fot. tv trwam

[TYLKO U NAS] A. Bujara: Zobaczmy, jak duże sieci traktują nasze polskie prawo. W swoich krajach na takie działania by sobie nie pozwoliły. Jest to ignoranctwo polskiego prawa i rządu

Słyszałem w parlamencie głosy, że to pracownicy chcą pracować w niedzielę. Większych absurdów nie słyszałem. Ustawa miała się bardzo dobrze przed COVID-19 i lockdownem. Przed 2018 rokiem pierwszy raz zahamowaliśmy trend upadku małych sklepów, bo przez ostatnie 20 lat cały czas upadały. To sieci wielkopowierzchniowe wypierały polski tradycyjny handel, bo one pracują na całkiem innych zasadach. To dalej w Polsce jest nieuczciwa konkurencja: podatki, możliwość robienia globalnych zakupów, niepozostawianie zysków w Polsce. To jest interes nas – Polaków. Aktualnie sytuacja wygląda tak, że opozycja próbuje nam wmówić, że pracownicy życzą sobie handlu w niedzielę – mówił Alfred Bujara, przewodniczący Krajowej Sekcji Pracowników Handlu NSZZ „Solidarność”, w czwartkowym programie „Polski punkt widzenia” na antenie TV Trwam.

Prawo i Sprawiedliwość chce uszczelnić zakaz handlu w niedzielę. Sklepy, które otwierają się pod pretekstem świadczenia usług pocztowych, będą musiały wykazać, że ponad połowa ich przychodów pochodzi z tej działalności. [czytaj więcej]

Gość TV Trwam zwrócił uwagę, iż pracowników handlu cieszy, że w końcu rząd podjął decyzję o nowelizacji Ustawy o zakazie handlu w niedziele. [więcej]

Szkoda, że to się nie odbyło 2 lata temu. Od 3 lat wnioskowaliśmy o to, że trzeba uszczelnić tę ustawę. Nie trzeba było być jasnowidzem, żeby zauważyć, że sieci widząc, iż rząd nic nie robi z lukami, zaczęły je omijać. Dzisiaj mamy sytuację, że otwiera się coraz to więcej sieci handlowych, dyskontów, dużych sklepów, udających pocztówki pocztowe. Byłem i chciałem nadać przesyłkę pocztową i się nie udało, a więc jest to niestety fikcja. Jest to parodia i zobaczmy, jak duże sieci traktują nasze polskie prawo. W swoich krajach na takie działania, by sobie nie pozwoliły. Jest to ignoranctwo polskiego prawa i poniekąd rządu – zaznaczył przewodniczący Krajowej Sekcji Pracowników Handlu NSZZ „Solidarność”.

W ostatnim czasie zarejestrowano 6 tys. nowych placówek pocztowych, głównie w sklepach wielkopowierzchniowych w Polsce.

Alfred Bujara wskazał, że duże sieci handlowe, sklepy spożywczo-monopolowe udają placówki pocztowe, ale tak naprawdę wcale nimi nie są. [więcej]

– Czy mamy w Europie drugi taki kraj, w którym odbywałyby się takie parodie? Pamiętam, że 8-9 lat temu w Niemczech jedna z sieci, która sprzedaje artykuły przemysłowe i odzież w Berlinie, otworzyła sklep w niedzielę i na swoich artykułach doczepiła metkę: souvenir z Berlina. Były milionowe kary w euro i inne sieci sobie na coś takiego nie pozwoliły. U nas sieci te pokazują, że rządziły i chcą dalej rządzić, bo przez lata nie płaciły podatków, w majestacie prawa codziennie wyprowadzały miliony z Polski, wykorzystywały pracowników jako tanią siłę roboczą, a Polskę traktowały jako rynek zbytu i to jest bardzo przykre – podkreślił gość programu „Polski punkt widzenia”.

