fot. PAP/EPA

Turecka ofensywa przeciwko dżihadystom

Turecka armia ostrzelała siły kurdyjskie w Syrii. Atak nastąpił także na pozycje dżihadystów w syryjskim mieście Dżarabulus.

Do ostrzału przez turecką armię pozycji kurdyjskich Ludowych Jednostek Samoobrony doszło w mieście Mandżib w północnej Syrii. Turecka artyleria ostrzelała je dwudziestokrotnie. Wojsko uderzyło także na pozycje tzw. Państwa Islamskiego w mieście Dżarabulus. Zdaniem anonimowego przedstawiciela władz Turcji celem ostrzału jest utworzenie korytarza do przeprowadzenia operacji. Wcześniej minister spraw zagranicznych Turcji zapowiedział,  że Ankara zapewni wszelką możliwą pomoc w celu „wyczyszczenia” turecko-syryjskiej granicy z dżihadystów z tzw. Państwa Islamskiego. Jak podkreślił, Ankara kontynuuje walkę z ekstremistami.

– Będziemy walczyć z Daeszem i innymi organizacjami terrorystycznymi aż do samego końca. Będziemy wspierać batalię prowadzoną przez inne państwa przeciw tej organizacji terrorystycznej. Nasz region musi być całkowicie oczyszczony z Daeszu – akcentuje Mevlut Cavusoglu, minister spraw zagranicznych Turcji.

Miasto Mandżib zostało w połowie sierpnia odbite przez Kurdów z rąk dżihadystów. W zeszłym tygodniu szef tureckiej dyplomacji wyraził oczekiwanie, że po jego odbiciu kurdyjscy rebelianci wycofają się na wschód od rzeki Eufrat. Kurdyjskie Ludowe Jednostki Samoobrony przez władze Turcji uważane są za formację terrorystyczną z powodu związków z zakazaną w Turcji Partią Pracujących Kurdystanu. Z kolei dla Stanów Zjednoczonych Ludowe Jednostki Samoobrony są najbardziej skutecznym sojusznikiem na lądzie w walce z dżihadystami z tzw. Państwa Islamskiego.

– Sytuacja jest niezmienna od dobrych czterech lat, od momentu wybuchu konfliktu. Przecinają się tam interesy wielu mocarstw światowych i regionalnych i możemy tylko obserwować z jednej strony eskalację konfliktu i zaangażowania kolejnych państw, a z drugiej strony pogłębiający się kryzys humanitarny lokalnej społeczności – zauważa dr Radosław Tyślewicz z Wydziału Dowodzenia i Operacji Morskiej Akademii Marynarki Wojennej w Gdyni i dodaje, że kluczem do panowania w Syrii jest kontrola na nad Wybrzeżem i Aleppo.

– Samo znaczenie Syrii jest tutaj o tyle istotne, że jest to taki region, przez który muszą przejść rurociągi z ropą i z gazem, o ile Europa myśli o uniezależnieniu się od rynku surowców w Rosji i pozyskiwaniem tego surowca z Iranu lub Regionu Zatoki Perskiej – mówi dr Radosław Tyślewicz.


TV Trwam News/RIRM

drukuj