fot. PAP/Radek Pietruszka

[TYLKO U NAS] Dr J. Hajdasz: Dziwi brak reakcji koncernu Discovery na sygnały o nieprawidłowościach w TVN, którego jest właścicielem

Wszędzie i w każdym miejscu pracy mogą zdarzyć się nieprawidłowości, ludzie popełniają błędy. Prawdziwe intencje poznajemy po reakcjach na ujawnienie tych błędów. Dlatego tak dziwi reakcja właściciela telewizji TVN, Discovery na sygnały o nieprawidłowościach w polskim oddziale koncernu, a właściwie jej brak – powiedziała dr Jolanta Hajdasz, dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, w środowym felietonie z cyklu „Myśląc Ojczyzna” w Radiu Maryja.

Ostatnie dni przyniosły zaskakujące informacje dotyczące traktowania pracowników przez telewizję TVN. W przestrzeni publicznej ukazały się dwa listy podpisane przez byłych pracowników stacji i zasługują na uwagę oraz wymagają wyjaśnienia – zaznaczyła dr Jolanta Hajdasz.

– To kolejne sygnały o kontrowersyjnych relacjach pracowniczych w tej telewizji i kolejne sygnały o niewłaściwych metodach zarządzania tą wielką telewizją. Ze względu na pozycję telewizji TVN na polskim rynku medialnym oraz związane z nią oddziaływanie na społeczeństwo zarzuty powinny stać się przedmiotem kontroli odpowiednich organów państwa nadzorujących media elektroniczne oraz instytucji zajmujących się przestrzeganiem w Polsce prawa pracy. Ludzie poniżani i upokarzani nie są w stanie tworzyć wolnych i niezależnych mediów, więc te sygnały to kolejny bardzo poważny zgrzyt na wizerunku stacji, która kreuje się na wzór obiektywizmu i rzetelności dla wszystkich dziennikarzy – powiedziała.

Dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, odnosząc się do wpisu na Facebooku byłego operatora TVN, wskazała, że pracownicy „pod presją ze strony firmy musieli przejść z etatów na umowy cywilnoprawne, tracąc wszelkie prawa pracownicze”.

– Według byłego operatora w takiej formie z telewizją TVN związanych jest nawet 1,8 tys. osób, które przez nadawcę są traktowane, jak „ludzie drugiej kategorii”, stając się ofiarami mobbingu. Praca po 12-14 godzin, bez grafiku i socjalnego zabezpieczenia. Jeszcze bardziej szczegółowe zarzuty znalazły się w 10-stronnicowym liście, jaki rozesłano dwa dni temu do ponad 140 redakcji i związanych z mediami podmiotów. List jest niepodpisany, więc trzeba podchodzić do tych informacji z wielką ostrożnością. (…) Liczba faktów opisanych w liście jest jednak zbyt duża, by można je zupełnie zignorować – zaznaczyła.

Dr Jolanta Hajdasz zwróciła uwagę na mechanizm cenzury prewencyjnej, o którym mowa w liście. Jak mówiła, „zastosowano go w stacji podczas tzw. afery szczepionkowej, gdy okazało się że wśród zupełnie nieuprawnionych do szczepienia na koronawirusa znalazły się osoby z kierownictwa TVN”.

– Stacja ukrywała informację na temat tego, kto z jej kierownictwa został zaszczepiony, choć sprawa była ważna i powodowała społeczne, publiczne konflikty. (…) Ten sygnał jest bardzo ważny, bo wskazuje na mechanizm cenzury prewencyjnej, która jest w Polsce konstytucyjnie zakazana. To nie dziennikarze czy redaktor naczelny podjęli decyzję, co ma być opublikowane w serwisie informacyjnym, tylko zupełnie nieuprawniona do tego osoba reprezentująca właściciela, a nie redakcję. (…) Warto więc zapytać, czy inne ważne decyzje redakcyjne podejmowane są w ten sam sposób, gdzie widać, jak na dłoni, że najważniejszy jest interes właściciela czy osób z kierownictwa stacji, a nie dobro widzów. Warto przypomnieć, że pierwszeństwo  dobra odbiorcy to jedna z podstawowych zasad etyki dziennikarskiej, którą w tym wypadku w TVN ewidentnie złamano – podkreśliła.

Wszędzie i w każdym miejscu pracy mogą zdarzyć się nieprawidłowości, ludzie popełniają błędy i to jest oczywiste. Prawdziwe intencje poznajemy po reakcjach na ujawnienie tych błędów – akcentowała felietonistka Radia Maryja.

– Dlatego dziwić może reakcja globalnego właściciela telewizji TVN (koncernu Discovery) na sygnały o nieprawidłowościach w polskim oddziale koncernu. Ta reakcja to raczej brak reakcji. Gdy pracownicy się zbuntowali i napisali do właścicieli, to zrobiono z nimi porządek. To nie jest akceptowalna praktyka. Ujawniono ich dane osobowe kierownictwu telewizji i ci, którzy zdecydowali się zgłosić nieprawidłowości amerykańskiemu pracodawcy, musieli się z firmą rozstać. Celowo nie mówię „nie pracują”, bo to osoby na tzw. umowach śmieciowych. Nie straciły pracy, bo jej nie miały – zauważyła dr Jolanta Hajdasz.

Dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich wskazała, że „opinii publicznej należy się poważna odpowiedź na wszystkie postawione zarzuty. Trzeba  wyjaśnić, czy jest możliwa w telewizji TVN cenzura prewencyjna i jakie są tam rzeczywiste relacje pracodawcy z dziennikarzami i osobami współpracującymi”.

– Telewizja ta, choć jest firmą prywatną, poprzez funkcje – jakie pełnią media we współczesnym świecie – jest też instytucją publiczną. Dysponuje potężną władzą, jaką mają środki masowego komunikowania, może kreować pozytywny wizerunek i może skazywać na publiczne potępienie. Każdego dnia TVN potrafi ostro krytykować konkurencyjne media i bezwzględnie rozliczać innych, zwłaszcza tych, których w tej stacji nie lubią. 80 proc. jej widzów to wyborcy największej partii opozycyjnej. Czy na pewno są oni dobrze poinformowani, co się dzieje obok nich, czy może jednak znaleźli się w swoistej bańce informacyjnej i oglądają świat, którego po prostu nie ma? Bo za fasadą wspaniałej telewizyjnej scenografii kryje się po prostu ludzka krzywda i wielomilionowe interesy bogatych właścicieli – zaznaczyła felietonistka.  

radiomaryja.pl

drukuj