Zmiana w obowiązującej od 2018 r. ustawy zakłada, że w niehandlową niedzielę otwarte mogą być tylko te placówki, w których działalność pocztowa będzie przeważająca, czyli wyniesie powyżej 50 proc. przychodów.

– Jest definicja przeważającej działalności. W Polsce nie mamy odniesienia do pewnych określeń z innych ustaw. Jak tworzyliśmy ustawę, to musieliśmy tworzyć nawet definicję, np. co to jest handel. To też pokazuje, że przez lata handel został pozostawiony sam sobie, że nie pomagano drobnym kupcom. Przeważająca działalność będzie polegała na tym (i to jest zdefiniowane w poprawce), że sklep musi osiągnąć obroty rzędu 50 proc. właśnie z tych wyłączeń, które są dopuszczone. W przypadku kwiaciarni musi to być 50 proc., a w przypadku nieszczęsnych placówek pocztowych to przychód uzyskany z przychodu wynikającego z prawa pocztowego, a więc z usług tzw. pocztowych. Jesteśmy pewni, że tego nikt nie ominie – powiedział Alfred Bujara.

Sejmowa Komisja Polityki Społecznej i Rodziny poparła projekt uszczelniający zakaz handlu w niedziele i wprowadziła do niego poprawki, w tym m.in. wydłużającą z 14 dni do 3 miesięcy vacatio legis. [czytaj więcej]

Nawet słyszałem w parlamencie głosy, że to pracownicy chcą pracować w niedzielę. Większych absurdów nie słyszałem. Ustawa miała się bardzo dobrze przed COVID-19 i lockdownem. Przed 2018 rokiem pierwszy raz zahamowaliśmy trend upadku małych sklepów, bo przez ostatnie 20 lat cały czas upadały. To sieci wielkopowierzchniowe wypierały polski tradycyjny handel, bo one pracują na całkiem innych zasadach. To dalej w Polsce jest nieuczciwa konkurencja: podatki, możliwość robienia globalnych zakupów, niepozostawianie zysków w Polsce. To jest interes nas – Polaków. Aktualnie sytuacja wygląda tak, że opozycja próbuje (usłyszeliśmy również to na komisjach) wmówić nam, że pracownicy życzą sobie handlu w niedzielę. Tylko że z pracownikami mamy kontakt na co dzień i pracownicy nie wyobrażają sobie, że po tak trudnej pracy od poniedziałku do soboty jeszcze muszą przyjść do pracy w niedzielę, a nie ma możliwości odmowy. Grafiki były zmieniane i są zmieniane nadal z dnia na dzień – zaznaczył przewodniczący Krajowej Sekcji Pracowników Handlu NSZZ „Solidarność”.

Należy pamiętać, że wiele kobiet (w branży handlowej pracuje 80 proc. kobiet) rezygnuje z pracy w handlu, ze względu na pracujące niedziele i wydłużony czas pracy, a posłowie, którzy domagają się handlu w niedzielę, sami ten dzień mają wolny (ich biura są nieczynne).

– Dzisiaj mamy niedobór pracowników, bo nikt nie chce przyjść do pracy za tak marne pieniądze i tak ciężko pracując, a dodatkowo proponuje się roboczą niedzielę. To jest niesamowite. (…) Dzisiaj pracownik musi robić wszystko (wielozadaniowość). Od sprzątania, obsługę kasy, pomoc przy kasie samoobsługowej po pracę na magazynie. Jest zbyt duże tempo pracy i zbyt duża liczba obowiązków. W pracy jest dużo stresu. W czasie pandemii wszędzie były limity (w kościołach), ale do marketów i dyskontów wchodziła każda ilość kupujących i nikt nie zwracał na to uwagi. Pracownicy mają niskie wynagrodzenia. Gdyby wynagrodzenia były takie, jak pracodawcy w mediach niejednokrotnie dzisiaj to przedstawiają, to byliby chętni do pracy. One oscylują w granicach 100-200 zł powyżej najniższej krajowej – podsumował gość TV Trwam.

radiomaryja.pl

drukuj