: Za chwilę może się okazać, że słowo „mama” narusza regulamin mediów społecznościowych. Jest jeszcze czas, aby powstrzymać ogromną władzę internetowych gigantów

Obecnie mamy globalnych gigantów, którzy sami dla siebie piszą regulaminy społeczności, decydując o tym, które słowa naruszają ten regulamin, a które nie. Dziś może się okazać, że słowo „naród” jest słowem, które narusza regulamin społeczności Facebook’a, a za chwilę – że słowo „mama” narusza ten regulamin. Nie chodzi tylko o pieniądze. Komuś zależy, aby w przestrzeni publicznej dyskutowane były dane problemy w określony sposób. Apeluję, abyśmy zastanowili się, co możemy zrobić, aby ukrócić samowolę internetowych gigantów – powiedziała dr Jolanta Hajdasz, dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, w „Rozmowach niedokończonych” na antenie TV Trwam.

Dr Jolanta Hajdasz podkreśliła, że nie jest jeszcze za późno, abyśmy mogli wrócić do normalnego funkcjonowania w przestrzeni publicznej, a więc takiej, w której jest możliwa debata, wymiana poglądów i informacji bez cenzury.

– Jest jeszcze czas, aby powstrzymać ogromną władzę, jaką mają media społecznościowe, a także ci, którzy trzymają w swoich rękach serwery obsługujące te media – mówiła.

Dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich zaznaczyła, że musimy uświadomić sobie, że media odgrywają dziś fundamentalną rolę w życiu publicznym – praktycznie nie ma dziedziny życia, która może obejść się bez mediów.

– Polityka, gospodarka, kultura, sprawy społeczne – to wszystko zdominowane jest przez przekazy medialne. A dzisiejsze przekazy to nie tylko media tradycyjne, o których zwykliśmy mówić np. na antenie Radia Maryja, TV Trwam, w gazetach drukowanych, a nawet związanych z nimi portalach internetowych. Dziś przestrzeń medialna to przede wszystkim media społecznościowe. Podam liczby. Jeżeli mówimy o mediach tradycyjnych, to potrafimy mówić, że dane wydarzenie omawiane jest w kilkudziesięciu tysiącach wzmianek artykułów, a jeżeli mówimy o tym samym wydarzeniu, które publikowane jest w Polsce w mediach społecznościowych, to jest to kilkanaście milionów na jednym portalu. W sumie jest to kilkaset milionów wzmianek na dany temat. To są nieporównywalne wielkości. Dlatego musimy mówić o cenzurze w sieci i jak się jej przeciwstawiać, bo dziś jesteśmy wobec tego zjawiska bezradni – wskazała gość TV Trwam.

Dr Jolanta Hajdasz przyznała, że nie ma kwartału, aby Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich nie musiało interweniować. Zawieszane są konta, wyłączane zasięgi, podnoszony jest wiek użytkowników, którzy mogą korzystać z danego filmu w internecie.

– Ostatnio bronimy filmu harcerzy o życiu na obozach. To harcerze z Warszawy, którym Youtube najpierw zawiesił ten film, po proteście przywrócił go do publikacji w sieci, ale nadal są obniżone zasięgi i podniesiony wiek do 18 lat, aby można było z tego filmiku skorzystać. W takich sytuacjach za każdym razem musimy z Polski pisać do Irlandii, żeby można było domagać się jakiegokolwiek wyjaśnienia w tej sprawie – poinformowała dyrektor.

Gość „Rozmów niedokończonych” zwróciła uwagę, iż internetowym gigantom nie chodzi już tylko o pieniądze. Mamy wiele przykładów cenzury w sieci, która dotyczy spraw ideowych.

– Gdyby to był tylko i wyłącznie biznes, gdyby chodziło tylko o pieniądze, to powiedzielibyśmy: Przecież konto Donalda Trumpa na Twitterze to 80 mln użytkowników, wielki ruch, a więc wielkie zarobki dla właścicieli portalu. Jak można wyłączyć taki biznes? Tymczasem wyłączenie następuje. Jeśli mówimy o blokadach w Polsce, w zadziwiający sposób dotyczy to wyłącznie kont prawicowych, konserwatywnych – powiedziała dr Jolanta Hajdasz.

Innym przykładem jest referendum w Irlandii dot. zabijania dzieci nienarodzonych. Zostało przegrane przez zwolenników życia od poczęcia, choć od lat 80-tych Irlandia miała jedno z najbardziej chroniących życie przepisów prawnych.

– Rok po przegranym referendum właściciel Facebook’a przyznał, że podjęli wówczas decyzję, iż nie będą promować treści pro-life i wyłączą reklamy organizacji, które wspierały utrzymanie chroniącego życie ustawodawstwa. Działacze pro-life nie zdawali sobie nawet sprawy, jak nierówną toczą walkę. Co z tego, że zostało to ujawnione rok później, kiedy w tak ważnej sprawie już zostały podjęte decyzje? Nie chodzi tylko o pieniądze. Komuś zależy na tym, żeby w przestrzeni publicznej dyskutowane były dane problemy w określony sposób – akcentowała dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.

Powinniśmy uświadomić sobie, z jakim narzędziem my i nasi najbliżsi mamy do czynienia – mówiła gość TV Trwam.

– Internet – przede wszystkim media społecznościowe – budowany był jako oaza wolności. Byliśmy przekonani, że jest to narzędzie, które umożliwi nam nieskrępowaną przez redakcję mediów tradycyjnych wymianę myśli (…). Obecnie mamy globalnych gigantów, którzy sami dla siebie piszą regulaminy społeczności, decydując o tym, które słowa naruszają ten regulamin, a które nie. Dziś może się okazać, że słowo „naród” jest słowem, które narusza regulamin społeczności Facebook’a, a za chwilę może się okazać, że słowo „mama” narusza ten regulamin. Apeluję, abyśmy zastanowili się, co możemy zrobić, aby ukrócić samowolę internetowych gigantów. Robią to np. kraje Europy Zachodniej (…). W Polsce też jest teraz czas, abyśmy to zrobili. Zajmuje się tym m.in. organizacja Ordo Iuris, która uruchomiła petycję o wsparcie także przez rząd zabiegania o wolność słowa w internecie. Również Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich oraz Centrum Monitoringu Wolności Prasy wspierają działania Ordo Iuris, abyśmy wprowadzili podobne rozwiązania, jak ma np. Francja, by chronić wolność słowa w sieci (…). Niech to narzędzie będzie cywilizowane, takie, które pozwoli na inny sposób opisu świata, niż przez Google, Facebook, Youtube czy Instagram. Niech to będą podmioty prezentujące zupełnie inne wartości, ważniejsze, jakimi są: Bóg, honor i Ojczyzna – wskazała dr Jolanta Hajdasz.

radiomaryja.pl

drukuj