fot. PAP/Radek Pietruszka

[TYLKO U NAS] A. Bujara: Mieliśmy już handlowe niedziele za czasów PO-PSL, kiedy pracownicy pracowali za 3,50 zł. Nie wyobrażam sobie, by te czasy wróciły

Mieliśmy już handlowe niedziele za czasów PO-PSL, kiedy pracownicy pracowali za 3,50 zł w przypadku umów cywilno-prawnych. To wszystko już przerabialiśmy i nie wyobrażam sobie, by te czasy wróciły. Pamiętajmy o tym, by pójść na wybory 13 października. Pamiętajmy, by nie utracić tego, co osiągnęliśmy – podkreślił Alfred Bujara, przewodniczący Krajowego Sekretariatu Banków, Handlu i Ubezpieczeń NSZZ „Solidarność”, na antenie Radia Maryja podczas „Aktualności dnia”.

Sprzedaż ogólna, ale także w sklepach małoformatowych wzrosła mimo ograniczenia niedzielnego handlu. W lipcu br. sprzedaż w placówkach handlowych do 300 metrów kwadratowych wzrosła o 6,2 proc. rdr. To dane Centrum Monitorowania Rynku.

– Średnia ogólna sprzedaż detaliczna w ubiegłym roku była rzędu 9 proc., dzisiaj jest to już 11 proc. Cieszy nas, że wzrost jest tak duży, bo nie kto inny, jak przedsiębiorcy z międzynarodowego kapitału i opozycja mówili nam, że upadają małe sklepiki, że ta ustawa obróciła się właśnie przeciwko nim. To jest oczywiście nieprawda, dane pokazują, że jest wręcz przeciwnie. Gdyby dzisiaj zabrać wolną niedzielę, to ci sklepikarze mówią, że musieliby się zamknąć (…). Mówiono nam, że będzie armagedon, jak ta ustawa wejdzie, ucierpi gospodarka i będzie spadek obrotów. Widzimy jednak, że ten wzrost obrotów jest niesamowicie duży. Mówiono, że największy spadek odnotuje gastronomia i usługi – okazuje się, że również odnotowują one bardzo wysoki wzrost sprzedaży. Mało tego, właśnie to centra miast ożyły, bo tam w niedzielę przeniosło się wielu klientów. Mówiono, że 100 tys. pracowników zostanie zwolnionych i spadną płace – to też nie nastąpiło, a dzisiaj rąk do pracy brakuje – zaznaczył Alfred Bujara.

Przewodniczący Krajowego Sekretariatu Banków, Handlu i Ubezpieczeń NSZZ „Solidarność” wskazał, iż są kwestie, które należy jeszcze uregulować, jak np. godziny pracy w sobotę czy sprzedaż internetowa.

– Przykładowo, pracownicy Biedronki pracują w soboty do godz. 24.00. Jest to troszeczkę robienie na złość pracownikom. Organizacja pracy jest tam bardzo zła, pracownicy są tam niesamowicie przeciążeni, domagają się poprawy warunków pracy (…). Nie chodzi o to, by nie móc robić zakupów w niedzielę przez internet, ale o dostarczanie tego towaru i pakowanie go w niedzielę. Okazuje się, że centra logistyczne pracują w wielu firmach i tam pracownicy w niedzielę sporządzają paczki, żeby mogły dotrzeć w poniedziałek lub we wtorek np. do Niemców, Francuzów czy Anglików. Jest to bardzo złe i niebezpieczne – mówił gość Radio Maryja.

Ustawa o ograniczeniu handlu w niedzielę jest pozytywnie oceniana przez społeczeństwo. Koalicja Obywatelska zapowiada jednak, że jeżeli dojdzie do władzy – przywróci handel w ten dzień.

– Ostatnio w kampanii pojawiły się informacje, m.in. pan Schetyna z Platformy Obywatelskiej już zapowiada, że gdyby oni wygrali wybory, to oczywiście przywrócą handlowe niedziele. Jest to bardzo przykre. Mieliśmy już handlowe niedziele za ich czasów, kiedy pracownicy pracowali za 3,50 zł w przypadku umów cywilno-prawnych. Dzisiaj pracownicy w przypadku umów pracują za 14 zł, a więc to się zmieniło. Mamy ustawę ustanawiającą najniższy próg w przypadku pracy na umowach cywilno-prawnych. Inna kwestia to praca do 67 roku. Nie wyobrażam sobie, aby kobiety ciężko pracujące w handlu pracowały do takiego okresu. To wszystko przerabialiśmy już za czasów PO-PSL i nie wyobrażam sobie, by te czasy wróciły. Miejmy nadzieję, że tak nigdy się nie stanie. Tutaj kieruję pewną refleksję do wszystkich pracowników handlu: pamiętajmy o tym, by pójść na wybory 13 października. Pamiętajmy, by nie utracić tego, co osiągnęliśmy – akcentował Alfred Bujara.

Cała rozmowa z przewodniczącym Alfredem Bujarą dostępna jest [tutaj].

RIRM

drukuj